Wąwolnica: Niebezpieczna ścieżka na cmentarzu
Czesław Aftyka stara się jak najczęściej odwiedzać groby bliskich. Wąwolnicka nekropolia położona jest na lessowych wzgórzach. Część kwater zlokalizowano w sąsiedztwie wysokiej skarpy. Żeby do nich dotrzeć pan Czesław musi pokonać wąską ścieżkę wytyczoną niemal po samej krawędzi zbocza.
– Prowadzi tam wąska ścieżka, tuż obok jest kilkumetrowa przepaść. Nie jest w żaden sposób zabezpieczona. Kiedyś był tam wapienny mur ale rozpadł się ze starości. Może dla młodych to nie problem, ale ja poruszam się o kuli. Po ulewnych deszczach, czy w zimie, to trasa nie do przebycia. Namoknięta ziemia obsuwa się. Łatwo się poślizgnąć i spaść – skarży się pan Czesław.
Oprócz Czesława Aftyki z niebezpiecznego przejścia musi korzystać jeszcze kilka rodzin z Wąwolnicy. Ich zdaniem wystarczyłoby zwykłe ogrodzenie. – To nie jest aż tak wielki wydatek – dodaje Aftyka.
Przed rokiem, kiedy parafia pw. Świętego Józefa w Wąwolnicy remontowała cmentarny mur nasz Czytelnik zwrócił się do proboszcza Jana Pęzioła z prośbą o zabezpieczenie niebezpiecznego przejścia. – Otrzymałem obietnicę, że robotnicy zajmą się tym miejscem. Wybudowany mur kończy się jednak kilka metrów przed początkiem ścieżki. Minął rok, a my zostaliśmy ze starymi problemami – mówi 86-latek.
Rzeczywiście, remontowaliśmy duży fragment cmentarnego muru. Miejsca o którym mowa nie zdołaliśmy wtedy dokończyć. Powód jest bardzo prosty. Mieliśmy w tym czasie kosztowny remont kaplicy i zwyczajnie zabrakło nam pieniędzy – przyznaje ks. infułat Jan Pęzioł.
Ks. Jan Pęzioł obiecuje jednak, że parafia dokończy remont muru i zabezpieczy skarpę. – Nie zrobimy tego z dnia na dzień, ale z całą pewnością wykonamy w tym miejscu ogrodzenie – zapewnia Pęzioł.



























Kontakt:
nie Św.Józefa
panie redaktorze lecz parafia pw.Św. Wojciecha.
I druga kwestia proboszczem w Wąwolnicy od 2001 nie jest ks.Pęzioł lecz ks.Jerzy Ważny.
Dwa poważne błędy w jednym krótkim artykule.