Walentynkowe warsztaty ceramiczne w Galerii Zielonej
Do ostatniej chwili, jeszcze w niedzielę po południu można było zaobserwować panów kupujących pluszowe serduszka, poduszki w kształcie serca, panie wybierały aniołki, krawaty z zabawnymi wierszykami, itp.
Nie wszyscy kupowali upominki, ale zdecydowali się wykonać własnoręcznie prezenty z gliny, które po wypaleniu i pokryciu farbami naszkliwnymi uzyskają interesujący wygląd. W zabawie wzięły udział głównie dzieci, ale wylepianiem zajęli się też niektórzy rodzice. Przeważały serduszka. Wśród wylepionych prac można było znaleźć też ślimaka, maskę teatralną, kubeczki. Imprezę poprowadziły opiekunki z pracowni ceramicznej przy Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Puławach, Urszula Kupczyk i Irena Rucz.
– Bardzo podoba mi się robienie kubeczków, które sama mogę wylepić – mówiła Daria, która przyszła z tatą.
– Powinno być więcej takich warsztatów. Przyszłam z córką. To była nasza wspólna inicjatywa. Są ferie, jest więc okazja do wspólnego, rodzinnego wyjścia dwóch pokoleń – matki i córki. Lubię wykonywać różnego rodzaju prace plastyczne, zachęcam też do tego córkę Marię – powiedziała Roksana Skocz.
– Bardzo lubię plastykę, ponieważ mogę rozwijać wyobraźnię. Zostałam jakiś czas temu wyróżniona za projekt stroju wróżki przez Jarosława Adamczaka i wystąpiłam jako modelka – dodała Maria.
W zabawie wzięło udział ok. 30 osób. – Wypalanie gliny to proces technologiczny. Po nadaniu glinie kształtu, prace wypala się. Potem pokrywa się je kolorowym szkliwem ceramicznym. Każdy pojedynczy wypał trwa 24 h – mówiła Urszula Kupczyk
– Mamy pasję tworzenia. Nie umiałybyśmy zarazić tym, czego byśmy nie lubiły. Poza tym glina ma właściwości terapeutyczne. Praca z dziećmi to przyjemność. Dla nas to satysfakcja, gdy widzimy, jak dzieci odbierają tę pracę. To już druga edycja warsztatów walentynkowych – mówiła Irena Rucz



























Kontakt: