W tym roku to wyzwanie podjęli po raz pierwszy studenci Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie.
Michał Migdałek, Wojtek Lorenc i Paweł Mietecki, studenci pierwszego roku Lotnictwa i Kosmonautyki na WSOSP już 5 marca staną do walki o tytuł najlepszego zespołu konstruktorskiego na świecie. – Mamy tremę, ale nie nastawiamy się na zwycięstwo. Będziemy szczęśliwi, jeśli ktoś z branży podejdzie do nas i powie: Chłopaki, to kawał dobrej roboty! – mówią młodzi konstruktorzy.
Zarywanie nocy
– To studenci, którzy wyróżniają się na tle innych, mają zapał do pracy. Drzemie w nich ogromny potencjał. Dzięki nim szkoła będzie miała reprezentację na wysokim poziomie – chwali młodych konstruktorów ppłk Adam Wetoszka, opiekun grupy.
Jak wspominają studenci, najgorsze były początki – projektowanie modelu. – Wtedy testowaliśmy poszczególne rozwiązania, wprowadzaliśmy zmiany, spędzaliśmy mnóstwo czasu na obliczeniach i przygotowywaniu dokumentacji. To trwało prawie 3 miesiące, siedzieliśmy nad tym nawet 10–12 godzin dziennie – opowiada Michał. – Teraz zostało już tylko wykonanie. Lada dzień kończymy. Zajęło nam to niecałe dwa tygodnie. Ale nic dziwnego: w końcu siedzieliśmy w modelarni do 1–2 rano! A na głowie jeszcze sesja – dodaje z uśmiechem Wojtek.
Oprócz przygotowania projektu, studenci muszą dostarczać na bieżąco do organizatorów konkursu raporty z przebiegu prac. – Muszą być bardzo szczegółowe, za to też przyznawane są punkty, no i wszystko oczywiście po angielsku. Musimy się więc sprawdzić kompleksowo – uśmiecha się Michał.
Projekt „Myszołów”
„Myszołów” wykonany przez dęblińskich studentów to sterowany radiowo model samolotu dźwigowego. Ma ok. 2,5 m długości. – W środku jest wszystko to, co w prawdziwym samolocie, te same układy elektroniczne, pełna mechanizacja. Działa tak samo, tyle że jest zdalnie sterowany, no i wykonany z drewna – w tym roku startują tylko takie modele – opowiada Wojtek, pokazując poszczególne części samolotu. – Silnik ma moc 1,5 KM – taki jak w modelach innych ekip. To jest zawsze stały element dla wszystkich.
Skrzydła samolotu będą białe, ogon czerwony, a kadłub niebieski. – No i oczywiście dumny napis Polish Air Force Academy – uśmiechają się konstruktorzy.
Chcemy latać
Wojtek, Michał i Paweł są nie tylko konstruktorami, ale również pilotami. Wojtek i Michał zrobili licencje w wieku 18 lat – są pilotami samolotów i szybowców, Paweł od niedawna lata na szybowcach. I jak twierdzą, to właśnie chcieliby robić w przyszłości: latać. Najlepiej samolotami pasażerskimi. Z taką właśnie myślą wybrali „Szkołę Orląt”. Z modelarstwa nie zamierzają jednak rezygnować. – To nasze hobby, któremu poświęcamy sporo czasu. Więc nie zamierzamy go porzucać, bo daje nam sporo frajdy i satysfakcji – mówi Wojtek.
– Jeśli więc nadarzyłaby się okazja do pracy w koncernie Lockheed Martin – mielibyśmy problem. To byłby niewątpliwy sukces, o którym marzy wielu. Ale chcielibyśmy oprócz konstruowania, mieć możliwość latania. Poza tym musimy skończyć studia. Więc…
…będą musieli na nas poczekać
Aero Design to nie lada gratka dla tych, którzy marzą o pracy konstruktora w słynnym koncernie. Lockheed Martin – główny sponsor imprezy zaproponował m.in. pracę studentom z Politechniki Warszawskiej, którzy zwyciężyli w ubiegłorocznym konkursie. – Dlatego chcemy się pokazać i zdobyć doświadczenie. To nasz główny cel na ten rok – przekonuje Michał. – Organizatorzy, jak i sponsor zawodów szukają „świeżości”, nowatorskich pomysłów i rozwiązań. Na tym polega konkurs, żeby stworzyć projekt samolotu, który jeszcze nie istnieje. Zdarza się, że Lockheed Martin wykorzystuje niektóre koncepcje lub ich fragmenty w swoich projektach.
Studenci mają nadzieję, że ktoś zauważy i doceni ich projekt. – Propozycja współpracy byłaby dla nas ogromnym wyróżnieniem. Kiedyś chcielibyśmy polecieć samolotem własnego projektu. Marzymy o skonstruowaniu samolotu ultralekkiego – mówi Wojtek. – Ale do tego jeszcze daleko, na razie chcemy doskonalić wiedzę techniczną. Uważamy, że prawdziwy pilot zna samolot od podstaw, a nie tylko wciska guziki – śmieje się Michał.
Inwestujemy w zdolnych
Zawody odbędą się w dniach 5–7 marca na lotnisku Van Nuys w Los Angeles. „Myszołów” leci jednak do Stanów wcześniej. – Musimy go przesłać do organizatorów w odpowiedniej, drewnianej skrzyni. Koszt takiej przesyłki to ok. 8 tys. złotych – opowiada ppłk Wetoszka. – To zabawne, ale przesyłka kosztuje więcej niż sam model. Na jego wykonanie wydaliśmy ok. 5 tys. Został wykonany z rzadkiego gatunku drewna – balsy. Stąd taki koszt. Jeśli doliczyć do tego jeszcze radio, to w sumie wyjdzie ok. 15 tys. złotych.
Projekt w całości sfinansowała szkoła, bo nie udało się pozyskać sponsorów. – To spory koszt, ale nie można przecież podcinać skrzydeł zdolnej młodzieży z powodu pieniędzy – dodaje Wetoszka.
Mamy nadzieję, że przeżyje
– Najważniejsze, żeby zachować balans pomiędzy masą a wytrzymałością. Samolot musi być lekki, ale jednocześnie wytrzymały, żeby mógł udźwignąć odpowiedni ciężar. My w tym roku chcemy dojść do 10 kg, czyli odejmując masę samolotu, obciążenie będzie miało ok. 5,5 kg – tłumaczy Wojtek. – W kilku konkurencjach stopniowo zwiększa się ciężar. Oczywiście samolot musi wystartować, zrobić „kółko” i wylądować. Mamy nadzieję, że jakoś to „przeżyje” – uśmiecha się Michał. – Jeśliby się udało, stawia nas to w pierwszej dziesiątce.
Młodzi konstruktorzy myślą już o kolejnej edycji. Zamierzają pozyskać sponsorów i przygotować jeszcze lepszy projekt. – Dzięki temu, że zobaczymy na żywo, na czym to wszystko polega, będziemy wiedzieli co nadrobić w przyszłym roku. No i „przetrzemy” szlaki dla innych studentów naszej uczelni, którzy w przyszłości będą startować w konkursie.
Konkurs Aero Design
Zawody organizuje Stowarzyszenie Society of Automotive Engineers (SAE) zrzeszające inżynierów z całego świata. Biorą w nich udział ekipy z uczelni technicznych z całego świata. Startujące drużyny muszą zbudować model (w jednej z trzech klas) o jak największym udźwigu, w oparciu o szczegółowy regulamin. Muszą też przekonać sędziów do słuszności zastosowanych przez siebie rozwiązań podczas prezentacji poprzedzającej zasadniczą część zawodów.
Konkurs dzieli się na dwie niezależne edycje: wschodnią i zachodnią. W tym roku w edycji zachodniej Polskę będą reprezentować dwie drużyny: z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie i Politechniki Wrocławskiej.
Od wielu lat głównym sponsorem zawodów jest firma Lockheed Martin, producent między innymi myśliwców F-16.

GG: 2706228