Wyszomirski może walczyć o miejsce w kadrze
• Nie spodziewaliście się, że tak łatwo wygracie w Puławach?
– Nie ważne jak przyszło zwycięstwo. Najważniejsze, że zrealizowaliśmy założenia trenera Wenty. Nie było rozprężenia po awansie do Ligi Mistrzów, nie zlekceważyliśmy też Azotów. Już w pierwszej połowie ustawiliśmy sobie ten mecz. Graliśmy twardo w obronie, wyprowadzaliśmy szybkie kontrataki.
• I chyba nie było potrzeby pełnej mobilizacji...
– Każdy zespół polskiej ligi będzie się na nas sprężał, skupiał uwagę na mnie. Tak było w Puławach. Doskonale to wykorzystywałem. Mając przy sobie dwóch obrońców, oddawałem piłkę na lewą stronę, a tam koledzy wjeżdżali w obronę, jak w masło.
• Jednak nie za każdym razem trafiał pan do bramki.
– Wiem, do czego pan zmierza, chodzi o niewykorzystanego karnego. Zawsze rzucam pierwsze trzy. Przy kolejnych, zaczynam, zupełnie niepotrzebnie, nie wiem dlaczego, kombinować. Ważne jest to, że nadal trener mi ufa i daje szansę gry.
• W drugiej części koledzy radzili sobie bez pana.
– Nie było już takiej potrzeby, wygrywaliśmy dziesięcioma bramkami. Mamy dziewiętnastu równorzędnych graczy i nie ma konieczności nadmiernej eksploatacji jednej siódemki. W Lidze Mistrzów i rozgrywkach ligowych obciążenia musimy rozłożyć na cały zespół.
• Czego brakuje Azotom?
– Widać, że naszym przeciwnikom brakuje szybkości. Są za wolni w ataku, słabo wracają do obrony i to wykorzystaliśmy. Jeśli poprawią te elementy, powinno być dobrze.
• Jak pan prognozuje tej drużynie w lidze?
– Chciałbym, aby zrobili jak najlepszy wynik, tuż za nami.
• Czy jakiś zespól może przeszkodzić Vive w obronie złotego medalu?
– Nikt nie może tego zrobić. Zrealizowaliśmy już pierwszy z postawionych przed nami czterech celów. Po awansie do LM, chcemy wyjść z grupy. Nie zamierzamy być dostarczycielami punktów. Dwa kolejne cele to mistrzostwo i Puchar Polski.
• Który z piłkarzy Azotów ma szansę na powołanie do reprezentacji narodowej?
– Swój akces zgłasza bramkarz Piotr Wyszomirski. Wiadomo, że kadra nie ma drugiego bramkarza. Jest Sławek Szmal, a po nim nie ma nikogo. Zatem wasz gracz może powalczyć.
Rozmawiał Jarosław Czępiński



























Kontakt: