Czy bulwar nadwiślański powinien być oświetlony nocą?
Częściowo otwarte pobrzeże Wisły, od ul. 6-go Sierpnia do nowego mostu, jest co noc, przez cały rok oświetlane, przez zainstalowane tam około 115 latarni, plus kilkanaście punktów świetlnych wmontowanych w mury oporowe.
Obecnie, światła włączane i wyłączane są przez wyłącznik zmierzchowy (fotokomórkę). Przykładowo:dnia 16.02.lampy włączyły się o godz. 17, a wyłączone zostały dnia 17.02.br. o godz. 6.30. Nie byłoby w tym wszystkim niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że w okresie zimowym, po zmierzchu, nie uświadczy tu przysłowiowego "psa z kulawą nogą". Oświetlenie elektryczne dobra rzecz, ale ma jedną zasadniczą wadę - za zużycie energii elektrycznej trzeba płacić.
Dlatego, warto pomyśleć o tej drobnej dolegliwości, zanim projekt wprowadzi się w życie. Za wszystkie ekstrawagancje (bajery) urzędników miejskich, zapłacimy my, mieszkańcy miasta, w postaci wyższych podatków. Oświetlenie nadwiślańskie, w zależności od użytych żarówek (tego nie ustaliłem), z pewnością kosztuje nas, od kilku do kilkunastu tysięcy złotych w skali roku. Gdy dojdzie do tego oświetlenie portu i drugiej części bulwaru koszty za zużycie energii podwoją się.
Czy w dobie kryzysu i namawiania nas do oszczędzania na wszystkim, stać jest nas na te bajery? Czy nie należałoby, przynajmniej w zimie, zrezygnować z oświetlania tego terenu, gdzie nikt nie chodzi? A tak na marginesie: Ryby dziękują władzom miasta, mogą pływać w nocy, szkoda tylko, że lód i śnieg ograniczają dopływ światła.























Kontakt:
Hmm.. w moim Małym Miasteczku...
...podobny bulwar JEST OŚWIETLONY! Częściowo, ale w tym roku planuję się całość - 4,1km oświetlonej promenady and jeziorem!
...
Ciekawe czy gdyby bulwar "nie świecił" nocą, autor textu napisałby artykuł gloryfikujący genialnie ekonomicznie myślących rządzicieli naszego miasta
prosta sprawa
prosta sprawa , żeby wszyscy byli zadowoleni i usatysfakcjonowani należy co drugą latarnie zgasić
Polakowi...
... nie dogodzisz. Jakby o 22-ej gasili światła, to by miał pretensje, ze boi się chodzić, bo jest ciemno. A może gaśmy latarnie w całym mieście po 22-ej lub jak księżyc jest w pełni?? Urzędnicy dostaną większe premie do prywatnych kieszeni za nowatorski program oszczędzania energii elektrycznej, a Ty drogi autorze od jakiegoś chuligana pałą w łeb.
bania - tu zimą, o zmierzchu
bania - tu zimą, o zmierzchu nawet chuligana nie uświadczysz. A płacić, za zużytą bezproduktywnie energię, trzeba. Płacimy wszyscy. Jak masz własną posesję, to włączaj halogeny nawet w dzień.Ja do tych bajerów naszej władzy nie chcę dopłacać. A to do molo, które rozniosła woda powodziowa (kra na wiosnę zrobi resztę), a to do oczyszczalni wody opadowej, która ma tyle felerów, że już dawno ktoś za to powinien odpowiedzieć.
Latarnie są po to aby świecić
Latarnie są po to aby świecić i zostały z takim załozeniem tam zamontowane.Autor chyba szuka na siłe problemu.Wieczorem często spotykam tam ludzi spacerujących nawet późnym.Gdyby nie świeciły zaraz by ktoś napisał że latarnie są a nie świecą... Pozdrawiam
Latarnie są po to, żeby
@Mephisto:Latarnie są po to, żeby czemuś służyły, jeśli nie służą do celu, w którym zostały zainstalowane, to lepiej niech będą wyłączone. Problem jest, ale można go w prosty sposób rozwiązać, ten sposób podałem poniżej. Czy trzeba mieć własną posesję, żeby zrozumieć pewne prawidła ekonomiczne. Zdaje się, że mieszkający w blokowiskach zatracili instynkt gospodarności. Niektórym, wydaje się, że jak przez całą dobę pali się żarówka na klatce schodowej, to nie jest ich problem. O naiwności, jakże się mylą, tak jak ci, którzy niszczą i dewastują infrastrukturę spółdzielczą. Zniszczycie, nie zareagujecie - i tak zapłacicie z własnych kieszeni. Edukacji i jeszcze raz edukacji zachowań społecznych nam potrzeba. Pozdrawiam i zacznijmy myśleć i patrzeć na otaczający nas świat realnie. Socjalizm już dawno się skończył.
