Żyrzyn: Wolą muzeum w pałacu niż prywatnego właściciela
Pomimo dwóch prób sprzedaży, na obiekt nie znalazł się chętny. Teraz gmina ma problem, bo w tegorocznym budżeci zapisała ponad 2 mln zł ze sprzedaży tej nieruchomości. Ale nie dość, że kompleks nie znalazł nabywcy, to władze gminy muszą się głowić, skąd wziąć fundusze na ogrzanie budynku.
– Potrzeba nam na to ok. 40 tys. zł plus etat dla palacza, bo w pałacu są piece węglowe – mówi Marcin Sulej, zastępca wójta Żyrzyna.
Tymczasem części mieszkańców w ogóle nie podoba się pomysł pozbycia się zabytku.
– Szkoda że nie szuka się innych rozwiązań. Przecież ten pałac to perła Żyrzyna – twierdzi pan Krzysztof Sikora. Jego zdaniem, możliwości są spore. – Nie trzeba być geniuszem, żeby wpaść na pomysł utworzenia tutaj Muzeum Powstania Styczniowego. Bitwa pod Żyrzynem była jedną ze słynniejszych bitew tego powstania. Na terenie gminy działa również grupa rekonstrukcji bitew historycznych – dodaje.
Ale szanse na realizację tego pomysłu są bliskie zeru. – Nie stać nas na utrzymanie pałacu i parku – przyznaje Iwona Góźdź, sekretarz gminy Żyrzyn. – W czasie kryzysu musimy myśleć o tym, jak oszczędzać i finansować bieżące inwestycje, a nie o dodatkowej działalności. Muzeum nie jest złym pomysłem, ale trzeba byłoby znaleźć środki na jego utworzenie i utrzymanie, łącznie z zatrudnieniem kogoś do obsługi. My ich nie mamy – dodaje.
W trakcie rozbiórki jest za to inny dworek w Żyrzynie, który służył ostatnio za przedszkole. Po przetargu gmina dostała za niego 1,5 tys. zł. Roboty mają się zakończyć w grudniu, zaś wiosną teren zostanie wyrównany.



























Kontakt: