drukuj
Przysięga podchorążych w Szkole Orląt w Dęblinie (zdjęcia)
Utworzono: 24-09-2010, godz. 17.13, Ostatnia aktualizacja: 24-09-2010, godz. 18.02
Kategorie:
Tagi:
Złożyło ją 86 podchorążych. Wyróżnienie złożenia przysięgi na sztandar dostali: Marek Kałuża, Michał Wilczyński, Kacjan Bochen i Piotr Wojciechowski.
Przysięga kończy 6-tygodniowe szkolenie podstawowe. W imieniu rektora WSOSP przysięgę przyjął płk dr hab. inż. Marek Grzegorzewski.

































Kontakt:
w ciągu 10 lat administracja III RP zwiększyła się,
ze 160 tys. do 420 tys. tymczasem wejście do unii europejskiej może usprawiedliwiać zaledwie kilka tysięcy nowych urzędników.
w takich okolicznościach obawiam się, że "Orliki" będą ćwiczyć latanie na sucho, a samoloty będą planach budżetowych na lata następne lub ewentualnie spoczywać będą "zafoliowane" w hangarach...
http://www.pardon.pl/artykul/12388/_/4
>>Dowódca kazał mi sfabrykować dokumentację potwierdzającą, że szkolenie się odbyło. Miało z niej wynikać, że rozpoczęło się w piątek 20 listopada, trwało przez cały weekend, a zakończyło w poniedziałek. Faktycznie szkolenia nie było, dokument powstał w poniedziałek, mimo to ppłk Mirosław Gumny, wiedząc, że to fałszerstwo, podpisał go.
>>
PS.
przewidując bezbożną aktywność - z góry zamieszczam tu pisemny egzorcyzm - "Apage Gruby !!!" ;)
A kto podniesie rękę na Republikę Bananową, to RB mu tą
@godziemba:rękę odrąbie..
http://www.rp.pl/artykul/15,539983.html
Pilot ujawnił aferę, będzie emerytem
Chorąży Dariusz Warchocki, który ujawnił fikcyjne szkolenie w inowrocławskim pułku śmigłowców, odchodzi z armii.
– Złożyłem wypowiedzenie. Dochodziły do mnie sygnały, że mogę wylecieć z armii za nagrywanie kolegów. Obawiałem się o emeryturę – tłumaczy "Rz" chor. Warchocki.
Ppłk Tomasz Szulejko, rzecznik dowódcy Wojsk Lądowych, wyjaśnia: – Pan chorąży rejestrował rozmowy w tzw. strefie bezpieczeństwa, czym złamał przepisy. Dowódca pułku powiadomił o tym fakcie Żandarmerię Wojskową i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.
Podpułkownik zaprzecza, by Warchockiemu groziło odebranie przywilejów emerytalnych. – Taka rzecz może nastąpić tylko w skrajnych przypadkach. Nie wydaje mi się, by tak było tym razem. Ale trzeba wyjaśnić sprawę i rozważyć, jak zakwalifikować czyn, którego dopuścił się chorąży – podkreśla.
Na początku września ujawniliśmy, że w 56. Pułku Śmigłowców Bojowych szkolenie pilotów odbyło się tylko na papierze, a dokumentację sfabrykowano. Przedstawiliśmy stenogramy z rozmów żołnierzy, które Warchocki nagrał ukrytym dyktafonem. – Nie chcę milczeć, bo tu chodzi o bezpieczeństwo – tłumaczył.
Jeszcze w dniu publikacji na polecenie szefa MON Bogdana Klicha powołano komisję do zbadania sprawy. Zespół szybko orzekł, że afery nie było. Za to o Warchockim napisano w raporcie, że wielokrotnie groził swym dowódcom i że należy go wysłać przed komisję, która zweryfikuje jego przydatność w armii, bo często brał zwolnienia lekarskie.
Gdy opisaliśmy wyniki kontroli, sprawą zainteresowali się rzecznik praw obywatelskich i NIK. Chce też ją zbadać Sejmowa Komisja Obrony Narodowej.