drukuj

Wesołe wojenne zimy

1941 rok

Zimowe, śnieżne zabawy.

Okupacyjne wspomnienia nie zawsze mówią o traumie. czasem przypominają, że po prostu "się żyło".

Za niemieckich czasów po wybuchu wojny trzeba się było szybko przyzwyczaić do sytuacji i jakoś się do niej dostosować. Żyliśmy normalnie, nawet nie bardzo przestrzegaliśmy tych wszystkich wojennych rozkazów. Na przykład zaklejanie okien: niektórzy naklejali paski na szyby, ale inni, np. my... Skądże.


W zimie, jak przyszedł wieczór, to spędzaliśmy czas w gronie przyjaciół. Koleżeńskimi „paczkami" lataliśmy na sanki, na kuligi, ślizgaliśmy się, spacerowaliśmy i robiliśmy sobie w śniegu psikusy.

Nie było telewizji, wieczory długie, więc się młodzież zbierała w domach, a w razie godziny okupacyjnej - po kryjomu uciekało się to tędy, to tędy, przeleciało się cichcem zaułkami, byle tylko się spotkac. Życie toczyło się normalnie, ale bardziej towarzysko niż w dzisiejszych czasach. I jednak dużo weselej. Mimo wojny było bardzo miło wśród swoich kolegów, wspominamy to z rozrzewnieniem. Graliśmy w loteryjkę, we flirty, rozmawialiśmy, opowiadaliśmy sobie różne rzeczy, sympatyzowaliśmy, normalnie było. Jakoś inaczej na to wszystko patrzyliśmy: trzeba było uciekać do okopów - uciekaliśmy. Trzeba było iśc na wysiedlenie - szliśmy. Leciały z nieba bomby - to się chowaliśmy. Byliśmy młodzi, nie chcieliśmy myślec o śmierci i nie myśleliśmy. Ale o niektórych z nas pomyślała sama śmierć i częśc moich kolegów zabrała do siebie. Szkoda, bo byliśmy tacy piękni!
na podstawie wspomnień Pani H. oprac.bg

Zdjęcia

  • 1941 rok

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać