Wisła Puławy zakończyła rundę jesienną. Oczekiwania były większe
Sam początek meczu nie zwiastował, że puławianie wrócą do domów z jakąkolwiek zdobyczą. Niemal w pierwszej dokładnie rozegranej akcji Unii, przy wydatnej pomocy zagubionych defensorów Wisły, Damian Juda głową skierował piłkę do bramki Łukasza Kuśmierza. Za swoją akcję szczęśliwy strzelec otrzymał gromkie brawa, tym bardziej zasłużone, że „pilnujący” go wiślacy przewyższali go wzrostem przynajmniej o... głowę.
Stracona bramka musiała podciąć skrzydła puławianom, bo do końca pierwszej połowy meczu oddali oni zaledwie trzy, do tego mocno niecelne, strzały na bramkę Zastawnego. Całe szczęście, że okresu niemocy naszych futbolistów nie wykorzystali Unici.
Po przerwie zobaczyliśmy już zupełnie inną drużynę „Dumy Powiśla”. Na efekty męskiej rozmowy w szatyni nie trzeba było długo czekać. W 51 min Łukasz Giza do spółki z Wojciechem Kępką rozklepali defensywę Unii, a akcję celnym uderzeniem wykończył Kępka.
To z kolei zmotywowało gospodarzy, którzy mocniej nacisnęli i wkrótce wypracowali sobie dwie dogodne sytuacje. W pierwszej bohaterem mógł ponownie zostać Juda, którego szarżę w porę zdołał powstrzymać Damian Pietroń. W kolejnej akcji ostatnią instancją okazał się Łukasz Kuśmierz, który w dobrym stylu wyciągnął zmierzającą wprost pod poprzeczkę piłkę.
Unia Nowa Sarzyna – Wisła Puławy 1:1 (1:0)
Bramki: Juda (3) – Kępka (51).
Unia: Zastawny – Mierzwa, Bartnik, Gaca, Micek, Kocur, Oślizło (82 Reptak), Radawiec, Szafran, Bednarz (61 Horajecki), Juda.
Wisła: Kuśmierz – Dryk, Prostyk, Pietroń, Gawrysiak, Rzędzicki (75 Stecyszyn), Chmielnicki, Krakiewicz, Nowak, Giza, Kępka (90 Kubica).
Żółte kartki: Mierzwa (U) – Nowak (W).
Sędziował: Łukasz Pilch ( Dębica). Widzów: ok.150.
Rozmowa z Andrzejem Śliwą, prezesem Wisły Puławy: Oczekiwania były większe
• Wisła zakończyła rundę jesienną na dziesiątej pozycji w tabeli, z 19 punktami na koncie. Jest pan zadowolony z tego dorobku?
– Na analizę przyjdzie jeszcze czas. Musimy się spotkać z zarządem i sztabem szkoleniowym i wtedy na poważnie ocenimy rundę jesienną. Muszę jednak przyznać, że oczekiwania były większe. Niby naszym głównym celem jest utrzymanie się w trzeciej lidze, ale można to osiągnąć w lepszym lub gorszym stylu. Inaczej będzie wyglądać piąta lokata na koniec rozgrywek, a inaczej dziesiąte miejsce. Musimy przecież dbać o dobre imię naszego sponsora – Zakładów Azotowych.
• Sporym utrudnieniem dla piłkarzy był chyba stadion w Zwoleniu, który nie dawał atutu własnego boiska...
– Z jednej strony to prawda, można powiedzieć, że wszystkie mecze rozgrywaliśmy na wyjeździe. Z drugiej jednak murawa była taka sama dla nas i dla każdego zespołu, który do nas przyjeżdżał.
• Na wiosnę dalej będziecie zmuszeni grać w Zwoleniu?
– Podpisaliśmy umowę na cały sezon, więc w rundzie rewanżowej nic się nie zmieni. Mamy jednak wszyscy nadzieję, że murawa będzie lepsza niż ostatnio. Często zdarza się jednak tak, że my gramy w sobotę, a miejscowa Zwolenianka w niedzielę. Ciężko oczekiwać, żeby boisko było w idealnym stanie.
• Kiedy będzie gotowy stadion w Puławach?
– Wszystko wskazuje na to, że na przyszły sezon. Taki został też postawiony warunek firmie, która nad nim pracuje. Założenie jest takie, aby znaleźć się w katalogu pobytowym na Euro 2012 i aby jakiś finalista mistrzostw przygotowywał się do tej imprezy właśnie u nas. Patrząc jednak na to, jak szybko posuwają się prace, myślę że powinno się nam udać.
• Przerwa zimowa to zazwyczaj czas transferów, czy trener Jacek Fiedeń może liczyć na jakieś wzmocnienia?
– Nie wiem, muszę poczekać na analizę rundy jesiennej w wykonaniu trenera. Trzeba też omówić zakupy, których dokonaliśmy w lecie i zastanowić się czy wszystkie były udane. Nie można też ciągle ściągać nowych ludzi, dlatego jeżeli zdecydujemy się na pozyskanie jakiegoś piłkarza to będziemy raczej zmuszeni z kimś się rozstać. Nie ma też mowy o spektakularnych transferach, nie zamierzamy płacić wielkich kwot za zawodników.
Rozmawiał Łukasz Gładysiewicz

























Kontakt: