Piłkarze Azotów Puławy wznowili treningi. Lasoń odchodzi?
Teraz czeka ich pięć miesięcy ciężkiej pracy, bo przerwa w rozgrywkach ekstraklasy potrwa aż do lutego. Wszystko z powodu finałów mistrzostw świata, które w styczniu odbędą się w Szwecji.
Trener Bogdan Kowalczyk nie ukrywa swojego niezadowolenia. – Szkoda, że przerwa jest właśnie teraz. Powoli zaczynaliśmy łapać wiatr w żagle i chętnie rozegralibyśmy kolejne spotkania. Już od jakiegoś czasu wiemy jednak jak wygląda kalendarz ligowy. Postaramy się jak najlepiej wykorzystać pięć tygodni wolnego. W naszej grze jest jeszcze sporo mankamentów, które musimy wyeliminować. – powiedział Kowalczyk.
Podopieczni Bogdana Kowalczyka przystąpili do zajęć w dobrych nastrojach. Klub nie ma żadnych zaległości finansowych, wypłacona została także premia za awans do 1/8 finału Challenge Cup.
Puławianie skupią się nie tylko na treningach. W styczniu zagrają mecz towarzyski z Politechniką Warszawską, a także wezmą udział w silnie obsadzonym turnieju w Dzierżoniowie (20-23 stycznia). Możliwe, że na tydzień przed rozpoczęciem rozgrywek zmierzą się również z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski.
Dla podopiecznych trenera Bogdana Kowalczyka pięć tygodni przygotowań będzie bardzo ważne. W lutym Azoty czekają cztery ciężkie mecze w superlidze (Orlen Wisła Płock, Vive Tragi Kielce, Warmia Olsztyn i Stal Mielec) i dwumecz w europejskich pucharach ze Stord Handball. Norwedzy mają bardzo napięty terminarz i poprosili, aby oba mecze zostały rozegrane w jeden weekend na ich parkiecie. – Ostateczna decyzja jeszcze jednak nie zapadła – twierdzi Jerzy Witaszek, prezes puławskiego klubu.
Azoty Puławy bez Remigiusza Lasonia?
Remigiusz Lasoń żegna się z puławskimi Azotami. Piłkarz otrzymał od zarządu klubu propozycję nowych warunków kontraktu. Wszystko wskazuje na to, że gracz ich nie zaakceptuje.
– Zawodnik się nie rozwija. Ubolewam nad tym, że w tej chwili nie łapie się nawet do meczowej "14". Pamiętamy, że w momencie podpisywania z nim pierwszej umowy, przychodził do zespołu w roli gracza pierwszej trójki – tłumaczy Jerzy Witaszek, prezes klubu z Puław.
– Gdybym wiedział, że tak potoczą się sprawy, nie przyjeżdżałbym do Puław po świąteczno-noworocznej przerwie i już szukał sobie nowego klubu – mówi Remigiusz Lasoń.
– Zawodnik ma prawo do ustosunkowania się do naszej decyzji, którą otrzymał na piśmie. Nadal jest naszym graczem i ma obowiązek wypełniać warunki kontraktu, czyli uczestniczyć w zajęciach i przykładać się do swojej pracy – wyjaśnia sternik klubu.
– Nowe warunki nie satysfakcjonują mnie. W praktyce oznacza to, że nie pozostaje mi nic innego, jak szukać nowego pracodawcy – twierdzi rozgrywający.


























Kontakt:
sam odejdz
witaszek miej honor i sam odejdz z klubu dosc sie juz narządziłes
piłkarze nie chca do naszego klubu przychodzis bo ty tam rządzisz
dla dobra klubu apeluje ODEJDZ!