Skąd wziąć pieniądze na stadion w Puławach? Posłowie pomogą
Do Lublina przyjechali posłowie z całego kraju na pierwsze w tej kadencji wyjazdowe posiedzenie sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki.
– Przez całe lata 60., 70. i 80. stosunek liczby obiektów sportowych budowanych w ówczesnym woj. katowickim w porównaniu z lubelskim był jak 100 do 1 – tłumaczył posłom marszałek województwa Krzysztof Grabczuk. – Regiony Polski wschodniej powinny być wzmocnione funduszami, żeby zniwelować tę różnicę.
Same dotacje z Unii to za mało, bo samorządy powinny dołożyć wkład własny. – Wójtowie czy burmistrzowie mają związane ręce, jeśli muszą dołożyć 60 proc., żeby coś zbudować – wyjaśnia Grabczuk. – Nie mają pieniędzy.
Puławy, żeby poradzić sobie z budową stadionu piłkarskiego, rozważają nawet emisję obligacji. – Tymczasem nasze trójmiasto, czyli Puławy, Kazimierz i Nałęczów, zostało właśnie zakwalifikowane do finałowej grupy ośrodków, które mogą gościć reprezentacje w czasie Euro 2012 – podkreśla prezydent Puław Janusz Grobel. – Będzie chyba dużym wyróżnieniem, jeśli w publikacji UEFA na mistrzostwa pojawi się nasz region. Dlatego proszę państwa o wsparcie.
Po ubiegłotygodniowym posiedzeniu pojawiła się na to szansa. – Będziemy apelować do ministra sportu o pieniądze – zapowiedział poseł Ireneusz Raś, wiceprzewodniczący komisji. – Jest realna szansa na dofinansowanie budowy basenu i dwóch stadionów z budżetu państwa.
Oprócz stadionu puławskiego chodzi o stadion w Lublinie i 50-metrowy basen w stolicy województwa.
Miłosz Bednarczyk



























Kontakt:
kto to utrzyma???
nie sztuka wybudować obiekt ale sztuka aby potem obiekt sam na siebie zarabial - ileż imprez masowych dotychczas odbywa się na obecnym stadionie
- scenariusz jest prosty , na utrzymanie nie będzie kasy stopniowo będzie niszczal i będziemy mieli kolejny przyklad niegospodarności naszych władz
- natomiast jest i plus tej inwestycji :) w zarządzie obsadzi sie swoich kolesi bedzie pare nowych cieplych posadek za ktore zaplacimy jak zwykle my podatnicy