Puławy na marginesie Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi
Burmistrz Kazimierza Grzegorz Dunia (po prawej) i przewodniczący rady miasta Piotr Ruciński wręczają Grażynie Torbickiej tytuł honorowej obywatelki miasta.
Poprosiliśmy urzędników o przygotowanie szczegółowego kosztorysu wydatków na festiwal. Za sam udział w imprezie zapłaciliśmy 122 tys. złotych. 36 tys. zł poszło na „komunikację społeczną”, z tego 18 tys. zł na produkcję i emisję spotów reklamowych. Wsparliśmy też kwotą 1,3 tys. zł nagłośnienie koncertu NOAM w Kazimierzu. 3,6 tys. zł zostało ponadto wydane na promocję.
Korzyści wynikające z udziału w imprezie budzą wątpliwości niektórych radnych. – Należy się przyjrzeć, czy umowa w sprawie festiwalu została dobrze sformułowana i czy partner się z niej należycie wywiązał – uważa Michał Sadura, radny PO, który złożył w tej sprawie interpelację.
– Nasz tegoroczny udział rzeczywiście był skromny – przyznaje Leszek Gorgol (PO), przewodniczący komisji promocji w radzie miasta. – Ale ważne było to, co w Puławach się działo. Impreza znacznie wzbogaciła ofertę kulturalną miasta, bo dotychczasowa już nie mogła nikogo zaskoczyć – dodaje.
W Puławach odbywały się m.in. projekcje filmów w Domu Chemika. Do odwiedzania kina miała zachęcać stosunkowo niska cena biletów. – Frekwencja była bardzo zróżnicowana. Na najmniej obleganych filmach mieliśmy po 30-40 osób. Na najbardziej popularne projekcje przychodziło po ok. 200-250 osób. Myślę, że ludzie muszą się jeszcze przyzwyczaić do imprezy – mówi Renata Siedlaczek, dyrektor Domu Chemika.
Mimo czasami skrajnych opinii, najprawdopodobniej władze miasta będą chciały w przyszłym roku ponownie wziąć udział w imprezie. – Jeszcze za wcześnie na ocenę. Chcemy zebrać dokładną informację zwrotną, przeprowadzić sondę wśród mieszkańców miasta i na tej bazie zrobić podsumowanie tego roku. Wyliczymy plusy i minusy również w sensie efektu, jakim było pokazywanie się miasta na antenie ogólnopolskiej – mówi Ewa Wójcik, wiceprezydent Puław.























Kontakt: