drukuj

Przychodzi pacjent do lekarza...

Przychodzi pacjent do lekarza..., ale wcześniej musi mieć do czynienia z rejestracją.

Pewien czas temu odwiedziłem przychodnię w miejscowości X. Najpierw czekałem aż ktoś podejdzie do okienka, bo panie za szybką były zaaferowane rozmową. W końcu się udało, ale...

 

Nie miałem podbitej książeczki ubezpieczeniowej. bo nieczęsto chodzę do lekarza, a poprzednia pieczątka straciła ważność (wewnątrz nie ma informacji co jaki czas należy podbijać).

 

Zapytałem grzecznie panią w rejestracji na ile wystarcza podbicie książeczki. Zmierzyła mnie wzrokiem jakbym chciał jej zrobić krzywdę i krzyknęła, że na ścianie wisi regulamin.

 

Widocznie powiedzenie jednego wyrazu to dla tej pani wysiłek przekraczający jej możliwości, ale podnoszenie głosu na pacjenta to pestka. Rozumiem, że nie musiała mi odpowiedzieć na pytanie jeśli nie chciała być na tyle miła, ale podnoszenie głosu to już przesada.

 

Zapraszam do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi wizyt w przychodniach zdrowia. Jak oceniacie pracę personelu?

windows7
Autor:windows7

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
press27
press27 wt., 2010-03-16 19:19

...a czym tu się dzielić

...SYF- KIŁA -i MOGIŁA

_______________________________________________________________________ Polska to dziki kraj... tak mawiał ten co go ssał i robił co chciał
Jezy
Jezy wt., 2010-03-16 19:27

Re

No tak.. Człowiek pracuje zabierają mu co miesiąc prawie 1/3 pensji na składki zdrowotne/ubezpieczeniowe a jak przyjdzie potem skorzystać z usługi medycznej to jest problem bo zawsze jest jakieś ale tak jak w przypadku opisanym powyżej. Pani najwyraźniej była bardzo zbulwersowana dlaczego ten człowiek nie ma podbitej książeczki ! dlaczego ? bo jakieś durne przepisy nakazują podbijanie jej żeby nie skłamać chyba co 2 miesiące. Mając podbita książeczkę ubezpieczeniową i lecząc się na NFZ dużo nie możemy oczekiwać ! błędne diagnozy, niekompetencja lekarzy, złe traktowanie, lekceważenie objawów to norma. Wyjścia są dwa albo masz kupę kasy i leczysz się w przyzwoitych warunkach z profesjonalnym podejściem do sytuacji albo szukasz pracodawcy który oferuję dodatkową opiekę medyczna dla ciebie i twojej rodziny w takich placówkach jak lux med

BY
wedrowycz
wedrowycz wt., 2010-03-16 20:06

Albo kupujesz sznur w sklepie

@Jezy:

Albo kupujesz sznur w sklepie i się wieszasz... Problem istnieje i kolejne nieudolne rządy nie potrafią sobie z nim poradzić w żaden sposób. PIS miał swoje pięć minut i naród go z nich rozliczył. W kolejnych wyborach będzie szansa na kolejne rozliczenia.

5h9
5h9 śr., 2010-03-17 07:32

No tak.. Zganiać na rząd bo

No tak.. Zganiać na rząd bo nie ma na kogo. Od zawsze trzeba było mieć książeczkę zdrowia(albo nosić przy sobie zaświadczenie że pracodawca odprowadza za nas składki zdrowotne) podbitą by się dostać do lekarza. Jeśli nie pracujemy to trzeba mieć książeczkę z PUPu jeśli nas ubezpieczają.
Kiedyś książeczki trzeba było podbijać co 3 miesiące, dzisiaj co miesiąc. W ten sposób zabezpieczają się przed tym, żeby nie przyjmowac nieubezpieczonych pacjentów, dobrze robią moim zdaniem.

windows7
windows7 śr., 2010-03-17 16:30

Czy ja twierdzę, że nie

@5h9:

Czy ja twierdzę, że nie trzeba mieć książeczki? Trzeba. To absurd, że w środku na dole jest napisane, że pieczątka jest ważna 3 miesiące a w rzeczywistości miesiąc. Artykuł nie dotyczył książeczki, ale sposobu w jaki osoba na stanowisku rejestratorki odnosi się do pacjenta.

Aśka
Aśka śr., 2010-03-17 12:39

Trzeba mieć zdrowie, żeby się leczyć...

Silnym psychicznie osobom polecam rejestrację u specjalisty w przychodni na Centralnej, zwłaszcza ortopedy :) - przeżycia niezapomniane...

Aśka
Gruby
Gruby czw., 2010-03-18 04:50

Dlaczego nie podałeś o jaką konkretne przychodnię chodzi?

Taka ogólnikowa informacja, że gdzies tam w Polsce w jakiejś przychodni X, prowadzi jedynie do nieuzasadnionych uogólnień i niczego nie załatwia :-(
_ _ _ Ja wczoraj (17 marca)j miałem całkowicie odmienne doswiadczenie. _ _ _ Mniej wiecej o 12:15 załatwiałem swoja sprawę w rejestracji naszego szpitala. Obsługiwała mnie śliczna drobna brunetka. Rejestratorka była nie tylko śliczna, ale także kompetentna, sympatyczna, miła i życzliwa, a to przecież nie zawsze idzie w parze ze ślicznością. Trafiaja się przeciez śliczne zołzy ;-))) _ _ _ Nie wiem, czy wszyscy i zawsze są obsługiwani tak uprzejmie jak ja byłem obsłużony, ale nie mogę o rejestratorkach z naszego szpitala powiedzieć ani jednego złego słowa.

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM!!!
papirus
papirus śr., 2010-03-17 21:31

ja nie miałem raczej

ja nie miałem raczej problemów ze służbą zdrowia... za to mógłbym napisać analogiczny "artykuł" odnośnie konduktorów w PKP :) mianowicie, ostatnio wracając ze Świętokrzyskiego do Puław zapytałem "pana", który kontrolował bilety - o której będziemy w Puławach, po czym jego RYJ (bo sposób odpowiedzi nie pozwala inaczej nazwać jego aparatu mowy) poinformował mnie o tym, że od niedawna jest jakiś przepis, który mówi że on już nie musi znać rozkładu na pamięć. Zapewne we wcześniejszych przedziałach inni też pytali o której gdzie dojedzie... stąd jego "uprzejmość" :) a tyle lat było dobrze ... normalnie... POLSKO ;)