Zamiast pstrykać fotki trzeba było stanąć w kolejce po wodę. Woda w zbiorniku była przyworzona dwa razy i raz beczkowozem. A poza tym na zdjęciach wielkich tłumów poszkodowanych nie widać.
Ciekawi mnie bardzo jak dalej potoczyła się sprawa syna pana starosty, przyłapanego na przypadkowym pływaniu po Wiśle łódką wyposarzoną w sieć rybacką?