Ryby też mają prawo do światła w nocy!
Jestem za równouprawnieniem :-)
Halszka, ale nie zmuszaj mnie
@Halszka:Halszka, ale nie zmuszaj mnie do tego, żebym ja płacił za twoje zachcianki. Niech każdy płaci za swoje.
Trzeba zainstalować wyłączniki - ostatni zbiera papierki
i gasi światło! ;)
Najpierw, to trzeba włączyć
@miras68:Najpierw, to trzeba włączyć szare komórki.
oto znak czasów - brak środków w na oświatę i oświetlenie...
ale ZA TO samorządy chętnie i często debetują na POczet "fajerwerków" ;)))
http://www.tvp.pl/krakow/aktualnosci
<<
"Według sygnałów spływających do Ministerstwa Gospodarki od przedstawicieli samorządu, problemy z oświetleniem dróg krajowych istnieją obecnie. Gminy informują, że nie posiadają środków na finansowanie oświetlenia dróg krajowych, których z roku na rok przybywa."
<<
- po rozstrzygnięci sporu między zarządami dróg oraz samorządami ostatecznie koszty i tak poniosą podatnicy, ale chyba bez wpływu na to, co sfinansuje się hojniej: oświatę, czy oświetlenie :(((
PS.
autorowi gratuluję pomysłu na sprytną wrzutkę, wprowadzającą do wdrożenia oszczędności w oświetlaniu pasaży w krzakach nad Wisłą wiodących do... granitowego szaletu ;)))
A co to znaczy o zmierzchu? O
A co to znaczy o zmierzchu? O 18? Zgaśmy lampy o 18 i wtedy na pewno nikt tam nie pójdzie. Ja chodzę tam o zmierzchu - blizej 20 dlatego ze lampy się palą! Spacerują tam ludzie z psami, chodzą pojedyńcze osoby, pary, grupki. Właśnie dlatego, ze jest światło! Można ograniczyć je w nocy ale bliżej północy do wczesnego switu.
emka- zapewniam, w okresie
emka- zapewniam, w okresie zimowym po godz. 16,00 nie uświadczysz tam "żywej duszy". Wiem, co piszę. Dłużej oświetlenie może być włączone w okresie wiosenno-letnim, tu się zgadzam. Po drugie: rzecz w tym, żebyśmy nie płacili za coś, co nikomu nie służy. Po trzecie: problem do rozwiązania jest prosty jak przysłowiowe cepy. A mianowicie: zamiast wyłącznika zmierzchowego, należy zamontować wyłącznik czasowy, który okresowo dostosowywałby czas włączenie i wyłączenia oświetlenia. Zimą włączałby np. o godz. 15,00, a wyłączałby o godz.20,00. Wraz z wydłużającym się dniem, czas włączenia oświetlenia można byłoby przesuwać. W ten sposób wyłączone byłby te godziny nocne, w czasie których nikogo tam nie ma, a tym samym zaoszczędzilibyśmy sporo pieniędzy. No, ale to wymagałoby ingerencji pracownika lub urzędnika. Nie mając danych dotyczących mocy zainstalowanych żarówek, przyjmijmy hipotetycznie, że w każdej latarni jest zainstalowana żarówka o mocy 70 W. Obliczmy ile to nas kosztuje:
70 W x 115 latarni = 8050 W = 8,050 KW
8,050 KW x 8 godz/dzień (średnio w skali roku) = 64,4 KWh (tyle wszystkie latarnie zużywają energii w ciągu jednej nocy)
64,4 KWh x 365 dni = 23.506,00 KWh (zużycie energii za rok)
23.506,00 KWh x 0,63 zł/1KWh brutto = 14.808,78 zł/rok
Taką kwotę płacimy Lubzelowi za oświetlanie wody w Wiśle.
To dopiero początek, gdy oddana zostanie druga część "bulwaru" i marina, koszty podwoją się lub nawet można przyjąć, że się potroją. Ale nie o to głównie chodzi, chodzi o to by z naszych kieszeni, kieszeni podatników wypływało jak najmniej pieniędzy. Gdyż te kieszenie stają się coraz płytsze.
* ze względu na brak danych dotyczących zainstalowanych żarówek, obliczenie jest hipotetyczne. Może ktoś zorientowany w temacie podałby te dane, wówczas wiedzielibyśmy, ile płacimy za tą iluminację.
Smart - ile konkretnie wyniosło ciebie osobiście to oświetlenie?
Zdaje się, że nie mało bo najwyraźniej boli.
Mam wrażenie, że Smart, znany puławski posiadacz własnej posesji, ma ową nieruchomość w sąsiedztwie bulwaru i tamtejsza latarnia nie daje mu po nocy spać i skłania do trwania przy problemie, który jest sztuczny. W nocy wszystkie ulice są niemal puste, ale nikt nie podnosi larum, że latarnie należałoby wyłączyć. Ba, proponuję wybrać się na wschód Europy i zobaczyć miasta, których często nie stać na oświetlenie - wrażenie nieszczególne. Oświetlenie ulic jest nie najnowszą już zdobyczą cywilizacyjną i zdaje mi się, że miasto ma wręcz prawny obowiązek oświetlać ulice i ciągi piesze. W celu obniżenia kosztów proponuję przejście na oświetlenie gazowe - wiadomo taniej - tak jak do dzisiaj na ulicy Agrykola w Warszawie.
Ja natomiast jako posiadacz małego dzieciaczka widzę inny, niebagatelny feler bulwaru: nawierzchnia chodnika z wytłoczoną imitacją kamienia. Wystarczy się przejść tam z wózkiem by mieć ochotę napisać do mmPuławy. Gdybym miał fantazję na cross-country z wózkiem dla niemowlaka to bulwar istotnie byłby zbędny. Nie wiem czy na tym etapie można coś jeszcze zrobić, ale może chociaż nowy odcinek mógłby mieć równą powierzchnię umożliwiającą spacer z dzieckiem w wózku. Jeśli nie, równie dobrze można wybrać wyboiste alejki parku!
@rejnbou.uorior
@rejnbou.uorior:Masz rację, nawierzchnia to masakra dla osób korzystających z wózków, albo także rowerów. Zawsze zastanawia mnie co takiego miał na myśli projektant robiąc ścieżkę rowerową z kostki brukowej. Jadąc po niej rowerzysta cały czas się telepie.
Odpowiadam, parafrazując twój
@rejnbou.uorior:Odpowiadam, parafrazując twój styl pisowni: rejnbou.uorior - mnie osobiście to oświetlenie konkretnie wyniosło tyle, ile wszystkich podatników z terenu miasta, czyli tyle samo co ciebie.( niezły szmonces). Dziękuję, za określenie mojej osoby mianem :" znany puławski posiadacz". To nobilituje człowieka, niezależnie od tego, co miał na myśli autor tej opinii. "Posiadacz własnej posesji" (dziwne określenie, jak można być "właścicielem własnej posesji"), rozumiem, że próbowałeś zdezawuować w oczach postronnych ludzi moją osobę. Ale przyznać musisz, że zrobiłeś to, w sposób wyjątkowo nieudolny i na dodatek, w stylu plotkarskim, gdyż najwyraźniej widać, że nie wiesz o kim piszesz.
Ale ad rem: Merytorycznie twój komentarz nie trzyma się kupy. Dlaczego ? Otóż, ja nie napisałem, że latarnie na bulwarze należy całkowicie wyłączyć. Napisałem, że trzeba je racjonalnie używać. Włączać i wyłączać w odpowiednich porach nocy. Wówczas, gdy późną nocą (szczególnie w okresie zimowym), nikt tam nie przebywa, bezzasadnym jest utrzymywanie na tym terenie włączonego oświetlenia. Zupełnie nie trafiony jest twój argument porównujący drogi publiczne do nadwiślańskiego bulwaru. Ale wyższą szkołą niekompetencji popisałeś się, gdy napisałeś - " Ja natomiast jako posiadacz małego dzieciaczka...". To co, twoje dziecko jest twoją własnością, traktujesz je jak rzecz. Przecież to człowiek, a przecież wszyscy ludzie rodzą się wolni. Określenie którego użyłeś miało zastosowanie w okresie niewolnictwa. Przyjmij do wiadomości, że to dziecko nie jest twoją własnością, ono zostało tobie i twojej żonie powierzone tylko pod opiekę, na czas określony. Jak osiągnie 18 lat, będzie mogło samo za siebie decydować. Poniał.
Co do nawierzchni chodnika, to takie "wytłoczenie" ma swój sens. Po pierwsze: powierzchnia nie jest śliska; po drugie: tymi wytłoczonymi rowkami, przy odpowiednim wyprofilowaniu chodnika, może odpływać woda. A ponadto, nie przesadzajmy, te wytłoczenia z pewnością nie przeszkadzają w jeździe wózkiem dziecięcym lub rowerem, to jest właśnie sztuczny problem. Ponadto: tu zwracam się do emki - bulwar nie jest miejscem przeznaczonym do jazdy na rolkach, to miejsce znajduje się przy ul. Wróblewskiego. Jeżdżąc po bulwarze na rolkach narażałabyś inne osoby na niebezpieczeństwo oraz sama byłabyś narażona na zagrożenie upadkiem ze skarpy wiślanej, która nie jest zabezpieczona żadną barierką. I to by było na tyle.
Ps. Jak chcecie się przyczepić do nawierzchni chodnika, to proponuję zapoznać się ze ścieżką położoną na skraju lasu, na odcinku od Kościoła Miłosierdzia Bożego do cmentarza. Masakra. Pisząc o tych sprawach chcę uzmysłowić fakt, że już mieliśmy w przeszłości tzw "radosną twórczość" - wystarczy zapoznać się ze skrajem lasu przy ul Wróblewskiego ( chodniki betonowe, ławeczki, latarnie, kosze, miejsca zabaw i ćwiczeń) - co z tego zostało ? Był na tym terenie też amfiteatr, dzisiaj skarpa piachu, na dodatek oświetlana latarniami ! Na bulwarze oświetlenie służy rybom tu chyba zającom !
a dlaczego nie oszczędzić na MEGAPORCIE i OBERSTADIONIE?!?
@Smart:te inwestycje konkretnie OBCIĄŻYŁY (a nie wyniosły ;))) wszystkich podatników z terenu miasta więc może zrobić REFERENDUM, kto ma je spłacać??? wszak to oczywiste wg logiki smarta, by uznać za zasadne oszczędzanie na inwestycjach, z których nie będzie się korzystać. a światełka niech sobie świecą - to pikuś w porównaniu z SOCREALISTYCZNYMI gestami "prezydenta megalomana" ;)))
Mam ten sam pogląd na sprawę.
@godziemba:Mam ten sam pogląd na sprawę.
godziemba- czytaj uważnie
@godziemba:godziemba- czytaj uważnie teksty. W moim jest uzasadnienie, dlaczego użyłem zwrotu "wyniosły", a nie, jak sugerujesz słusznie, "obciążyły". Odpowiedziałem stylem pierwszego zdania komentarza mojego krytykanta. Zacytuję: "Smart - ile konkretnie wyniosło ciebie osobiście to oświetlenie ?" Czujesz ten rytm zdania. Niczym z kabaretu "Dudek" (dialog Dziewoński - Michnikowski - Kuba- Rapaport), czysty szmonces.
a ja nie znam pojęcia "szmonces" i uznaję iż przewrotne cytaty
@Smart:należy brać w cudzysłów, więc zaproponowałem korektę z przymrużeniem oka - o takim: ;)))
Wyjaśniam pojęcie.
@godziemba:To dziwne, że nie znasz określenia "szmonces". Wystarczy wpisać to słowo w Wikipedię lub zajrzeć do Słownika Wyrazów Obcych i już masz wyjaśnienie. Natomiast cudzysłów w moim pierwszym komentarzu był zbędny, gdyż parafrazowałem wypowiedź swojego adwersarza. Czyli była to całkowicie
moja wypowiedź.
Szmonces (z hebr."uśmiech")- dowcip lub większa forma kabaretowa oparta na humorze żydowskim. Tworzone zwykle w tym środowisku (skecze w tym nurcie pisał m in. Julian Tuwim) szmoncesy obracają się zwykle wokół spraw biznesowo - religjnych wyśmiewają arcypraktyczne podejście do życia. Bywają też szmoncesy oparte na grze słów.
Przykład:
Nauczyciel pyta małego Icka:
- Pożyczyłem od twojego ojca sto złotych i po tygodniu oddałem dwadzieścia. To ile jestem mu dłużny ?
- Sto złotych !
- Cóż to ? Jesteś Żydem, a na rachunkach się nie znasz ?
- Na rachunkach to ja się znam, ale pan nie zna mojego ojca !
-----------
Do starego Srula, bankiera, przychodzi syn, Moszek.
- Tate, jak to jest - ludzie dają pieniądze i wyjmują. Dostają to co włożą. A u nas i mercedes, i jacht, i willa w Milanówku ?
- Dam ci przyklad synu - mówi Srul.
- Idź do kuchni! W lodówce, tfu,tfu... Boże przebacz, kawałek słoniny leży. Przynieś go.
Mosze poszedł i przyniósł.
- A teraz odnieś go, tfu,tfu... - mówi Srul.
Mosze odniósł i wraca:
- Odniosłem i co ?
- Przyniosłeś, odniosłeś, a paluszki tłuste.
---------------------
Może być jeszcze swoista gra słów: np: Ja się ciebie zapytowuję ?
To są owe szmoncesy.
Już nie wspominając o tym, że
Już nie wspominając o tym, że na rolkach też się nie da jeżdzić po takiej powierzchni, a szkoda.