Zimowe porady dla kierowców: Nie grzej. Odpal i jedź
Brytyjczycy zbadali poziom stresu u osób, które z rana nie mogą odpalić samochodu. Okazało się, że poziom zdenerwowania jest niemal taki sam, jak w przypadku stłuczki. Tymczasem stres można zmniejszyć.
Przy mrozach nawet nowy akumulator może odmówić posłuszeństwa. Pamiętać należy, że wraz ze spadkiem temperatury powietrza, obniża się temperatura elektrolitu, a tym samym pojemność elektryczna akumulatora.
– Sprawny akumulator, który w temperaturze 25 st. C ma 100 proc. pojemności elektrycznej, w temperaturze 0 st. będzie miał 80 proc. pojemności, w temperaturze minus 10 st., jest to już tylko 70 proc., a przy siarczystym mrozie – minus 25 st. – tylko 60 proc. – wyjaśnia Piotr Witczak z puławskiego oddziału firmy RK Niedziałek.
Jeżeli akumulator jest już częściowo rozładowany, to przy niskich temperaturach jego pojemność elektryczna będzie jeszcze mniejsza. – W rezultacie może mieć za mało energii, by starczyło jej na dostatecznie mocne obracanie wałem korbowym. Tym bardziej, że w zimie jest to trudniejsze niż w ciepłe dni. Przy niskich temperaturach olej w silniku zastyga, rosną, więc opory, jakie musi pokonać rozrusznik – dodaje Piotr Witczak.
Co zatem zrobić, aby ułatwić sobie życie?
Idealną metodą byłoby zabieranie akumulatora do domu. A gdy już ostatecznie przegrasz z mrozem, pozostaje tylko uruchomienie na „pożyczkę”. – Stawiamy samochodu „twarzą w twarz”, aby najłatwiej było przeciągnąć kable. Najpierw łączymy plus akumulatora w sprawnym aucie, z plusem „umarlaka”. Minus sprawnego podłączmy do masy „zimnego”. W żadnym wypadku do minusa auta uruchomianego, bo nie chodzi o naładowanie „padniętego” akumulatora, ale o zapalenie silnika. Sprawne auto daje lekko gazu, aby alternator dał więcej energii. Kręcimy rozrusznikiem „umarlaka”. W samochodzie uruchamianym muszą być wyłączone wszystkie odbiorniki prądu – klimatyzacja, radio, ogrzewanie – tłumaczy Witczak. Po zapaleniu nie wyłączamy uruchomianego auta, aby alternator naładował akumulator.
Kolejny problem to tzw. grzanie silnika. Zaledwie co setny kierowca wie, że silniki większości samochodów potrzebują tylko 4–5 sekund, aby się rozgrzać. Aż 74 proc. osób twierdzi, że na rozgrzanie silnika samochodu zimą potrzeba powyżej 2 minut. Zimowe mrozy skłaniają kierowców do długiego rozgrzewania samochodów.
Panuje błędna opinia, że w takich warunkach, zanim samochód ruszy, jego silnik powinien pracować co najmniej 2 minuty.
Tymczasem większości aut wystarczy jedynie kilka sekund, aby temperatura płynu chłodniczego podniosła się do poziomu umożliwiającego jazdę.
– Kierowcy włączają silnik, czekając aż się rozgrzeje, a w międzyczasie np. oczyszczają stojące auto ze śniegu. Większość nie wie, że silnik samochodu na biegu jałowym rozgrzewa się wolniej niż podczas jazdy – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. – Zbyt długie rozgrzewanie silnika na postoju może się ponadto przyczynić do jego nadmiernej eksploatacji.
Najlepszą metodą jest odczekanie kilku sekund, a następnie płynne ruszenie. Dzięki takiemu postępowaniu silnik pracujący pod obciążeniem szybciej się nagrzewa. – Należy jednak pamiętać, aby unikać wprowadzania pojazdu od razu na zbyt wysokie obroty. Silnik najefektywniej adaptuje się do pracy podczas niskich temperatur, pracując na umiarkowanych obrotach w początkowej fazie jazdy – dodaje.
Pamiętajmy także o odśnieżeniu całego auta (za zaśnieżony dach można dostać mandat), oczyszczeniu szyby za pomocą odmrażacza (w żadnym wypadku skrobaczka, bo ta rysuje szkło). Nie zapomnijmy też o właściwym, zimowym paliwie. Ta uwaga dotyczy właścicieli diesli. Nawet najlepszy akumulator nie poradzi, jak w baku jest „kasza”. A zatem zimowe paliwo plus środek antydepresyjny. Szerokiej drogi.



























Kontakt:
A zatem zimowe paliwo plus środek antydepresyjny.
W tym przypadku do oleju napędowego dodaje się środek dyspersyjny, który zapobiega tworzeniu się kryształków parafiny i gęstnieniu oleju w niskich temperaturach. "silniki większości samochodów potrzebują tylko 4–5 sekund, aby się rozgrzać" i takie tam podobne bzdety. Za te 5 sekund to zgęstniały olej nie dotrze do wszystkich punktów smarnych silnika...szczególnie w dużych silnikach."Najpierw łączymy plus akumulatora w sprawnym aucie, z plusem „umarlaka”. Minus sprawnego podłączmy do masy „zimnego”. W żadnym wypadku do minusa auta uruchomianego, bo nie chodzi o naładowanie „padniętego” akumulatora, ale o zapalenie silnika." Raczej chodzi o uniknięcie wybuchu wydzielających się z akumulatora gazów ( wodoru, który w połączeniu z tlenem z powietrza tworzy mieszaninę wybuchową) na skutek zaiskrzenia przy podłączaniu lub odłączaniu przewodu minusowego bezpośrednio do zacisków akumulatora. Zastosowanie się do rewelacyjnych porad zawartych w tym artykule to gwarancja przyśpieszonego zużycia silnika.
stek bzdur
Ja jestem w stanie odpalić swoje auto całkiem bez płynu i co powie na to instruktor szkoły jazdy a grzanie wstępne jak zauważył lioncat ma na celu rozgrzanie oleju w silniku i skrzyni biegów.
Olej olejowi nie równy .Im
Olej olejowi nie równy .Im niższa wartość przed literą W, tym lepiej olej sprawdza się w niskich temperaturach (czyli wolniej gęstnieje). Im wyższa jest druga wartość (po literze W), tym wolniej rzednie wraz ze wzrostem temperatury. Olej 0W-30 jest rzadki w całym zakresie temperatur np. Mobil1 pierwsza liczba odnosi się do temperatury -30*C. więc zapalam i jadę.Z wyższą liczbą przed literką W jest trochę inaczej np. 15 W 30. wiadomo że dobre właściwości smarne olej posiada w pewnym zakresie temperatur, jeżeli temp. oleju jest za niska dla danego oleju, a podnieść temp. możemy tylko poprzez uruchomienie silnika to jasnym staje się czas pracy silnika w niekorzystnych warunkach powinien być jak najkrótszy, więc zapalam i po chwil jadę, ta chwila potrzebna aby jak pisał "lioncat" olej rozprowadzić. Reszta to stek bzdur, i błędów np. pojemność elektryczna akumulatora ciekawym w jakich jednostkach jest wyrażona?
Oleje przekładniowe...
Oleje przekładniowe do których należą oleje służące do smarowania skrzyni biegów czy mechanizmu różnicowego są w klasach lepkości zbliżonych do 80W lub powyżej (85W czy 90W) a więc są to oleje stosunkowo gęste nawet w temperaturach zbliżonych do 0*C. Po odpaleniu silnika dajmy mu chwilę pracy na wolnych obrotach aby "rozruszał" olej w skrzyni biegów, by móc bez problemu włączyć bieg. Ale ogólnie podsumowując te wypociny w komentowanym przeze mnie artykule to "Zimy silnik jest jak zimna kobieta - najpierw "podgrzej" potem "używaj"! Jeżeli zbyt szybko ruszysz do ostrej jazdy z pewnością nie będzie z tego zadowolona, i po kolejnym takim razie odmówi 'posłuszeństwa'.
Dobrze wiesz że smarowanie
Dobrze wiesz że smarowanie skrzyni nie jest tak "ekstremalne" krytyczne jak silnika, więc nie przywiązywałbym takiej wagi do tego, chodzby dlatego też nie spotkałem się aby jakiś producent aut zalecał w zimie wymianę oleju na "zimowy" o mniejszym "W" Ale jedno przyznać muszę Twoje specjalne podejście do samochodu, "jak do kobiety".To by usprawiedliwiało Twoją nadopiekuńczość do aut, wiec pamiętaj nadopiekuńczość prowokuje tak kobiety jak auta do kaprysów. Szerokości życzę!
Nie jestem taki nadopiekuńczy...
Nie jestem taki nadopiekuńczy, ale dbam o swoje miejsce pracy. Ostatnio bardzo mało jeżdżę osobówką. Śmigam skakanką z oranżadą, jak wiesz takiemu silnikowi nie można od razu dać żaru na tłoki przy -25* a i skrzynia biegów jest tu zupełnie inaczej smarowana jak w małych autach. Dla wszystkich szerokości i 51. Po dzisiejszym dniu (śnieg) to także przyczepności. Ja skromnie 144+2.
Czekanie na zagrzanie.
Juz widziałem jak przy takich mrozach co niektórzy ruszali dieslami. Efekt. Niebieski dym z rury i nie gazowali. A potem wymiana pierścieni i co niektórzy remont silnika. Powodzenia życzę.