drukuj

Telefon na pogotowie uratował mężczyźnie życie

Fot. Ewelina Krzaczkowska

W sobotę rano na przystanku autobusowym w Puławach zasłabł mężczyzna. Ktoś zadzwonił po pogotowie. Ktoś inny przystąpił do reanimacji. Dzięki temu mężczyzna żyje.

O godzinie 10.18 na ulicę Lubelską została wysłana karetką pogotowia. Po dwóch minutach zespół medyczny był już na miejscu zdarzenia. Jednak zanim karetka przyjechała, ktoś udzielał mężczyźnie pomocy.


– Kobieta poinformował pogotowie o tym, że na przystanku upadł mężczyzna po czym podjęła czynności reanimacyjne. Kiedy pogotowie pojawiło się na miejscu zespół medyczny przejął czynności reanimacyjne od kobiety – mówi Marian Jedliński, dyrektor szpitala w Puławach. – U mężczyzny nie było wyczuwalne tętno, nastąpiło zatrzymanie krążenia. Dzięki szybkiej reakcji, mężczyzna żyje – dodaje Jedliński.


Pół godziny później mężczyzna został przewieziony do puławskiego szpitala.Po rutynowych badaniach i udzieleniu pomocy został on wpisany na Odział Intensywnej Opieki Medycznej. To mężczyzna w wieku około 60-65 lat. Przyczyną zasłabnięcia była niewydolność serca.


– Ważne jest to, że mężczyznę udało się uratować. Gdyby nie czujność osoby, która do nas zadzwoniła to mogłoby się źle skończyć. Ten człowiek mógłby umrzeć – mówi Krystyna Kapyś, pracownik pogotowia ratunkowego w Puławach.


W chwili obecnej pacjent czuje się dobrze, powoli wraca do zdrowia. Ma wspaniałą opiekę medyczną na oddziale kardiologii puławskiego szpitala.


Akcji reanimowania starszego pana przyglądła się mieszkanka Puław.


– Przyjechałam z mamą na zakupy. Zauważyłam, że obok przystanku autobusowego zatrzymała się karetka pogotowia. Panowie z karetki reanimowali leżącego na chodniku mężczyznę. Dłuższy czas udzielali mu pomocy a potem już zabrali go na nosze i odjechali – mówi Ewelina Krzaczkowska, świadek tego zdarzenia. – Nie wiem, kto zadzwonił po pogotowie, może to ktoś, kto czekał na autobus miejski. Tam było kilka osób – dodaje Ewelina.


Dyrektor szpitala w Puławach ujawnia nam tylko tyle, że kobieta, która zadzwoniła na pogotowie ma na imię Kasia.


– Rodzina tego mężczyzny z pewnością jest i będzie wdzięczna tej kobiecie za okazaną pomoc. Udzieliła ona bardzo profesjonalnie pomocy przedmedycznej – podkreśla Jedliński.


W ciągu roku karetki pogotowia ratunkowego wyjeżdżają 11 tys. razy do różnego rodzaju zgłoszeń.


– Karetki wyjeżdżają na każde zgłoszenie. W kilku przypadkach było tak, że faktycznie szybka interwencja kogoś kto zadzwonił po pogotowie uratowała komuś życie. Ten sobotni przypadek zasłabnięcia na ulicy jest żywym tego przykładem – mówi dyrektor szpitala.

 

W niedzielę rodzina mężczyzny, który zasłabł na Lubelskiej skontaktowała się z Mileną Rutkowską. To ona jako pierwsza udzieliła profesjonalnej pomocy mężczyźnie. Przyszli jej podziękować za uratowanie życia ich dziadka i męża.


– To bardzo miłe z ich strony. Łza w oku się zakręciła zarówno mi jak i im. Najpierw przyszli wnukowie i wnuczka a później żona tego pana – mówi Milena Rutkowska.

 

O samym zdarzeniu Pani Milena opowiadała – Ktoś zadzwonił po pogotowie a ja zaczęłam uciski na klatkę piersiową, zrobiłam to, co każdy powinien zrobić. Dla mnie dziś najważniejsze jest to, ze ten pan żyje i czuje się coraz lepiej – dodaje Milena Rutkowska

Zdjęcia

  • Fot. Ewelina Krzaczkowska

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
EeBe
EeBe śr., 2009-09-16 13:53

Najważniejsze, ze ten pan

Najważniejsze, ze ten pan przeżył. Gratulacje dla osoby, która potrafiła odpowiednio zareagować!

Ewelina Krzaczkowska

ADAMS
ADAMS śr., 2009-09-16 19:32

Pani Kasiu!!!

Jest pani Wielka!!!

5h9
5h9 czw., 2009-09-17 10:46

oj tak..

tyle w tym temacie.

ewelka
ewelka pt., 2009-09-18 10:21

Małe sprostowanie

Faktycznie dziewczyna o imieniu Kasia dzwoniła na pogotowie, ale akcji reanimacyjnej podjęła sie moja siostra Milenka.

Beata Kowalska
Beata Kowalska pt., 2009-09-18 12:14

Telefon na pogotowie uratował mężczyźnie życie

Witam. Prosimy o kontakt z redakcją bohaterkę tego wydarzenia Panią Milenę. Nr GG 42 13 174 ;-)))

Beata Kowalska