drukuj

Żołnierska mogiła pod Olempinem - milczący świadek I wojny światowej

Żołnierska mogiła pod Olempinem - wrzesień 2011 r.

Działania wojenne toczone na Lubelszczyźnie w latach 1914-15 pozostawiły po sobie - oprócz specjalnie tworzonych cmentarzy wojennych - również tysiące bezimiennych mogił, porozrzucanych po polach i lasach będących przed niemal wiekiem polami krwawych bitew...

Większość pochowanych w nich żołnierzy ekshumowano i przeniesiono na tworzone po przejściu frontu cmentarze wojenne, jednak niektóre mogiły - z różnych przyczyn - pozostały nietknięte i poddane upływowi czasu stopniowo zanikały w otaczającym je krajobrazie (niewątpliwie najczęściej przytrafiało się to mogiłom usytuowanym w lasach). Ich lokalizacji nie sposób dziś już ustalić, chyba że z pomocą przyjdzie tu zwykły przypadek. Tak też było w przypadku pierwszowojennej mogiły znajdującej się w lesie pod Olempinem. Na początek jednak szczypta historii...

Położony kilka kilometrów na pn-zach. od Markuszowa Olempin przez stulecia dzielił zapewne wraz z nim zmienne koleje losu, doświadczając zarówno okresów spokoju jak i niszczących zawieruch wojennych. Jednak jedne z najcięższych doświadczeń spadły na mieszkańców tej miejscowości niecałe 100 lat temu - w roku 1915. Pierwszym zwiastunem iż "coś się będzie działo" było rozpoczęcie przez Rosjan latem 1915 r. prac fortyfikacyjnych zarówno na oddzielających Olempin od Markuszowa wzgórzach (pierwsza linia umocnień) jak również w okolicy samego Olempina (druga linia umocnień). Potężniejący pod koniec lipca z każdym dniem huk dział zwiastował zbliżanie się linii frontu, na którym Rosjanie cofając się z jednej na drugą linię obrony byli ścigani przez jednostki austro-węgierskiej 4 Armii. 31 lipca przystąpiły one do ataku na kolejną linię rosyjskiej obrony, której częścią były właśnie olempińskie umocnienia - na osi Markuszów-Olempin nacierała niemiecka 47 Rezerwowa Dywizja Piechoty. Do walk wokół samego Olempina doszło w godzinach popołudniowych 1 sierpnia, po tym jak kilka godzin wcześniej Niemcy ostatecznie zdobyli pierwszy pas rosyjskich umocnień na pobliskich wzgórzach. Ukryci zawczasu w piwnicach domów lub w specjalnie przygotowanych osłoniętych rowach na polach mieszkańcy Olempina stali się najpierw biernymi świadkami niemieckiego ostrzału artyleryjskiego, który oprócz rosyjskich umocnień niszczył także ich domostwa, a następnie ataku niemieckiej piechoty która w ataku na bagnety przebiła się przez leżące przed miejscowością okopy, płonący Olempin (zdjęcie nr 2) a następnie zdobyła główną linię fortyfikacji biegnącą na północ od niego, wypierając broniących ich Rosjan w kierunku Kłody. Nie był to jednak koniec wojennego piekła gdyż miejsca bombardowane wcześniej przez niemieckie działa dostały się teraz pod ostrzał rosyjskiej artylerii, która w ten sposób chciała powstrzymać ewentualny pościg i osłonić odwrót swoich jednostek. Podobna sytuacja utrzymywała się przez kolejny dzień, 2 sierpnia, w którym Rosjanie dodatkowo probowali kontratakować (bez powodzenia) przechodząc przez las leżący na północny-wschód od Olempina. Huk dział ustał dopiero 3 sierpnia gdy Rosjanie wznowili odwrót a mieszkańcy mogli powrócić do tego co pozostało z ich domostw.

Tyle mówi historia. Dzisiaj odnalezienie w okolicy Olempina widocznych śladów tamtych wydarzeń jest niezwykle trudnym zadaniem i wymaga dużej wytrwałości oraz wyobraźni. Wiąże się to m.in. z faktem iż uprawy rolne przez niemal 100 lat skutecznie zatarły ślady pierwszowojennych umocnień w okolicznym krajobrazie i ich przebieg wśród dzisiejszych pól możemy jedynie w przybliżeniu próbować odtworzyć na podstawie opisów w nielicznych źródłach archiwalnych oraz na podstawie analizy zdjęć lotniczych lub satelitarnych. Nieco więcej szans na przetrwanie miały one w lesie i tutaj właśnie wracamy do wspomnianej na wstępie mogiły.

Znajduje się ona w pobliżu południowo-zachodniego narożnika lasu ciągnącego się wzdłuż drogi z Olempina w kierunku Bobowisk (zdjęcie nr 3) - jest to miejsce zapewne dobrze znane grzybiarzom i poszukiwaczom skarbów. I to właśnie jednemu z tych ostatnich, którego wykrywacz zasygnalizował w tym miejscu obecność klamry z wojskowego pasa, należy zawdzięczać odkrycie tej mogiły. Carska klamra pozwoliła na ustalenie przynależności armijnej żołnierza, natomiast chcąc poznać okoliczności jego śmierci musiny sięgnąć do źródeł archiwalnych i wspomóc się nieco wyobraźnią. Na ich podstawie możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić iż pochowany w tym miejscu żołnierz padł ofiarą niemieckiego ostrzału biegnących tędy rosyjskich pozycji w dniu 1 sierpnia 1915 r. lub też zmarł tu z ran odniesionych dzień wcześniej podczas pierwszego niemieckiego ataku. Widoczna z daleka mogiła jest ogrodzona i oznakowana (tabliczka z roku 2006), stoją na niej także świeże znicze (zdjęcia nr 4 i 5). Bardzo dobrze świadczy to o pamięci dzisiejszych pokoleń - tym bardziej że pochowany tam żołnierz mógł być Polakiem w carskiej służbie, jako że taki los spotykał podczas I wojny światowej tysiące naszych rodaków.

Najbliższe otoczenie w/w mogiły obfituje również w inne ślady walk z sierpnia 1915 r. co czyni z najbliższej okolicy swoisty - choć już mało czytelny - skansen ówczesnego pola bitwy. Bo oto w rosnącej niedaleko sośnie tkwił od roku 1915 odłamek pocisku artyleryjskiego (zdjęcie nr 6), do czasu gdy został przypadkowo odkryty w olempińskim tartaku p.Filipiaka podczas przecinania pnia drzewa. Oto po przeciwnej stronie drogi znaleziono łódkę nabojową z tkwiącymi w niej łuskami (datowanymi na lata 1914-15) z niemieckiego karabinu Mauser (zdjęcie nr 7). Być może też jedną z niewielu widocznych jeszcze pozostałości po rosyjskich umocnieniach jest podłużne zagłębienie (zdjęcie nr 8) znajdujące się parę metrów za mogiłą. A znajdujące się w pobliżu kilkanaście niewielkich zagłębień przykrytych leśną ściółką (zdjęcie nr 9) to być może pozostałości po wybuchach niemieckich lub rosyjskich pocisków artyleryjskich - chociaż być może częściowo (lub w całości) są to ślady po pozostałych po ścięciu drzew i wydobytych z ziemi pniakach, co ponoć dawniej nagminnie praktykowano.

Niewątpliwie najbardziej znanym cmentarzem pozostałym po pierwszowojennej bitwie w okolicach Markuszowa, Kurowa i Olempina jest ten położony w Olesinie przy drodze Lublin-Puławy, który kryje prochy 230 poległych w tej bitwie żołnierzy niemieckich z 47 Rez. DP (nie przeszkadza to jednak niektórym pilotom wycieczek widzieć w nich wciąż - czy to z rozpędu czy ze zwykłej niewiedzy - polskich Legionistów, których w tej okolicy nigdy nie było). Przejeżdżając lub zatrzymując się przy nim pamiętajmy jednak iż nie jest to jedyne miejsce gdzie spoczywają polegli w tej bitwie - kolejne znajduje się właśnie pod niedalekim Olempinem.

Bibliografia:
1. Das Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 217 im Weltkriege, Berlin 1932
2. Dąbrowski M., Cmentarze wojenne z lat I wojny światowej w dawnym województwie lubelskim, Lublin 2004
3. Łowczak Sławomir, Burzliwa historia Markuszowa, Markuszów 2001
4. Relacja p. Jarosława Filipiaka z Olempina

Zdjęcia:
1. In West Und Ost. Kriegsbilder aus der Geschichte der 47. Reserve-Division, Monachium 1917
2. Zbiory własne Autora

Paweł Grudzień

Powyższy artykuł jest częścią powstającego opracowania pt. "I wojna światowa na terenie powiatu puławskiego". Jeśli dysponujecie Państwo innymi ciekawymi informacjami, wspomnieniami na temat działań wojennych w latach 1914-15 w powiecie puławskim (i nie tylko) i chcielibyście się nimi podzielić, piszcie: pgrudzie@wp.pl

Zdjęcia

  • Żołnierska mogiła pod Olempinem - wrzesień 2011 r.
  • Płonący Olempin - sierpień 1915 r.
  • Mapka archiwalna z 1915 r.
  • Żołnierska mogiła pod Olempinem - wrzesień 2011 r.
  • Żołnierska mogiła pod Olempinem - wrzesień 2011 r.
  • Odłamek pocisku artyleryjskiego.
  • Łódka nabojowa z łuskami z niemieckiego karabinu Mauser.
  • Pozostałości rosyjskich okopów (?) - wrzesień 2011 r.
  • Leje po pociskach (?) - wrzesień 2011 r.

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Gruby
Gruby śr., 2011-09-28 05:02

Jak zwykle super ciekawy artykuł o mało znanych sprawach

"mogiła jest ogrodzona i oznakowana (tabliczka z roku 2006), stoją na niej także świeże znicze (zdjęcia nr 4 i 5). Bardzo dobrze świadczy to o pamięci dzisiejszych pokoleń -"

To prawda, mieszkańcom tamtych okolic nalezey sie za to szacunek.

Byleby ich jednak nie odwiedzili "prawdziwi..." ktorzy odwiedzają Ossów :-(

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM!!!