Remonty dróg Zarządu Dróg Powiatowych: Jak nie koń winny, to... traktor
– Wszystko jest w porządku – uważają w Zarządzie Dróg Powiatowych w Puławach.
Nie tak dawno zgłaszaliśmy zastrzeżenia do jakości asfaltu dywanika położonego na ul. Nadrzecznej. Te same spostrzeżenia miały również władze samorządowe Kazimierza Dolnego, które poddawały w wątpliwość jakość wykonanej usługi. Próbka asfaltu została poddana badaniu, okazało się, że surowiec na drogę był zgodny ze specyfikacją, a że nie przetrwał w zderzeniu z końskimi kopytami? To wina dorożkarzy.
Reklamacji płynących pod adresem puławskiego ZDP jest niestety więcej. Przed tygodniem gładka jak stół nawierzchnia w Łopatkach musiała zostać zerwana, bo 3,5 km z ułożonych ośmiu, nie nadawało się do użytku.
Czarna seria trwa. Teraz obiekcje dotyczą świeżo ukończonej inwestycji w podkazimierskiej Bochotnicy. – Przejechał po niej zwykły traktor i już zrobiły się wgłębienia. Koleiny to tylko kwestia czasu – uważają mieszkańcy, którzy wysłali maila do naszej redakcji.
Okazuje się, że Zarząd Dróg Powiatowych wizytował już feralny odcinek. – Zrobiliśmy badania gęstości. Wszystko jest w porządku. To nie jest porażająca wada – mówi Anna Nizioł, dyrektor ZDP.
• Jaki jest w takim razie powód usterki?
– Pretensje mieszkańców powinny zostać skierowane to tego, kto ignorując znaki drogowe i zasady ruchu wjechał na zbyt świeży asfalt, jeszcze w trakcie robót. To dlatego powstały wgłębienia – uważa szefowa puławskich drogowców.
Odcinek w Bochotnicy jest objęty 3-letnią gwarancją producenta. – Wystąpiliśmy do niego z pismem i oczekujemy zajęcia stanowiska. Powinien poprawić to miejsce – mówią w ZDP Puławy. Prace rozpoczęłyby się jednak dopiero na wiosnę.
Pieniądze na remont drogi w Bochotnicy sfinansowały niemal po równo starostwo powiatowe oraz gmina Kazimierz Dolny. Obok jezdni ułożono również chodnik dla pieszych. – Wydano blisko pół miliona złotych, a nie było komu przypilnować. Efekty są, jakie są. Wykonanie i jednego i drugiego jest, delikatnie mówiąc, niechlujne. Tak nie powinno być. To marnotrawstwo publicznych pieniędzy – krytykuje Piotr Guz, radny z Bochotnicy.

























Kontakt:
Dlaczego w naszym dziadowskim kraju nie budujemy dróg
tak jak w Europie zach.? Tam kładą najpierw zbrojone betonowe płyty i dopiero na płyty kładą asfalt. Owszem to kosztuje,ale taka droga wytrzymuje bez remontu 30 lat! Rachunek jest prosty-potężna inwestycja na początku i spokój na dłuugie lata.
Po tym krótkim artykule
Po tym krótkim artykule nasuwa się tylko jedno pytanie: dlaczego drogi wybudowane w Kazimierzu i Bochotnicy, pomimo wizualnych usterek nie zostały sfrezowane, a " gładka jak stół nawierzchnia w Łopatkach" musiała zostać usunięta? Dlaczego zarządca drogi wydał taką decyzję???? Należy dodać, że budowa w Łopatkach była prowadzona przez innego wykonawcę niż te w Bochotnicy i w Kazimierzu Dolnym.