Pożóg Nowy: Mieszkańcy nie mogą doczekać się drogi
Po deszczu, żeby dotrzeć do domu, mieszkańcy muszą iść po torach. Na polnej drodze tworzą się głębokie rozlewiska, dodatkowo rozjeżdżane przez ciągniki rolnicze. – Suchą nogą można przejść po torach, ale wtedy narażamy się na mandat od SOK. Już raz musieliśmy zapłacić 500 zł – mówi Grażyna Bieniek.
Do budynku nie dotrze również straż pożarna, ani pogotowie.– Gdyby coś się stało, nie przetransportują nas do szpitala. Karetka już raz się zakopała w błocie, od tamtej pory nie chcą przyjeżdżać. Syn sąsiadki cierpi na porażenie mózgowe. Moje dziecko idąc do szkoły musi brać dwie pary butów. Nikogo nie obchodzą nasze problemy. Czy naprawdę musimy żyć jak w średniowieczu? – dodaje kobieta.
Państwo Bieniek od lat interweniują w gminie. Ich prośby i pisma nie przynoszą żadnego skutku. – Już chyba 17 lat staram się, żeby gmina zrobiła tutaj porządek. W końcu to ich droga. Co najwyżej otrzymujemy od władz dobre rady. Jakie? Żebyśmy kupili sobie gumowce, bo dla dwóch rodzin nikt nie zrobi drogi – załamuje ręce Grażyna Bieniek.
Mieszkańcy prosili również o pomoc sołtysa i radnego z Pożoga Nowego Waldemara Kopińskiego. Ten przyznaje, że zna problem, ale pomóc nie może. – Utwardzenie 500 metrowego odcinka drogi przekracza możliwości finansowe gminy. To nie jedyne trudno dostępne miejsce w gminie. Są miejsca w których jest kłopot z dojazdem do kilku posesji, nie tylko jednej. Składam interpelacje w tej sprawie, ale rozumiem również argumenty przedstawiane przez gminę – mówi sołtys Waldemar Kopiński.
A argumenty gminy są od lat te same. – Nie możemy zrobić dojazdu dla dwóch rodzin, kiedy w innych miejscach z takim problemem boryka się kilkanaście. Musimy w pierwszej kolejności budować drogi tam, gdzie potrzebuje ich większa liczba mieszkańców gminy. Nie jesteśmy bogatą gminą, na wszystko brakuje pieniędzy Niestety. Mieszkańcy Pożoga Nowego muszą poczekać – mówi wójt Stanisław Gołębiowski.


























Kontakt:
Pan na zdjęciu...
Prawie jak posąg Jezusa w Rio de Janeiro
...
niech ci co jeżdżą po tej drodze traktorami sami sobie przywiozą troche gruzu, albo niech im Unia da
Polska rzeczywistość
A może te dwie rodziny zwolnić z podatku :) kto to odczuje większe siedliska ludzkie niech płacą
Taki los...
No cóż, Ci ludzie sami wybrali taki los. najlepiej postawić się na odludziu by mieć swięty spokój, z daleka od ludzi i ruchu samochodowego, a od gminy zarządać zrobienia drogi KONIECZNIE - kazdy by tak chciał.
Pożóg???
No tak, może i ci państwo maja w dowodzie Nowy Pożóg.
Tylko, że oni mieszkają w Końskowoli, nie w Pożogu.
30 lat temu zmieniła się granica miejscowości i teren na którym znajduje się ich posesja to grunty osady Końskowola a nie Pożoga.
Ale cóż - nie wie o tym ani wójt, ani sami zainteresowani, ani nikogo to nie obchodzi!