drukuj

Zegarek zniknął razem ze sklepem

Kategorie: Tagi:
Halina Szewczyk oddała zegarek do naprawy, a w międzyczasie zniknął cały punkt sprzedaży.

17 luty okazał się pechowym dniem dla Haliny Szewczyk. W ten właśnie dzień na stoisku w Kauflandzie w Puławach kupiła zegarek na rękę firmy Romex. – Kosztował mnie około 51 zł –mówi pani Halina, która przyszła do naszej redakcji.

Po miesiącu zegarek zaczął szwankować, więc kobieta udała się na stoisko, gdzie wymieniono jej baterie. – Ale po dwóch tygodniach znowu zaczęło się to samo. Zegarek nie chodził – opowiada.

 

Tym razem zdecydowała się zareklamować trefny produkt. – Sprzedawczyni nie chciała mi dać żadnego pokwitowania. Nie dałam się zbyć i wymogłam na niej kartkę z pieczątką sklepu – denerwuje się kobieta. Ekspedientka nie potrafiła określić terminu naprawy.

 

Pani Halina czekała dwa miesiące. Odwiedzała stoisko i dopiero, gdy zmienił się sprzedawca usłyszała: „pani naprawiony zegarek będzie do odebrania w niedzielę”. Zaś w niedzielę kobieta odebrała telefon z prośbą, by jednak przyszła w środę.

 

Zegarka nie ma do dzisiaj. W środę okazało się, że nie tylko nie ma tam jej własności, ale także całego kramu. Pani Szewczyk wielokrotnie dzwoniła pod podany na pieczątce numer telefonu. – Nikt nie odbierał – mówi.

 

Nam także nie udało się skontaktować z kobietą, której nazwisko obok nazwy firmy widniało na pieczątce.

 

Poradziliśmy pani Halinie, by udała się do powiatowego rzecznika praw konsumenta.

 

– Jedynym dokumentem potwierdzającym złożenie reklamacji, jakim dysponowała konsumentka, była zwykła kartka do sporządzania notatek z pieczątką sklepu. Dokument ten nie zawierał opisu stanu faktycznego, występujących niezgodności towaru z umową, jak również żądania reklamującego. Dlatego też przygotowałam konsumentce pisemną reklamację. Zgodnie z ustawą o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie kodeksu cywilnego, konsumentka mogła żądać od sprzedawcy nieodpłatnej naprawy albo wymiany towaru na nowy. Wybór żądania należał do niej – mówi Wioletta Próchniak, powiatowa rzecznik konsumentów.

 

Teraz czekają na odpowiedź sprzedawcy, od tego zależy dalsze postępowanie w sprawie.

Zdjęcia

  • Halina Szewczyk oddała zegarek do naprawy, a w międzyczasie zniknął cały punkt sprzedaży.

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
marek
marek pt., 2009-07-24 13:18

Kaufland ma pewnie dane i adres

tego właściciela bo musiał z nimi podpisać umowę na wynajm powierzchni.
Wystarczy pójśc do kierownika i porosić o dokument ,spisać dane i zadzwinić albo napisać (za pokwitowaniem odbioru).
Będzie wtedy dowód,że ten sprzedawca jest nieuczciwy.

adam
adam pt., 2009-07-24 13:53

Pójść do kierownika i poprosić

o dane osoby wynajmującej lokal to chyba nie jest takie proste niestety.

adam
Aldona Iwon
Aldona Iwon pt., 2009-07-24 14:26

Mielismy adres i nr telefonu

Mielismy adres i nr telefonu właścicielki firmy tylko nie udało nam się z tą panią skontaktowac pomimo wielu prób.

Aldona Iwon
marek
marek pt., 2009-07-24 20:53

trzeba próbować

Pani może zmienić telefon i adres ale trzeba próbować do skutku.Może troche w necie poszperać,może gdzieś jeszcze ma interesy?
A swoją drogą jacy nieuczciwi są handlowcy.

Amandia
Amandia śr., 2009-08-12 01:10

U mnie sytuacja jest o wiele

U mnie sytuacja jest o wiele gorsza. Oddalam zegarek renomowanej marki swatch do wymiany baterii. Po odbiorze stwierdzilam trwale uszkodzenie koperty zegarka. Właściciel obiecywal w zamian inny zegarek, niestety do tranzkacji nie doszło. W rezultacie nie mam ani swojego zegarka (wartego ponad 200zł) ani nowego, ani zwrotu pieniędzy. Dowiedzialam sie że ponoć ten sam właściciel ma podobne stoisko w Eleclerc'u w Lublinie przy ulicy Turystycznej, może warto tam pojechać? A swoją drogą to ja sie zastanawiam nad pójściem na Policję. Dziwne jest również to że Kaufland nie dysponuje odpowiednimi danymi tego Pana - wydaje mi się że powinien być numer NIP lub REGON