Wójt Stężycy nie zbudował wodociągu, a wodę ze studni aż strach pić
– Woda z naszych studni – nawet po przegotowaniu – nie nadaje się do picia, więc wodociąg jest tutaj koniecznością – denerwuje się Wojciech Marchel, który poinformował nas o sprawie.
Stan wody z ujęć, z których korzystają mieszkańcy zbadał Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej w Dęblinie. Po pobraniu próbek okazało się, że zawartość niektórych pierwiastków przekracza ustalone normy. – Co prawda nie wykryliśmy bakterii, ale zawartość dwóch najbardziej niebezpiecznych pierwiastków jest niepokojąca. Norma dla żelaza wynosi poniżej 0,2 mg/l a tu mamy aż 3,69 mg/l, podobnie jest z manganem, dla którego norma wynosi poniżej 0,05 mg/l a tu zanotowaliśmy 0,169 mg/l. – informuje Dariusz Wojdat, prezes MZGK.
Pijąc taką wodę, nietrudno zachorować.
– Codziennie muszę szorować wannę, bo woda brudzi ją na brązowo. Do gotowania kupuję wodę mineralną, bo tą strach pić. – skarży się Teresa Żmijewska, mieszkanka Nadwiślanki. – Lekarz mówi, że choruję też przez tą wodę.
Tymczasem władze tłumaczą się brakiem pieniędzy na nowy wodociąg.
– Dofinansowanie, które uzyskaliśmy z RPO na budowę dróg na Osiedlu Bilińskiego w Stężycy zostało zmniejszone z 80 proc. na 50 proc. Musieliśmy przesunąć którąś z inwestycji na przyszły rok, żeby wygospodarować brakującą sumę – tłumaczy Zbigniew Chlaściak, wójt Stężycy. – Poza tym teraz nie ma sprzyjających warunków atmosferycznych do takiej budowy.
Nie ma również szans na rozwiązanie tymczasowe, czyli dowożenie wody cysternami. – Sanepid nie dopuściłby do tego. Poza tym mieszkańcy czterech innych miejscowości też czekają na wodociąg, a przecież nie mogę robić wszystkiego naraz. Zresztą mieszkańcy Nadwiślanki zgadzają się na przesunięcie inwestycji, więc problem jest wyolbrzymiony – argumentuje Chlaściak.
Jak zapewnia wójt, przetarg zostanie ogłoszony w styczniu, a budowa wodociągu mogłaby ruszyć już w marcu. – Ale skąd możemy mieć pewność, że taka sytuacja nie powtórzy się w przyszłym roku i znowu okaże się, że musimy czekać? Przecież wójt już raz nas zawiódł – pyta pani Teresa.

























Kontakt: