drukuj

Wisła Puławy - Orzeł Wierzbica 1:1

Wisła Puławy

Podopieczni Jacka Magnuszewskiego nie zaliczyli sparingowego zwycięstwa trzeci raz z rzędu. Tym razem Wisła Puławy zremisowała z Orłem Wierzbica 1:1.

Gospodarze słabo spisali się przede wszystkim przed przerwą, kiedy zupełnie nie potrafili zagrozić bramce rywali. Po przerwie było nieco lepiej i "Dumie Powiśla" udało się doprowadzić do wyrównania. 

Od pierwszego gwizdka na boisku zameldował się testowany napastnik Paweł Żurakowski. 21-latek ostatnio występował na Cyprze, ale jest po kontuzji i ma spore zaległości treningowe.

W sobotnim spotkaniu starał się i walczył, ale nic wielkiego nie pokazał i będzie musiał sobie szukać klubu, gdzie indziej. – Chciałem, żeby Paweł zagrał nieco dłużej i dlatego wystawiłem go od początku. Na razie II liga byłaby chyba dla niego zbyt wysokim poziomem. Nie grał w piłkę przez cztery, czy pięć miesięcy, a my potrzebujemy napastnika na teraz, a nie za kilka tygodni. Nie stać nas na transfer zawodnika z nazwiskiem, ale ciągle będziemy kogoś szukali. Jest szansa, że w najbliższym czasie na testach pojawi się jakiś młodzieżowiec – mówi trener Jacek Magnuszewski.

Pierwsza połowa w wykonaniu Wisły była bardzo słaba. Miejscowi mieli problemy z przedostaniem się pod pole karne Orła, do tego zaliczyli sporo niedokładnych podań. I zasłużenie do przerwy było 0:1. Po zmianie stron, a zwłaszcza przez ostatnie pół godziny puławianie przycisnęli i udało im się trafić na 1:1.

Po raz kolejny przydał się Sławomir Jagła, który dobrze znalazł się w polu karnym rywali i dobił piłkę do pustej bramki. Wcześniej były szanse na kolejne gole, ale Konrad Nowak nie popisał się w sytuacji sam na sam, a dobrą okazję zmarnował też Dawid Pożak.

– Ciężko ostatnio trenujemy, dlatego brakowało nam szybkości i wytrzymałości. Zresztą dzień przed meczem zakończyliśmy zajęcia o godz. 20. I moi piłkarze nie mieli czasu, żeby się zregenerować.

Muszę też przyznać, że ta pierwsza połowa to było nasze najgorsze 45 minut podczas zimowych przygotowań. W końcówce spisaliśmy się już jednak dużo lepiej i udało się wyrównać. Zresztą na tym etapie wyniki nie mają wielkiego znaczenia. Ja obecnie rozliczam mój zespół przede wszystkim z realizacji zadań taktycznych. A z tym nie było tak źle – dodaje szkoleniowiec "Dumy Powiśla".

Czekają na kontuzjowanych

W sobotnim meczu z Orłem, w barwach Wisły nie zagrali narzekający na urazy Łukasz Mistrzal i Maciej Wójtowicz. Dodatkowo z kontuzjami zmaga się trzech innych graczy: Tomasz Bednaruk, Paweł Śliwiński i Michał Chwiszczuk. Szansę na wykurowanie się i występy jeszcze w tej rundzie ma jednak tylko ten pierwszy, który obecnie przechodzi rehabilitację. Śliwiński i Chwiszczuk czekają na operacje i na wiosnę nie wybiegną na boisko. 

Wisła Puławy – Orzeł Wierzbica 1:1 (0:1)

Bramki: Jagła (90) – Woźniak (4).

Wisła: Penkowec – Gawrysiak, Jagła, Skórnicki, Budzyński, Muszyński, Orzędowski, Mokiejewski, Kycko, Wiącek, Żurakowski oraz Giziński, Kursa, Kozieł, Pożak, Jabkowski, Wesołowski, K. Nowak.

Zdjęcia

  • Wisła Puławy

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać