Seks przewodnik "Kobieta pierwotna": Hanna Śleszyńska z monodramem w Domu Chemika (wygraj bilet)
W „Kobiecie Pierwotnej" Hanna Śleszyńska pokazuje się z zupełnie innej strony niż dotychczas. Sto twarzy Hani Śleszyńskiej - tak w skrócie można opisać sztukę. Poza tym to pełna humoru i uszczypliwych komentarzy historia kobiety, która szuka w życiu tego jedynego.
To nie tylko zabawna komedia, ale także studium kobiecej duszy i próba odpowiedzi na pytanie, kim jest dzisiejszy mężczyzna i współczesna kobieta. Brak porozumienia między obu płciami to okazja do ponadczasowej refleksji, ale też kopalnia żartów. Bo przecież łatwiej żyć jeśli nie bierzemy siebie zbyt serio
Kim jest „Kobieta Pierwotna"? Kim jest współczesna kobieta, a jaki jest dzisiejszy mężczyzna?
Nie ma pytań bardziej aktualnych i właśnie na nie szuka odpowiedzi męskie trio Parulskis –
Harasimowicz – Jakubik.
Ich rozważania o kobiecej duszy poruszają szereg kwestii, stanowiących sedno problemów międzyludzkich. Parulskis porusza temat ponadczasowy. Zagadnienie braku porozumienia między kobietą, a mężczyzną nie jest nikomu obce, a jednocześnie wydaje się, że jest to kwestia nie do rozwiązania. Twórcy podchodzą do niego z humorem. Wzajemne relacje kobiet i mężczyzn, w świecie pozornie zdominowanym przez tych drugich, posłużyły do zapewnienia widzom obojga płci doskonałej rozrywki i sporej dawki śmiechu.
Monodram, którego głosem jest wybitna aktorka, Hanna Śleszyńska, w humorystyczny i lekki sposób traktuje poważne problemy. „Kobieta Pierwotna" szuka odpowiedzi na fundamentalne pytanie: czy poszukiwanie ideału, zrozumienia, drugiej połowy to misja z góry skazana na porażkę? Pokazuje świat widziany oczami dojrzałej kobiety, która wie, czego chce i szuka szczęścia u boku faceta. Ma wymagania, lecz wcale nie przesadzone i nie zadowoli jej byle uwodziciel. Nie jest wybredna - szuka kogoś, przy kim mogłaby spokojnie zasnąć w nocy. Potrzebuje wsparcia i zastanawia się, czy oczekuje zbyt wiele., gdyż niejedna kobieta usłyszała już: „Kochanie, przecież to nie miłość. To tylko przygoda"...
Źródło: Materiały prasowe
Kobieta pierwotna
Dom Chemika, czwartek 3.02, godz. 18
Bilety w cenie 55 zł do nabycia w Domu Chemika.
Twórcy:
Autor: Sigitas Parulskis
Reżyser: Arkadiusz Jakubik
Adaptacja: Cezary Harasimowicz
W roli tytułowej: Ewa - Hanna Śleszyńska
oraz - Pan X ;-)
Kobieta pierwotna - zobacz fragment spektaklu i wywiad z Hanną Śleszyńską
______________________________________________________________________________
Mamy dla Was jedną dwuosobową wejściówkę na sztukę "Kobieta pierwotna". Żeby ją wygrać wystarczy w komentarzu do tego artykułu napisać odpowiedź na pytanie:
W jaki sposób udało Ci się zdobyć Twoją kobietę / Twojego mężczyznę?
Najciekawszą odpowiedź nagrodzimy dwuosobową wejściówką na spektakl "Kobieta pierwotna". Na odpowiedzi czekamy do czwartku 27 stycznia do godz. 22.





























Kontakt:
W podpisie pod zdjęciem
W podpisie pod zdjęciem czytam: "Kobieta pierwotna z Hanną Śleszyńską"! A ja myslałam, że ta kukła obok to co najwyżej pierwotny mężczyzna! :-)
Ta kukła to ...
Piotr Gąsowski ;)
Czy przypadkiem 27 to nie czwartek?
Więc do kiedy: do środy czy czwartku?
27 to czwartek, więc konkurs
27 to czwartek, więc konkurs jest do czwartku. Dzięki za zwrócenie uwagi na błąd.
Przyjaźń ;) Przez dwa lata
Przyjaźń ;) Przez dwa lata nawet nie spodziewała się tego, że coś między nami może zaiskrzyć. A po dwóch latach, powoli zacząłem dawać jej do zrozumienia, że przyjaźń to dla mnie za mało. Potem spacery, kino, teatr, kolacje, wata cukrowa.... i niebawem zostanie moją żoną :) Przyjaźń to najlepszy fundament najtrwalszych związków!
Jak udało mi się zdobyć?
Furorę robi ostatnio słowo-zdobywać. Zdobywamy wykształcenie, górskie szczyty, medale,doświadczenie itd. Media mówią o męskich sposobach i babskich trikach pomagających w zdobyciu życiowych i, jak się potem czasami okazuje, mniej życiowych partnerów.
Weszliśmy w erę zdobyczoholizmu w układach partnerskich. Na szczęście nie wszyscy. Ja -raczej niemrawo. Nie mam instynktu zdobywcy, a chciałabym obejrzeć Hannę Śleszyńską w akcji. Czy to jakaś przeszkoda? Okaże się w czwartek.
Odłożyłam wprawdzie na atrakcje kulturalne parę groszy( żeby nie pozostawać w niepewności -tak jak w tej chwili), ale tak mnie rozkleił mail w sprawie ratowania klaczy Siwulki przed rzeźnikiem, że wysłałam te pieniądze fundacji. Z jednej strony spełniam jakiś ludzki obowiązek, z drugiej pozbawiłam się kulturalnych przyjemności. Jak tu złapać przysłowiowe dwie sroki za ogon? Spróbuję.
Z pewnością mogłabym należeć do Klubu anty-zdobywców w kategorii zdobywanie ludzi.
Nie widzę w drugim człowieku zdobyczy. Człowiek to nie trofeum. Przyglądam się współczesnemu światu i relacje damsko-męskie oparte na moim autorskim pomyśle 8 x Z uważam za okrutne wobec siebie i innych ludzkich istot. To znaczy:
1.zdobyć, 2 zaobrączkować( jak gołębia), 3.znudzić się, 4.zapomnieć,5.zmienić (na lepszy model), 6.zacząć od nowa, 7.zakląć z przerażenia, 8. zestarzeć się (i stracić możliwość wykonywania dalszych kroków).
Do zdobywania konieczna jest strategia, plan, czasami manipulacja, a ja wolę reagować na to, co niesie życie, zgadzać się lub protestować.
To co mam, po prostu przyniosło mi życie, no może szczęściu trochę pomogłam,ale... tylko trochę.
W świecie zdobywców i łowców czuję się źle.
Wszystkim polecam po prostu „bycie człowiekiem”. Nas to przekonało do siebie i uszczęśliwiło.
"W świecie zdobywców i łowców
@Kado:"W świecie zdobywców i łowców czuję się źle.
Wszystkim polecam po prostu „bycie człowiekiem”. Nas to przekonało do siebie i uszczęśliwiło."
100/100
Tak właśnie myślę. Kiedy każdego wieczoru wychodzę z domu aby pobyć człowiekiem, i jak co wieczór "zahaczam" o któryś z barów gdzie realizuje to moje "bycie człowiekiem" i wszystko było by OK. gdyby nie to iż budząc się rano moja wrodzona uczciwość i skromność nie pozawala mi zaprzeczyć że znów jakby niechcący udało mi się "coś" zdobyć ! I sąd moja droga Kado mój dylemat, czy to zdobyczoholizm? czy może byciezdobyczącholizm, bo tak naprawdę to nie wiem czym ofiara, czy myśliwy?
Dzięki Bazyl za zasianie wątpliwości.
@Bazyl:Powiedziałeś -"udało mi się "coś" zdobyć i w porządku. Coś,a nie kogoś!
Nie podoba mi się wplątywanie zdobywania w układy partnerskie, bo jedno przeczy drugiemu.Jest to wtedy nie partnerstwo,a kalkulacja, gra z wykorzystaniem przynęt. Jest zdobywca, jest zdobyty (żeby nie powiedzieć ofiara, przegrany, złapany,przekonany).
Zdobywanie z pewnością napędza działanie, ale w innych dziedzinach życia.
W układach partnerskich cenię bycie człowiekiem z "ludzkim" kierowaniem się sercem i korzystaniem z rozumu.
Kado
@Kado:Kado, gdybym napisał "kogoś" zamiast "coś" wyraził bym pychę zdobywcy, a jak zauważyłaś wątpliwości mną targają, wiec po jednym wspólnym przebudzeniu nie śmiem pomyśleć iż zdobyłem "kogoś" przecież "kogoś" to jednak dużo, dużo więcej niż "coś"
Czyli skromny zdobywca amator?
@Bazyl:Nazywanie rzeczy po imieniu to cenny dar chociaż czasami brzmi okrutnie.
Ciekawe ,co by na to powiedziało to "coś", co wspólnie z Tobą budzi się kolejny raz.
Ironię wyczułam już wcześniej.A jeśli "coś " zastąpimy wyrazem "ciało" i zagramy słowami to idealnie będzie tu pasowała zwrotka:
"W jednym tylko ciele
dzieje się niewiele,
ale w ciałach dwóch
zaczyna się ruch."
Kado
@Kado:Kado, jeżeli mam już być "skromny" to przyznam iż zacytowana fraszka choć "smaczna" to co nieco mnie zawstydziła, a przecie takiemu jak mnie określiłaś "skromny zdobywca amator" to wystarczy nawiązanie dysputy ze znamienitym interlokutorem, aby poczuć zdobywcą, choć przyznam z nieśmiałością że są tacy co powiadają iż apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Wobec tego polecam cały tekst.
@Bazyl:Dostępny na stronie teksty.net
pod hasłem Piwnica pod Baranami " Ciała".
Nie zatopiony ale trafiony!!!
To było tak dawno temu, minęło już 28lat. Koleżanka namówiła mnie na basen. Poszłyśmy, zaczęłyśmy pływać. Zmęczyłam się trochę po treningu.Gdy tak odpoczywałam, zaczęłam się rozglądać, patrzę a tu taki fajny chłopak chodzi po obrzeżu basenu. Postanowiłam go poderwać. Udałam, że robi mi się słabo, koleżanka zaczęła krzyczeć i właśnie ten pan pospieszył mi z pomocą i od 27 lat jest moim ukochanym mężem.
Sprawdzony sposób na kobietę? - całuj ją w teatrze a nie w lesie
Kilka lat temu zaprosiłem moją obecną żonę - wtedy koleżankę - na spektakl "Terapia Jonasza", który wystawiany był w teatrze Rozrywki w Chorzowie. Nie była to zamierzona randka, tym bardziej że do Chorzowa jechałem dla "mojej" ulubionej Renatki Przemyk – przede wszystkim, która grała tam jedną z ról. Nie mniej jednak na następny spektakl pojechaliśmy już jako para, a był to "Upiór w Operze" wystawiany na deskach teatru Roma w Warszawie. Tak, ta randka była już zamierzona...i na tyle skuteczna, że na kolejne przedstawienie: "Jezus Christ Superstar" do Chorzowa(znowu), pojechaliśmy już jako małżeństwo. I tak jeździmy sobie na te nasze randki, jedne zamierzone inne nie, ale wszystkie fajne…
zauroczył go dzieciak
Kiedy byłam 11-letnim dzieckiem ON był najlepszym przyjacielem mojego dorosłego kuzyna i MIAŁ DZIEWCZYNĘ - rozkapryszoną ksieżniczkę...
Pod opieką tegoż kuzyna i z jego znajomymi w wakacje pojechałam nad jezioro. ON też tam był! Przy ognisku powiedział, że w życiu nie spotkał tak ładnego i fajnego dzieciaka i że gdybym była choć trochę starsza z miejsca by się we mnie zakochał. Miał taki piękny basowy głos (ja tam zakochałam się już wtedy w tym głosie i spojrzeniu spod przymrużonych powiek)
I stawałam się starsza w kolejne wakacje i z fajnego dzieciaka stałam się fajnym dziewczęciem, a ON po 9 latach powiedział, że czekał aż dorosnę i będę jego bo zakochał się dawno, nim stałam się kobietą....
Rozwiązanie konkursu
Najbardziej spodobał nam się komentarz Kado. Gratulujemy i życzymy miłego spektaklu! W e-mailu znajdziesz szczegóły jak odebrać podwójną wejściówkę. A wszystkim uczestnikom naszej zabawy bardzo dziękujemy.
Hurra!!!!!!! Dziękuję
Hurra!!!!!!!
Dziękuję pięknie.Chętnie podzielę się wrażeniami po spektaklu.