Zima pochłania setki tysięcy złotych
Od 120 do 150 tys. zł – tyle trzeba wydać w ciągu doby podczas długotrwałych opadów śniegu i towarzyszących im zamieci – informują w lubelskim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Chodzi o 150 km odcinka przebiegającego przez trzy powiaty: lubelski, rycki i puławski. W porównaniu z latami ubiegłymi tegoroczny atak zimy podniósł koszty niemal czterokrotnie. Na tym nie koniec.
Wszyscy zgodnie przyznają, że taka zima mocno uderzy po kieszeni gminny budżet. – Do tej pory wydaliśmy 600 tysięcy złotych na odśnieżanie i utrzymywanie porządku na podległym nam terenie. Kosztów prac za luty jeszcze nie ma – przyznaje Wiesław Stolarski z puławskiego Zarządu Dróg Miejskich.
Trzeba dodać, że 600 tysięcy złotych to niemal cały budżet ZDM przewidziany na akcję „Zima”.
– Tak, to suma graniczna, dlatego wystąpiliśmy o dodatkowe środki. Ile? 750 tys. zł – precyzuje szef ZDM Puławy.
Głębiej do kieszeni muszą sięgnąć również w Zarządzie Dróg Wojewódzkich. Utrzymywanie należących do nich jezdni w rejonie Puław tylko w styczniu kosztowało około 60 tys. zł. A to nie jedyne wydatki związane z zimą.
W wyniku śniegu i mrozu na jezdniach pojawiają się już ubytki. Drogowcy starają się łatać je na bieżąco, ale najwięcej do powiedzenia ma aura za oknem. Na trasie nr 17 z Lublina przez Żyrzyn, Ryki do Niwy Babickiej drogowcy zużyli 6 ton masy służącej do łatania asfaltu w zimie. Na gruntowniejsze remonty trzeba czekać do wiosny.
Pogodę za oknem obserwują również służby zajmujące się odśnieżaniem i naprawą ulic należących do miasta Puławy. – W tym momencie niewiele da się zrobić. Jak tylko pogoda będzie sprzyjać, na trasy ruszą ekipy i postarają się łatać dziury przynajmniej ciepłą masą. Najpilniejsza jest ul. Wróblewskiego. To najczęściej remontowana ulica – przyznaje dyrektor Stolarski.
Jeśli zima nie odpuści, koszty utrzymywania dróg nadal liczona będzie w setkach tysięcy złotych. Ostateczne kwoty będzie można uzyskać jednak dopiero po jej zakończeniu.



























Kontakt:
Oto przykład jak się odśnieża w Polsce,a jak w Niemczech
Akcja dzieje się w tym samym czasie,na tej samej drodze...jakoś Niemcy potrafią.
http://www.youtube.com/watch?v=OM-HDGjUzLg&feature=player_embedded
systematyczne działanie
systematyczne działanie zapewne obniża koszty a nie potem wszystko na hura bo ktoś myślał że śnieg to zjawisko dwu - trzy dniowe :) a nawiasem mówiąc to czy zima jest obfita w opady czy też przechodzi łagodnie to i tak co roku zaskakuje służby odpowiedzialne za odśnieżanie dróg
niech mi ktos powie.. czy
niech mi ktos powie.. czy normalne jest latanie drog zima ? czy to wlasnie nie przez to te drogi sie niszcza ? przeciez temperatura wplywa chyba na jakosc ukladanej drogi, czy nie ?
a co się działo z pieniędzmi...
.. jak zimy prawie nie było?? Powinno było uzbierać się przez kilka lat trochę $ !!!
Pieniądze budżetowe nie przechodzą na natępne lata
@bania:To nie PKO ani jakiś SKOK ;-)))
Zima!
Wreszcie mamy normalną zimę, a tu zaskoczenie że jest i tak długo.
Muszę pochwalić panów, którzy oczyścili dojścia do przejść dla pieszych. Zrobili to dokładnie, ale wystarczyło na krótko. Teraz jest tam znowu błoto pośniegowe i wpada się po kostki. Zastrzeżenia mam do sposobu odśnieżania chodników. Jedne są normalnie odśnieżone i proste, a inne jakby pan odśnieżający specjalnie wyżej podniósł "łychę" i tylko przejechał po wierzchu. Po takim chodniku nie da się iść, tylko brnie się wykręcając nogi na prawo i lewo. Zima jest Piękna!!!
@press27
Ul. Grunwaldzka na wlocie do Świnoujścia. Odkąd jeździłem tą trasą tak było zawsze, nawet za ŚP. "enerdówka". Tak więc nic nowego. Ale co tam tak daleko szukać, wystarczy wyskoczyć na Radom K12 przy opadach śniegu. Do Leokadiowa ( gdzie jest granica województw Mazowieckiego i Lubelskiego ) jedziemy po śniegu, po przejechaniu magicznej granicy województw wskakujemy na czarną nawierzchnię i tak jest dalej w kierunku Radomia. A i z Radomia na Kielce czy Kraków też nie jest tak tragicznie.
Z opowiadań o Leninie
...Nadeszła zima i rzekę Szusz pokrył lód. Teraz łatwo było spotkać Iljicza. Co wieczór prawie, gdy zmęczył się pracą, przychodził na rzekę ślizgać się na łyżwach. W owym czasie w Szuszenskoje łyżwy były osobliwością. Dzieci przyglądały się łyżwom Iljicza i zaczęły same majstrować sobie podobne z drzewa. Tylko płozy, które przymocowywały do nich, były żelazne. Wreszcie Sosipatycz zrobił i dla Loszy drewniane łyżwy. Chłopiec czym prędzej pobiegł z nimi nad rzekę. Patrzy, a tu cały lód pokryty jest śnieżnymi zaspami. Na brzegu stoją szuszeńskie dzieci i nie wiedzą, co robić:
- nie ma się gdzie ślizgać.
Wtem Losza zobaczył Iljicza, jak szedł ku rzece swoim zwykłym, szybkim krokiem. „Na pewno zaraz zapyta:>>Znowu nicz tego?<<" — myślał Losza. Ale Iljicz podszedł bliżej, spojrzał na śnieg, na dzieci i odezwał się wesoło:
— A gdybyśmy tak urządzili prawdziwą ślizgawkę?! — I pokazał, jak się to robi.
Piękne, prawie tak jak ten kawałek o kartoszkach z sałom ;-)))
Dzięki za przypomnienie! ;-)
Ciężkie zimy w 1963 i 1979
Ciężkie zimy w 1963 i 1979 roku obnażyły słabość PRL. Trudne warunki atmosferyczne dały się wówczas we znaki wielu państwom europejskim, ale gospodarki krajów socjalistycznych znosiły je szczególnie ciężko. W kryzysowej sytuacji zawodziła technika, organizacja, zaopatrzenie, a przede wszystkim centralne planowanie. "Zima stulecia" w 1963 roku niewiele przy tym władze nauczyła, przez co szesnaście lat później czarny scenariusz się powtórzył. Mentalność ówczesnych decydentów najlepiej ilustruje fakt, że paraliż kraju przedstawiano jako dowód wysokiego rozwoju gospodarczego. Kraje rozwinięte gospodarczo są najbardziej podatne na różnorodne zakłócenia wynikające z wahań pogody - przekonywało w 1979 roku "Życie Warszawy". Jednak, jak dziś wiemy, straty spowodowane zimą stały się gwoździem do trumny załamującej się gierkowskiej gospodarki.
Mówią Wieki nr nr 2/2003
Dopuki nasze Służby
Dopuki nasze Służby Oczyszczania będę jechać drogą z podniesionym pługiem to nigdy nie będziemy mieli utrudnienia. Jak zamiast 1 raz a dobrze przejechać jadą 3 razy to i kasa znika. Pozdrawiam
Sama widziałam
traktory z pługami które tylko "gładziły" śnieg i dosypywały piasku z góry. Gdyby nie ślady opon traktora i sporadyczne kupki piachu, to można by powiedzieć, iż nic tędy nie przejechało. Piesi zaś to wszystko swoimi nóżkami mielili na brunatną masę. Pod spodem tej masy z tytułu topnienia wierzchnich warstw gromadzi sie LÓD. Raz a dobrze odśnieżyć i nie było by problemu. W tym roku Puławy nie były przygotowane do odśnieżania chodników. Chociaż zima trawa(ła) 2 miesiące to śnieg padał 5 czy 6 razy, i za każdym razem po opadzie nie było widać i słychać urządzeń odśnieżających chodniki. Piszę tu tylko o ciągach pieszych. Pod blokami z zimą dzielnie walczyli pracownicy administracji osiedli - chwała im za to.
Same plugi sprawy nie załatwią :-(
@truskawa:Potrzebne ustrojstwa z solidnymi obracajacymi sie szczotkami. jezeli wyrusza wraz z opadami, to chodniki bedą czaerne njak na warszawskim Bemowie, Otwocku ,czy w wielu innych miejscach. W Puławach takiej machiny nie zauwazyłem