Śladami I wojny światowej w okolicach Markuszowa - fotoreportaż.
...wojny w obronie Konstytucji 3 Maja walczyły w 1792 r. oddziały ks. Józefa Poniatowskiego, tutaj w 1831 r. podczas Powstania Listopadowego gen. Józef Dwernicki pobił wycofujące się spod Kurowa oddziały rosyjskie pod dowództwem gen. Kawera i płk. Tuchaczewskiego, tutaj też w 1863 r. powstańcze oddziały majorów Lenieckiego, Mareckiego i Gozdawy przebijały się przez linie próbujących osaczyć je Rosjan, wreszcie w 1939 r. desperacki opór hitlerowcom stawiały tu resztki działających w okolicy wojsk polskich.
Jednak z rozmaitych przyczyn w zapomnienie odeszły echa największej bitwy stoczonej w tych okolicach - bitwy pomiędzy jednostkami niemieckiej 47 Rez. DP a Rosjanami z XXV Korpusu carskiej 4 Armii, która miała miejsce podczas I wojny światowej w dniach 31 lipca - 3 sierpnia 1915 r. Kilkudniowe walki objęły obszar od Markuszowa po Kurów oraz od Kalenia po Kłodę - ich szczegółowy opis zawarłem tutaj:
Działania niemieckiego 217 rezerwowego pułku piechoty w okolicach Markuszowa w dniach 31.07-3.08.1915 r.
Czytając w/w opis można się zastanawiać jak umiejscowić ówczesne wydarzenia w dzisiejszym krajobrazie okolic Markuszowa. Niniejszy artykuł jest próbą odpowiedzi na to pytanie.
Wędrówkę po polu bitwy sprzed 96 lat rozpoczynamy obok parku przy zabytkowym pałacyku w Bronicach. W godzinach porannych 31 lipca 1915 r. był on świadkiem przemarszu nadchodzących od strony Piotrowic jednostek niemieckich (zdjęcie nr 1), które kilkoma drogami podążyły stąd na północ w kierunku Kalenia. My w tym kierunku udamy się biegnącą na północ asfaltową drogą, którą to przed niemal wiekiem zmierzała na pole bitwy część oddziałów z niemieckiego 217 rez. pp.
Po niedługim czasie docieramy do Kalenia i mostu na Kurówce (zdjęcie nr 2). Na wprost widzimy pokaźną skarpę - tego typu wysokie brzegi doliny Kurówki ciągnące się w kierunku wschodnim i zachodnim zostały 31 lipca 1915 r. wykorzystane przez obydwie walczące strony: najpierw na ich szczycie czaili się rosyjscy zwiadowcy wypatrujący zbliżającego się wroga, z kolei później pod ich osłoną rozwinęły się setki żołnierzy z 217 rez. pp w oczekiwaniu na sygnał do ataku na rosyjskie pozycje. Na prawo od mostu widać pierwsze zabudowania Łan - pamiętajmy jednak że w 1915 r.
Zabudowa nie sięgała tak daleko a same Łany zaczynały się dopiero w okolicy mostku na Kurówce - i właśnie gdzieś w tym rejonie wzięto do niewoli pierwszych w tym dniu Rosjan. Ówczesne Łany stanowiły też granicę pomiędzy odcinkami bojowymi niemieckich pułków - dalej na wschód do ataku szykowali się żołnierze z 218 rez. pp którzy nadeszli tu od strony Zabłocia. Materiały źródłowe nie wspominają gdzie znajdowała się wspierająca atak artyleria niemiecka, jednak być może jej część rozmieszczono na niewielkich wzniesieniach na południe od drogi biegnącej przez dzisiejsze Łany (zdjęcie nr 3).
Zostawiamy z prawej strony drogę prowadzącą do Łan i poruszamy się dalej prosto, drogą wznoszącą się w kierunku niedalekiej już szosy Lublin-Puławy. Jednak zanim do niej dotrzemy, po prawej i lewej stronie widzimy malownicze pagórki i dolinki, pokryte w dużej części łanami zboża - tędy do ataku szli rozsypani w tyraliery żołnierze z 217 rez. pp, wykorzystując każdą możliwą osłonę terenową chroniącą ich przed oczyma rosyjskich żołnierzy, którzy ze swoich niedalekich okopów strzelali do wszystkiego co pojawiło się w ich polu widzenia (zdjęcie nr 4).
Wkrótce docieramy w bezpośrednie sąsiedztwo szosy lubelskiej i naszym oczom ukazują się leżące po przeciwnej stronie drogi wzgórza, na których w 1915 r. znajdowała się pierwsza linia umocnień rosyjskich tworzących - gdyby popatrzeć na nie z góry - ciąg zbliżony do odwróconej litery S. Nieco na prawo znajduje się wzgórze 186 - w 1915 r. główny punkt rosyjskich pozycji obronnych, natomiast nieco na lewo, w głębi za przydrożnymi zabudowaniami widzimy niższe wzgórze 163, którego grzbietem ciągnęły się w stronę Kurowa dalsze rosyjskie okopy (zdjęcie nr 5).
W przeciwieństwie do nas żołnierze niemieccy nie mieli wówczas zbyt wiele czasu na podziwianie widoków gdyż sporadyczny do tej pory ogień karabinowy znacznie się wzmógł, w powietrzu zaczęły też gwizdać kule z rosyjskich karabinów maszynowych a wokół raz po raz wybuchały rosyjskie pociski artyleryjskie. Rosjanie mając z góry bardzo dobry punkt widokowy (zdjęcie nr 6) za wszelką cenę starali się powstrzymać postępy przeciwnika - jednak kryjąc się w przysłowiowych mysich dziurach Niemcy uparcie pełzli do przodu. Pewną osłonę dał rów biegnący wzdłuż szosy - stamtąd żołnierze niemieccy zaczęli odgryzać się Rosjanom z własnych karabinów, stamtąd też ok. godziny 18.30 przystapiono do generalnego szturmu. Jego celem było w pierwszym rzędzie zdobycie leżącego za drogą wzgórza 186 i biegnących jego grzbietem okopów rosyjskich - ostatecznie udało się to po godzinie 21, kiedy to Niemcy wpadli na pozycje Rosjan i w walce na bagnety zawładnęli ufortyfikowanym wzgórzem. Znajdujące się w głębi z lewej strony carskie umocnienia na sąsiednim wzgórzu 163 zdobyto dopiero następnego dnia ok. godziny 14.
W tym miejscu najbezpieczniej będzie udać się poboczem ruchliwej drogi w prawo w kierunku Markuszowa. Po lewej stronie widzimy płaski stok wzgórza 186 (zdjęcie nr 7), po prawej możemy wyobrazić sobie przydrożny rów w którym żołnierze niemieccy szykowali się do ostatecznego szturmu. W Markuszowie, po przekroczeniu drogi Lublin-Puławy obok stacji benzynowej natrafiamy na asfaltową drogę prowadzącą do Olempina i Kłody i śladem żołnierzy z 217 i 218 rez. pp podążamy nią na szczyt w/w wzgórza (zdjęcie nr 8). Dziś po carskich okopach nie ma tu śladu – być może ich przebieg wyznacza biegnąca obecnie grzbietem wzgórza polna droga. Podobnie nie zachowały się ślady po drugiej linii obronnej Rosjan, biegnącej w 1915 r. od Olempina w kierunku północno-zachodnim w stronę Kłody, na które to miejscowości ze wzgórza 186 rozciąga się rozległy widok (zdjęcie nr 9).
Do ataku na tę linię Niemcy ruszyli 1 sierpnia o godzinie 17, mając do pokonania płasko opadający teren pokryty łanami zbóż oraz innymi uprawami. Jednostajny wówczas teren, dziś przecięty jest w poprzek pasem drogi ekspresowej S17. Opadającą w stronę Olempina drogą ruszamy i my - wzdłuż niej nacierały rozsypane w tyraliery dwa cesarskie pułki: 217 rez. pp lewej i 218 rez. pp po prawej stronie drogi. Rosyjskie umocnienia znajdowały się zarówno przed zabudowaniami Olempina (zdjęcie nr 10) jak i za nimi - w tym miejscu należy zaznaczyć iż w 1915 r. zabudowania te znajdowały się tylko po prawej stronie drogi, za przydrożnym krzyżem. Rosyjskie pozycje na tym odcinku zostały zajęte ok. godziny 22, kiedy to idący jak burza Niemcy przedarli się przez pierwszą linię carskich okopów, płonący Olempin i z bagnetami wpadli do kolejnych rowów strzeleckich gdzie w walce wręcz ostatecznie przełamali opór przeciwnika.
Znajdujemy się na skrzyżowaniu dróg, przy w/w krzyżu. Na prawo, za linią ostatnich zabudowań widzimy gęsty las, z którego w dniu 2 sierpnia 1915 r. Rosjanie próbowali wyprowadzić kontratak (zdjęcie nr 11), biegnąca nieco dalej na lewo polna droga odpowiada mniej więcej przebiegowi w 1915 r. ostatniej linii rosyjskich okopów, natomiast na wprost asfaltowa droga prowadzi w kierunku Kłody oraz doliny rzeczki Białki - na tej linii zatrzymali się wyparci spod Olempina Rosjanie, jednak już nocą 2/3 sierpnia opuścili ją nie organizując tu poważniejszego oporu. Płonące zabudowania Kłody Niemcy zajęli rankiem 3 sierpnia przepędzając z nich nieliczne straże tylne przeciwnika.
Podczas pierwszowojennych walk doszczętnie spalone zostały okoliczne miejscowości, m.in. Markuszów (zdjęcie nr 12), Olempin i Kłoda. Zniszczenia te z biegiem czasu usunięto a jedynym widocznym dziś śladem tamtych wydarzeń jest cmentarz wojenny w Olesinie przy drodze Lublin-Puławy, na którym pochowano poległych w tej bitwie żołnierzy niemieckich (zdjęcie nr 13).
Opisana wyżej trasa jest dość reprezentatywna dla przebiegu całej bitwy, jednak nie należy zapominać iż walki toczyły się także na przestrzeni setek metrów na prawo i lewo od niej. Niniejszy artykuł stanowi jedynie zbiór wskazówek dotyczących umiejscowienia w terenie wydarzeń sprzed 96 lat - reszty niech dokona nasza wyobraźnia...
Bibliografia:
1. Das Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 217 im Weltkriege, Berlin 1932
2. Łowczak Sławomir, Burzliwa historia Markuszowa, Markuszów 2001
3. Österreich-Ungarns letzter Krieg 1914-1918. Zweiter Band, Das Kriegjahr 1915, Wiedeń 1931
Zdjęcia:
1. In West Und Ost. Kriegsbilder aus der Geschichte der 47. Reserve-Division, Monachium 1917
2. www.grwar.ru
3. www.markuszow.pl
4. http://trobal.pulawy.pl
5. zbiory własne Autora
Paweł Grudzień








































Kontakt:
>>>>>
Brawo, brawo, brawo!!!! Czytam, czytam i stwierdziłem, że coś skomentuję, bo komentarzy pod pańskimi newsami 0... ale ludzie czytają i czekają na więcej, pozdrawiam!
Świetny przewodnik do wycieczki historycznej!
To nie jest suche akademickie wymadrzanie sie. To zacheca do wycieczki n rereny dawnych bitew, a opis i zestawienie zjęc historycznych z aktualnymi ułatwia sprawę.
Fachowa robota - zupełne przeciwieństwo do opowiastek o "bitwie" partyzanckiej i zagładzie Kolonii Zbedowice, ilustrowanych fotką Karewicza i Mikulskiego ze "Stawki większej niż życie" ;-)))
Łał ... szacun
a może by zainteresować TVP LUBLIN i pana red. Adama Sikorskiego ?
w jego programach "Było nie minęło" można znaleźć wiele ciekawych informacji na temat przeszłości naszego regionu.
I wojna św. jest zwykle tematem traktowanym dość pobieżnie, może była by szansa na pokazanie szerszej publice pracy p. Grudnia.
bylo@tvp.pl
Pola bitew z I wś...
...których na Lubelszczyźnie jest mnóstwo, odpowiednio opracowane i opisane stanowią przede wszystkim dużą szansę dla poszczególnych gmin od strony turystycznej - na przyciągnięcie turystów zainteresowanych tym, że "tutaj coś się działo". A gdyby znaleźli się jeszcze zagraniczni potomkowie walczących tu żołnierzy... Problem w tym, że najczęściej lokalne władze "nie czują tematu" i nie widzą potrzeby żadnego działania w tym kierunku - a szkoda. Niemniej jednak uważam że warto odkrywać zapomniane karty historii najbliższych okolic - i nawet jeśli nie będzie tu żadnych działań władz lokalnych, żadnych szlaków turystycznych to może chociaż "zwykli" ludzie zainteresują się tamtymi wydarzeniami. I w tym celu warto to robić...
Naród, który traci pamięć, traci sumienie
@Paweł Grudzień:Gratuluję naprawdę ciekawego artykułu.
- podejścia władz do sprawy promocji gminy nie komentuję. Ale władze się zmieniają, a podejście jakoś nie. Zawsze są, z jakiegoś powodu ważniejsze sprawy niż nasza wspólna kultura, dziedzictwo i tożsamość
- w pełni zgadzam się, że należy odkrywać zapomniane karty przeszłości swojej małej ojczyzny. Z autopsji wiem, że jeszcze pod koniec lat 90-ych ubiegłego wieku wiedza przeciętnego mieszkańca gminy o historii swego miejsca zamieszkania była zerowa. Dziś dzieci uczą się w szkole o swej lokalnej historii. Podczas konkursów dla dzieci i młodzieży, które organizuję podczas różnych imprez zawsze zadaję "historyczne" pytania i co ciekawe coraz częściej młodzi ludzie wiedzą o co pytam. Z dorosłymi jest już nieco gorzej. Ta wiedza nie wzięła się jednak znikąd. Wydawany przed laty Goniec Markuszowski z historycznymi artykułami, książka "Burzliwa historia Markuszowa", wystawy starej fotografii, audycje w Radio Lublin, prelekcje historyczne, odczyty, rajdy rowerowe po historycznych miejscach - jednak jakiś ślad w głowach pozostawiają
- jest mi niezmiernie miło, że w końcu nie jestem sam i pojawiła się kompetentna osoba, której się chce coś zrobić dla odkrywania białych palm w historii Markuszowa i okolic
- na fundusze ze strony gminy na razie nie ma co liczyć, ale wcale nie oznacza to, że nic nie da się zrobić.
- chętnie udostępnię stronę www.markuszow.pl szanownemu Autorowi. Myślę, że wartościowe byłoby zamieszczenie tam zakładki dotyczącej naszych historycznych ciekawostek, sam zebrałem trochę materiałów, więc może coś wspólnie zamieścimy.
- wartościowe wg mnie może być np. stworzenie questów o poszczególnych polach bitew i potyczek na terenie naszej gminy: w obronie Konstytucji 3 maja, w powstaniu listopadowym, styczniowym, w czasie I i II Wojny Światowej. Quest to taka forma, która nie jest kosztowna - a jest innowacyjna i moim zdaniem naprawdę wartościowa. Więcej informacji co to jest questing można znaleźć na: http://www.markuszow.pl/s140,o4.html Pierwszy quest o Markuszowie już jest i nawiązuje do jego historycznej przeszłości ;-)
- Małe Projekty w LGD Zielony Pierścień umożliwiają przy 70% dofinansowaniu ze środków UE wydanie publikacji - chociaż przyznaję, że nie jest to takie proste, ale możliwe (czego przykładem jest folder o Krainie Jana Pocka z obszernym działem poświęconym historii, zabytkom Markuszowa i okolic), pierwsze "historyczne" widokówki Krainy Jana Pocka, rollupy promujące Markuszów oraz sama strona www. Gdyby czekać na decyzje władz - do dzisiaj by tego nie było.
- jeśli jest Pan zainteresowany, zamieszczę także chętnie linki do tych naprawdę interesujących artykułów w MM. Uważam, że warto.
Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do współpracy
Sławomir Łowczak
Dyrektor GDK w Markuszowie
gdk.markuszow@gmail.com
Panie Sławku...
@Sławomir Łowczak:...ma Pan wolną rękę jeśli chodzi o zamieszczenie na stronie www Markuszowa linków i zakładek o których Pan wspomniał. Będzie mi niezmiernie miło iż również tam można będzie znaleźć odnośnik do m.in. moich artykułów i na pewno przyczyni się to do większej promocji wiedzy o historycznych wydarzeniach w naszej okolicy.
A o questach też się pomyśli...