drukuj

Szrotówek w nałęczowskim uzdrowisku może spać spokojnie

Liście

fot. www.sxc.hu

W Parku Zdrojowym trwa właśnie inwentaryzacja zieleni, ale szrotówkom i spółce w najbliższym czasie nie zabraknie pożywienia, nie muszą również obawiać się oprysków.

Tych w strefie „A” uzdrowiska stosować nie można, a w skuteczność alternatywnych form walki, choćby ze wspomnianym szrotówkiem, wydają się nie wierzyć same władze Nałęczowa.

  

Radni, którzy oczekiwali że ewidencjonowanie stanu parkowego pójdzie w parze z wypowiedzeniem wojny pasożytom mogą czuć się lekko zawiedzeni. Na terenie parku nie może być mowy o stosowaniu pestycydów, a w skuteczność innych metod wydaje się powątpiewać sam burmistrz miasteczka. Takie przynajmniej wnioski można wysnuć z jego wystąpienia na sesji rady miasta i gminy.

 

– Opryski mogą być stosowane na terenach rolniczych, które znajdują się w strefie „B”. Nie w parku, który leży w strefie „A”. Stosowanie oklejających folii nie zdaje egzaminu. Trzeba je wymieniać kilka razy w roku. Jest to kosztowne i nieskuteczne – konkludował na sesji burmistrz Andrzej Ćwiek (z wykształcenia plastyk – red.)

 

Odmiennego zdania są dendrolodzy i pracownicy ochrony środowiska, którzy od lat starają się zwalczać szkodniki niszczące drzewa. – Oklejanie drzew foliami i wabienie pasożytów specjalnym środkiem zdało egzamin i jest bardzo skuteczne. Trzeba jednak wykonać tę pracę porządnie. Założenie folii to pierwszy krok, później na jesieni należy dokładnie zgrabić i zutylizować wszystkie liście. Tego typu działania nie zlikwidują całkowicie szrotówka, ale ograniczają zdecydowanie jego populację i co najważniejsze dają czas przyrodzie na wykształcenie mechanizmów obronnych. Bo np. szrotówek przywędrował do nas z południa Europy i nie występował wcześniej na tych terenach – wyjaśnia Józef Wrona zaprawiony w bojach z pasożytami drzewnymi specjalista z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Lublinie.

 

Szrotówek to największy wróg kasztanowców. Niszczy liście i powoduje choroby, które prowadzą do obumierania drzew. By walczyć ze szkodnikiem, pnie okleja się specjalnymi opaskami. Każda nasączona jest trującą substancją. W Lublinie metoda stosowana jest z powodzeniem od siedmiu lat.

 

Metoda na drzewnego głoda

 

A oto, co radzi jeden z naszych Czytelników, który prostą domową receptę na utrudnienie robalom życia, udostępnił na naszym forum internetowym. – Aby pozbyć się szkodnika należy kupić folię przylepną i lep owadobójczy. Jedna rolka kosztuje 14 zł. Wystarczy na opasanie minimum 25 drzew. Litr preparatu Lasolep to koszt 50 zł. Z kolei folia z powodzeniem spełni swoją rolę przez rok. Środek stosuje się 2 razy w roku. Na uratowanie jednego drzewa potrzeba więc 4,56 zł. Dodatkowo należy od lipca 3–4 razy zgrabić liście i spalić. Na jedno drzewo należy poświęcić około 2 roboczogodzin rocznie. Komercyjny koszt uratowania drzewa to 25 zł. Angażując młodzież szkolną lub mieszkańców – już tylko 4,56 zł od kasztanowca. Można tez założyć budki lęgowe dla ptaków, które likwidują szkodniki w sposób naturalny – podpisano „Kazik”.

Zdjęcia

  • Liście

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać