Rodzice walczą o godne życie dla swoich dzieci
Jerzy Stępień nie pobiera świadczenia pielęgnacyjnego na chorego syna z powodu przekroczonego progu dochodowego.
„Sami miłością dzieci nie nakarmimy” – pod takim hasłem jutro przed kancelarią premiera będą pikietować rodzice niepełnosprawnych dzieci z całej Polski. Przyjdą ubrani na czarno z pustymi wózkami.
– Samotnie wychowuję troje dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Głównym dochodem jest moja niewielka renta – ubolewa Jerzy Stępień z Puław. Jego 10-letni syn Mateusz potrzebuje stałej opieki ze względu na dziecięce porażenie mózgowe. Mężczyzna nie dostaje jednak świadczenia pielęgnacyjnego na niego, bo dochód na osobę w jego rodzinie przekracza próg ustalony przez państwo.
Dlatego Jerzy Stępień jest jednym z wielu opiekunów, którzy wybierają się jutro do premiera. Walczą o zniesienie progu dochodowego wymaganego przy staraniach o świadczenie pielęgnacyjne. Obecnie wynosi ono 420 zł miesięcznie, a od 1 listopada – 520 zł. Ale dostają je tylko te rodziny, w których dochód na osobę nie przekracza 583 zł. Rodzice domagają się także podwyższenia kwoty zasiłku pielęgnacyjnego, który obecnie na jedno dziecko wynosi 153 złote, bez względu na rodzaj choroby.
– Ten próg nie zmienił się od 2003 roku, tymczasem w górę poszły ceny – żali się Anna Grzegorczyk, mama 18-letniego syna chorego na porażenie mózgowe. – Wystarczy, że mąż dostanie 100 złotych podwyżki i już nie przysługuje nam zasiłek, bo przekraczamy próg dochodowy. To bez sensu, bo przecież zajmowanie się synem zajmuje mi cały dzień, więc nie mogę pracować.
Rodzice chorych dzieci porozumieli się za pośrednictwem strony internetowej www.razemmozemywiecej.boo.pl. Zrzesza ona już setki osób. Stąd m.in. wypłynęła akcja nadsyłania kartek do premiera i ministrów o treści: „Serdecznie pozdrawiam z wakacji spędzanych w domu. Dzięki Pana decyzjom, dotyczącym świadczeń opiekuńczych, nie wystarczyło nie tylko na wakacyjny wyjazd czy skuteczną rehabilitację, ale już niedługo nie starczy mi na jedzenie”. Teraz rodzice zorganizowali pikietę w Warszawie. Dziś ich delegacja spotka się z premierem Donaldem Tuskiem i przedstawi mu swoje postulaty. Pikieta odbędzie się jutro o godz. 11 przed kancelarią premiera (al. Ujazdowskie).


























Kontakt:
Dlaczego te dzieci nie moga godnie żyć?
zus buduje pałace,ministrowie rozwalają się w limuzynach ,prezes zus bierze pensję jak 3/4 Puław razem wzięte a jeszcze "dorabia" łapówkami a te dzieci nie mają nic?
Kurcze one potrzebują pieniędzy na leki a nie na najnowsze modele quadów czy wakacje w tropikach.Rodzice powinni dostawać i po 2000zł na dziecko na leki,owoce ,witaminy. Idiotyczne wymysły państwa gdzie wiecej dostaje brudny rolnik niż chory człowiek.Walczcie i jeśli trzeba podpisów to jestem za.
Dajcie im szansę!
Urzędnicy - otwórzcie serca !!! Łatwo się decydyje siedząc za biurkiem i mając w domu zdrowe dzieci. Jestem pewna że gdyby któryś z panów/pań urzędasów zetknął się z chorobą swojego dziecka osobiście, to decyzje byłyby inne. Nie życzę nikomu, bo to okropna tragedia, ale postawcie się w sytuacji tych rodziców. Leki naprawdę są drogie a szczególnie te specjalistyczne. Powinny być one przede wszystkim refundowane. Te dzieci też chcą żyć, nie ma niczyjej winy w tym że są chore!!! Głęboko współczyję i powodzenia w walce z zimnymi urzędnikami!!!
Rozumiem problem, ale bez przesadyzmu proszę!
@Agata G.:Rozumiem, bo przed laty, gdy zarabiałem całkiem nieźle pracując w takim Jednym Bardzo Wysokim Pokoju, moja pensja nie starczała na miesięczną porcję lekarstw dla chorej córki.
---
Ale już czasach słusznie minionych tow. Wiesław słusznie twierdził, że: -
"Z pustego i Salomon nie naleje" . - To prawdziwe twierdzenie jest aktualne równiez dzisiaj! - - -
Być może, gdybyśmy nie dopłacali z budżetu, czyli z własnych kieszenii, do KRUS, umorzeń długów stoczni, kopalni, szpitali.... ,podwyżek dla górników, stoczniowców, lekarzy, pielegniarek, nauczycieli... ---
Gdyby przestała w Polsce obowiązywać zasada:
- "Czy sie stoi, czy sie lezy, to podwyzka sie należy" -
to może starczyłobyw budzecie pieniędzy na pomoc dla niepełnosprawnych dzieci i PODWYŻSZENIE progu dochodów.
Podwyższenie, bo znieseienie tego progu to szkodliwa, nieprzemyślana demagogia :-(