Poleciały głowy prezesów puławskich spółek komunalnych
Czarne chmury nad prezesami spółek miejskich zbierały się już od ubiegłego roku. Pod koniec października radni na wniosek klubu PO podjęli uchwałę w której apelowali do prezydenta o zrobienie porządku w spółkach. Sugerowali też, żeby zmniejszył zarządy tam gdzie są wieloosobowe. Tłumaczyli to oszczędnościami – roczne pensje dla pięciu wiceprezesów to kwota ok. pół miliona złotych.
W ubiegłym tygodniu w trzech spółkach komunalnych doszło do takich zmian. Rada nadzorcza na wniosek właściciela, czyli prezydenta odwołała cały zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji „Wodociągi Puławskie”. Pracę stracili prezes Ryszard Skwarek oraz dwaj jego zastępcy: Roman Mazurek i Wincenty Niewiński.
Uzasadnienie odwołania każdego z nich brzmi tak samo. Po pierwsze rada powołuje się na uchwałę właściciela, aby zarządy były jednoosobowe. Po drugie zaś rada zarzuca prezesom „niezadowalające efekty pozyskiwania zewnętrznych źródeł finansowania działalności przedsiębiorstwa, straty spowodowane brakiem właściwego zabezpieczenia spłaty wierzytelności spółki przed ogłoszeniem upadłości przez Zakłady Mięsne w Końskowoli i sporami pomiędzy członkami zarządu utrudniającymi funkcjonowanie tego organu.”
– W tej chwili nie chcę tego komentować – ucina Ryszard Skwarek, były już prezes puławskiego MPWiK.
Dwóch członków zarządu straciło stanowiska w Okręgowym Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej: Ewa Brzozowska-Sadowska i Andrzej Poleszak. Dla tego ostatniego odejście z OPEC wiąże się jednak z awansem. Bo rada nadzorcza MPWiK wraz z odwołaniem swojego zarządu powołała Poleszaka na prezesa w „Wodociągach Puławskich”.
Na stanowisku prezesa OPEC pozostał Ryszard Jabłoński.
Do zmian doszło też w Zakładzie Usług Komunalnych. Tutaj rada nadzorcza odwołała wiceprezesaPiotra Koniecznego. – Właściciel powołuje, właściciel odwołuje. Ma do tego prawo – komentuje Konieczny. – Nie wiem czy zostanę w firmie, decyzja będzie należała do prezesa – dodaje.
W tej spółce decyzja rady nadzorczej nie była do końca taka, jakiej oczekiwał właściciel. Bo rada odwołała tylko jednego członka zarządu. Andrzej Ryl pozostał zaś na stanowisku prezesa ZUK. – Z punktu widzenia właściciela źle została oceniona działalność całego zarządu – tłumaczy Grzegorz Nakonieczny, wiceprezydent Puław.
Takie sygnały do rady docierały, ale były to tylko odczucia. Nie wpłynęło do nas żadne oficjalne stanowisko w tej sprawie – wyjaśnia Henryk Ścierzyński, przewodniczący rady nadzorczej w ZUK. – Rada co miesiąc ocenia pracę zarządu i do tej pory ta ocena wypadała pozytywnie – dodaje.
Zmniejszenie ilości członków zarządu cieszy radnych PO. – Spółki komunalne nie są tylko przedsiębiorstwami, które mają wypracowywać zysk. Mają również misję w swojej działalności, czyli świadczenie usług na jak najwyższym poziomie przy jak najbardziej przyjaznych kosztach dla mieszkańców. To pierwszy krok w dobrym kierunku – ocenia Michał Sadura z PO.
Czy te decyzje spowodują lepszy nadzór nad spółkami? Tego nie wiadomo – komentuje radna Halina Jarząbek (PiS). – Naszym zdaniem potrzeba szerszej analizy nad ich działalnością. Być może warto byłoby przeprowadzić głębsze organizacyjne zmiany.























Kontakt:
Imunitet
To dobrze,że nareszcie zadbano o właściwe gospodarowanie pieniędzmi podatników.Przerost stanowisk kierowniczych nad rzeczywiste potrzeby od dawna bił "po oczach" szczególnie na poziomie "prezesowskim". Najwyższy czas na audyt stanowisk kierowniczych ,ich zastępców w mnogiej liczbie na drugim szczeblu nadzoru.Mnie osobiście dziwi ,że nikt nie wspomniał nawet o naszym "wzorcowym" Miejskim Zakładzie Komunikacji ,który z podziwu godnym uporem trwa od wielu już lat w utrudniani życia swoim pasażerom,szczególnie starszy,chorym i tym ,którzy w swej łatwowierności zaufali rozkładom jazdy i na czas stawili się na przystanku konstatując ze zgrozą,że 'Emka" albo już była ,albo może będzie ze sporym opóźnieniem,a może lepiej pójść piechotą bo wcale nie przyjedzie.Korzystanie z naszej puławskiej komunikacji to wielka loteria,pal licho jeśli spotka to osobę zdrową,ale co ma zrobić matka z dzieckiem w wózku ,inwalida o kulach lub ze schorzeniem mięśni,otóż i na to jest rada-taki pechowy pasażer ma parę sposobów a rozwiązanie swego problemu i zapewne zgodzi się ze mną Pan Prezes miejskiej komunikacji,że przecież może pójść piechotą(zaciskając zęby z bólu),złapać taryfę ,lub cierpliwie poczekać na następny kurs często około 40 min.Dyspozytorzy ,gdy do nich dzwonię z interwencja,kiedy "Emka nie nadjeżdża często nie wiedzą co dziej się z ich taborem na trasie mimo radiowej łączności.Konkretny przykład- dzwonie do dyspozytora z pytaniem czemu nie ma 3 w stronę miasta na Lubelskiej? w odpowiedzi słyszę ,że korek na moście i dlatego jest opóźnienie - takich "kwiatów " mógłbym przytoczyć jeszcze wiele,ale nie piszę tekstu dla kabaretu tylko komentarz do artykułu.Nasz kolorowy rozkład jazdy to też prawdziwy majstersztyk ,chyba jedyny taki w kraju i po co ? Innym przewoźnikom miejskim wystarczą dwa kolory ,czarny i czerwony i komunikacja hula ,aż miło ,tylko nie u nas.Myślę,że nasza droga Rada Miasta powinna bliżej przyjrzeć się "ciężkiej pracy " zarządu MZK w Puławach po czym wyciągnąć stosowne wnioski w stosunku do winnych,chyba że zarząd MZK objęty jest jakimś szczególnym immunitetem tylko przez kogo i dla czego? Pozostawiam też pod rozwagę sprawę punktualności,czystości autobusów,grzeczności obsługi i stanu technicznego taboru. To na tyle -Pozdrawiam -Andkot.