Walczy z rakiem, wystąpiła w kalendarzu
• Na czym polegał ten projekt?
– Fundacja szukała chętnych kobiet, które walczą z rakiem do udziału w sesji zdjęciowej do kalendarza na 2010/2011 r. Każda z uczestniczek wcieliła się w inną rolę. Zdjęcia były stylizowane na okładki najpopularniejszych płyt z lat 70., 80. i 90. Dochód ze sprzedaży będzie przeznaczony na odnowienie poczekalni w przychodniach onkologicznych w całej Polsce.
• Trzeba było namawiać panią do udziału?
– Zgodziłam się bez wahania. Wcześniej skontaktowałam się z fundacją, a jej założycielka zaproponowała mi udział. Pomysł już na początku wydał mi się trafiony. Zdjęcia pokazują nas w zupełnie innym świetle, są bardzo optymistyczne.
• Dobry sposób na oderwanie się od choroby.
– Tak naprawdę moje życie nie kręci się wokół raka. Staram się normalnie funkcjonować i nie poddawać się. Robię to też dla mojej rodziny i przyjaciół. Niektórzy nawet zazdroszczą mi pozytywnej energii.
• Wystąpiła pani jako Tina Turner. Jak się pani czuła w tej roli?
– Świetnie. Ucieszyłam się, kiedy okazało się że to właśnie ja będę królową rocka. Pomyślałam, że też dożyję siedemdziesiątki i tak jak ona zachowam formę.
• A jak się pracowało podczas sesji?
– Czułyśmy się jak prawdziwe gwiazdy. Zajęli się nami profesjonaliści od fryzur, makijażu, no i oczywiście fotografii. Zdjęcia robił Andrzej Świetlik, jeden z najlepszych fotografów w Polsce.
• Tremy nie było?
– Była, ogromna. Nigdy wcześniej nie pracowałam z osobami z najwyższej półki i nie brałam udziału w sesji fotograficznej. Efekt jest super. Moja rodzina też była zachwycona.
• Dlaczego wzięła pani udział w tej akcji?
– To rodzaj mojej prywatnej psychoterapii. Świetnie się przy tym bawiłam. Nie wstydzę się choroby i nie czuję się gorsza, z tego powodu, że przeszłam zabieg mastektomii. Mam nadzieję, że ten kalendarz udowodni, że my też możemy normalnie żyć.



























Kontakt: