Spełnia marzenia, wyrusza w samotny rejs
Skąd taki pomysł?
Od młodzieńczych lat zawsze fascynowało mnie morze. Przeczytałem dziesiątki książek i prześledziłem wiele map morskich. Najpierw kupiłem kilkudziesięcioletnią "Gigę" - Witolda Tobisa, a potem zacząłem generalny remont i adaptację jachtu do rejsu morskiego. Myślę, że około 80 proc. oprzyrządowania to te nowe, które musiałem zainstalować.
Jak Rodzina zareagowała na Pana pomysł?
Rodzina popiera mnie z pewną rezerwą, ale mi nie zabrania, za co jestem im wdzięczny. Kibicują mi również moi znajomi.
Co chciałby Pan powiedzieć naszym Czytelnikom?
Trzeba mieć w życiu jakieś zainteresowania, pasje, marzenia. Próbować je realizować w różnych dziedzinach życia, tu nie można nikomu nic narzucić. Dzisiaj młodzież ma duże możliwości. To wielka radość i satysfakcja jeżeli udaje się coś osiągnąć, nawet po latach. Trzeba próbować i jeszcze raz próbować. Żeby codzienność nie pochłonęła nas i nie zatraciła naszych marzeń jakiekolwiek by one nie były.
Czy możemy wiedzieć jaka będzie trasa rejsu?
Jak nic nie stanie na przeszkodzie, za niedługo przemieszczam się do Szczecina. Później w kierunku kanału La Manche, a dalej zobaczę na co pozwoli mi morze i moje zdrowie.
Czego życzy się samotnym żeglarzom?
Stopy wody pod kilem i łagodnych wiatrów.
Tego Panu życzę i dziękuję za rozmowę.

























Kontakt:
Życzę powodzenia...
aczkolwiek nie wróżę, tym bardziej rejsu tak małą jednostką po Atlantyku czy Oceanie Arktycznym.