Te kubki są trujące. Były do kupiernia w Carrefourze
Kubki były sprzedawane w lutym m.in. w sklepie Carrefour przy ul. Gościńczyk w Puławach. Zdaniem sanepidu, podczas picia z obrzeży tych naczyń mogą przenikać do organizmu człowieka związki ołowiu i kadmu.
– W czasie kontroli ustalono, że kubki zostały już sprzedane indywidualnym klientom. Ostrzegamy, że nie należy ich używać do picia płynów, ani spożywania innego rodzaju żywności. A supermarket powinien przyjąć zwrot wadliwego towaru – apeluje za naszym pośrednictwem Jolanta Gill z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Puławach.
Sanepid powołuje się na opinie z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego: „(…) Nawet podczas krótkiego kontaktu kubka z ustami istnieje duże prawdopodobieństwo przekroczenia tygodniowych dawek ołowiu i kadmu tolerowanych przez organizm”.
– Widziałam te kubki, kosztowały około 7 zł. Bardzo szybko zniknęły. Nie skusiłam się na zakup. Teraz nie żałuję – mówi Ewelina Pachocka, klientka puławskiego Carrefoura.
Kubki widziano także w Kraśniku. – U nas jest jeden Carrefour, często robię tam zakupy i na pewno były w sprzedaży – mówi pani Monika, kraśniczanka.
Felerny towar sprowadziła z Chin firma „Florentyna” z Pleszewa w Wielkopolsce. Następnie trafił do sklepów sieci Carrefour. Teraz kubki są wycofywane ze sprzedaży.
– Nie wiemy dokładnie, ile ich jest na rynku. Na pewno do handlu trafiło kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy. Odbieramy je ze sklepów – poinformował Wojciech Piotrowiak z działu importu „Florentyny”.
– Zawyżony poziom ołowiu i kadmu na powierzchni naczyń został wykryty podczas kontroli przeprowadzonej przez jedną ze stacji sanepidu. Natychmiast wszczęto procedurę nadzoru wycofania towaru ze sklepów. Niestety, okazało się, że kubki zostały bardzo szybko wyprzedane. Stąd nasz apel o ich zwracanie – dodaje Jolanta Gill.



























Kontakt:
A czy takie rzeczy nie
A czy takie rzeczy nie powinny byc sprawdzane PRZED wproadzeniem do sprzedazy????
może
już na początku artykułu trzeba było napisać, że to CHIŃSKIE to g-wno !! o tym, że dużo naczyń (talerze też) pokrywane były farbami zawierającymi dużo za dużo ołowiu, pisała już prasa wielokrotnie, więc dziwne, że tyle różnych istniejących "organów " kontroli nie sprawdza co się do nas sprowadza, jak towar zostaje dostarczony z Chin, a nie jak jest w sklepach....Słowa też nie ma o tym czy firma sprowadzająca taki towar, oprócz tego że ściąga resztki ze sklepów, poniesie jakąś karę...
zejdźmy na ziemię
@ermi:nikt nie jest w stanie skontrolować wszystkiego co się importuje z Chin.Przy tej ogromnej masie towaru(od czosnku po telewizory plazmowe) takie wpadki są rzeczą naturalną.