drukuj

Pałac Czartoryskich: Jedno muzeum, dwie kasy biletowe

Muzeum Czartoryskich w Puławach

Fot. Archiwum

Fot. Paweł Buczkowski

Turysta odwiedzający Pałac Czartoryskich, żeby obejrzeć wszystkie pomieszczenia przeznaczone do zwiedzania musi wykupić aż dwa bilety. Jeden sprzedaje prywatna firma, a drugi Muzeum Czartoryskich.

Tuż przy wejściu do Pałacu, od kilku lat znajduje się stoisko Jolanty Piotrowskiej, oprowadzającej turystów po kilku salach pałacowych. Ale od października ubiegłego roku działa tu także Muzeum Czartoryskich. Obecność dwóch podmiotów oferujących zwiedzanie, zdaniem dyrekcji Muzeum rodzi dziwne sytuacje.

 

– Otwierając placówkę sądziliśmy, że ta firma nie będzie już funkcjonowała. Jej oferta wygląda mało reprezentacyjnie: obskurny stolik, na którym wystawione są wydawnictwa – uważa Dorota Święcicka-Odorowska, dyrektor Muzeum Czartoryskich w Puławach.

 

Według niej zdarzają się absurdy. – Turysta kupuje jeden bilet, a kiedy dociera już do naszego muzeum dziwi się, że musi kupić kolejny. Nie powinno to tak wyglądać – dodaje Święcicka-Odorowska.

 

Placówka chciałaby również korzystać z pozostałych sal Pałacu Czartoryskich, aby otwierać wystawy czasowe. Pałac jest własnością Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa. – Na spotkaniu z dyrektorem Sewerynem Kukułą usłyszeliśmy, że to niemożliwe, bo IUNG ma zobowiązania wobec firmy oprowadzającej turystów po tych salach – mówi dyr. Muzeum Czartoryskich w Puławach.

 

Sprawą zainteresował się radny Michał Sadura (PO). W interpelacji do prezydenta wytknął działalność konkurencyjnej firmy oraz brak zgody IUNG na wykorzystanie innych sal pałacowych. – Muzeum nie ma warunków lokalowych i ekonomicznych do poszerzania działalności i przejmowania kolejnych eksponatów z puławskiej kolekcji Czartoryskich – uważa radny Sadura.

 

Przewodniczka oprowadzająca po Pałacu zaprzecza, jakoby miała być konkurencją dla Muzeum Czartoryskich. – Zachęcamy turystów do odwiedzenia również muzeum – zaznacza Jolanta Piotrowska. – Pałac jest duży, uważam że możemy współistnieć – dodaje.

 

Z zarzutami o brak współpracy z muzeum nie zgadza się też dyrekcja Instytutu. – Nikt mi nie zgłaszał potrzeby organizacji wystaw muzeum w innych salach. – zaprzecza prof. Seweryn Kukuła, dyrektor IUNG. –.Możemy je udostępnić – deklaruje.

Zdjęcia

  • Muzeum Czartoryskich w Puławach

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
press27
press27 pon., 2010-02-22 14:07

W Polsce to nic nowego

POdobnie jest z autostradami-płacimy podatek drogowy i akcyzę,z których są budowane,następnie rząd przekazuje je prywatnej firmie(np. Kulczyk holding),a owa firma stawia bramki i pobiera opłatę za przejazd od kierowców. Płacimy dwa razy.

_______________________________________________________________________ Polska to dziki kraj... tak mawiał ten co go ssał i robił co chciał
emka
emka pon., 2010-02-22 14:47

Pani Dyrektor muzeum

Pani Dyrektor muzeum zapomniała chyba, ze firma pani Piotrowskiej funkcjonuje od dawna i dzięki swojej działalnosci zrobiła wiele dla promocji wnętrz puławskiego pałacu. Zatrudnione w niej osoby profesjonalnie prezentuja wnętrza, które są jakie są. Ten wystawiony stoliczek "obskurny stoliczek" to też pieniażki na dzierzawę, podatki a zarazem chlebek i masełko.
Pani Odorowska pracuje w muzeum na etacie i nie musi się starać o wystawianie żadnych mniej lub bardziej obskurnych stoliczków aby zarobić, nawet, przypuszczam o promocję muzeum też nie musi sie starać.
Mamy wolny rynek i tylko od pomysłowości i kreatywnosci Pani dyrektor jak i Pani Piotrowskiej zależy kogo wybiorą turyści, czy moze wybiorą obie propozycje zwiedzania. A wiec może zamiast krytyki trzeba ruszyć głową?

Mephisto2003
Mephisto2003 wt., 2010-02-23 08:36

p. Piotrowska i nie tylko

Za przeproszeniem, a czym się niby p. Piotrowska tak zasłużyła dla wnętrz pałacu? Przepędza grupę za grupą... roztacza spiskową teorię dziejów, zwłaszcza w kontekście środków UE! No fakt, jej akurat remont wnętrz kompletnie nie jest na rękę, bo to oznaczałoby ukrócenie dochodów! Czy zwróciliście w ogóle uwagę na brud, jaki panuje w salach, po których krąży p. Piotrowska? Plastikowe kwiaty w sali kamiennej?? Przecież to jest kompletna żenada! Jakby p. Piotrowskiej zależało na pałacu, to sama wzięłaby zmiotkę i zamiotła czasem posadzki. To ma być profesjonalizm??? Bez przesady!
Jestem zdania, że trzeba iść z duchem czasu! Cieszmy się z faktu, że powołano muzeum z prawdziwego zdarzenia! Estetyczne, nowoczesne, a to, że małe... Dajmy mu rozwinąć skrzydła! Nie blokujmy słusznych inicjatyw!
Popatrzcie na to uczciwie, p. Piotrowska działa już tyle lat i nawet nie była dotąd w stanie kupić estetycznego biurka pod sprzedawane przez siebie publikacje. Szkoda gadać!

Robertus
Robertus wt., 2010-02-23 11:03

komentarz i rady

W całej rozciągłości zgadzam się z moim przedmówcą! Sądzę, że pani Piotrowska robi tam niezły interes. Sprawdziłem na jej stronie internetowej, że oprowadzanie inkasuje 6 zł/os. Od 100 os. jest to już 600 zł! A w sezonie - mogę się założyć - zwiedzających jest o wiele więcej. Też chciałbym zarabiać 600 zł dziennie! A ta pani nie proponuje nic w zamian. Przez szereg lat nie zorganizowała nawet jednej wystawy tematycznej. Muzeum Czartoryskich w przeciwieństwie do pani Piotrowskiej reprezentuje wysoki poziom. Na Lubelszczyźnie nie ma drugiego tak dobrze zaaranżowanego muzeum. Stąd z wielką niecierpliwością czekam na nowe ekspozycje w Domku Got. i Świątyni Sybilli! Muzeum Czartoryskich mogłoby jednak poprawić, a najlepiej zbudować od nowa swoją stronę internetową. Ta obecna jest strasznie nieprzejrzysta i niezachęcająca! I może warto byłoby - wzorem Janowca - umieścić na "rogatkach miasta" jakieś banery lub szyldy reklamujące Muzeum? Tak właściwie to mało kto słyszał o nim w Puławach, a co tu dopiero mówić o Polsce?

Krzysztof Brzeziński
Krzysztof Brzeziński śr., 2010-02-24 15:09

W obronie p. Piotrowskiej

Uważam, że cała sprawa nabrała zbyt dużych rozmiarów, a czepianie się słynnego już "obskurnego stolika" wywołuje u mnie litościwy uśmiech. Należy pamiętać, iż działalność pani Piotrowskiej ma na celu zapoznanie odwiedzających pałac turystów z historią rodu Czartoryskich, a nie, jak w przypadku muzeum, organizowanie jakichkolwiek wystaw tematycznych. Nietaktowne jest również zaglądanie do portfela p. Piotrowskiej, ale zapewniam przedmówcę, że prowadzenie nawet niewielkiej działalności gospodarczej wiąże się z niemałymi wydatkami, czyli z zakładanych przez Pana Robertusa 600 zł dziennego utargu należy odliczyć pensje dla pracowników, oraz opłaty urzędowe. Nie można zapominać również, że jest to praca stricte sezonowa i praktycznie tylko okres wiosenno - letni przynosi oczekiwany utarg. W skali roku nie jest więc tak różowo.
Zamiast obrzucać się błotem i wytykać uchybienia należało by pomyśleć nad zawiązaniem produktywnej współpracy. Według mnie zarówno muzeum jak i działalność prowadzona przez p. Piotrowską są pożyteczne i działają na korzyść Puław jako atrakcji turystycznej.

Di
Di czw., 2010-02-25 20:43

Robertusie!!!

Ja tu nie chcę nikogo bronić i zaglądać w kieszeń, ale czy słyszałeś Robertusie o podatkach albo o kosztach uzyskania dochodu???

Di
Di czw., 2010-02-25 20:52

ps

Poza tym tam ktoś jeszcze ma pracę oprocz p. Piotrowskiej.

Mephisto2003
Mephisto2003 pt., 2010-02-26 11:19

Na układy nie ma rady... ???

Przecież Rubertus wyraźnie napisał, że latem dochody są zdecydowanie wyższe! I trudno się z tym nie zgodzić! Ciekaw też jestem, na jakich zasadach p. Piotrowska zatrudnia pracowników..., bo jeśli na umowę zlecenie, to nie ponosi przecież nie wiadomo jakich nakładów! Nawet poza sezonem ta działalność musi być opłacalna, skoro p. Piotrowska nie zwija kramu! A o jakość trzeba dbać! Stoliczek stoliczkowi nierówny! Zakup nowego to wydatek co najwyżej rzędu 100-200 złotych! Nawet po opłaceniu podatków powinno starczyć nań! Jako, że często przyjeżdżają do mnie znajomi z innych miast, to miałem niejedną już okazję przemierzyć pałac z p. Piotrowską. Pospolite recytowanie. Zresztą jak w instytucji państwowej może działać jakaś prywatna firma... Czy był w ogóle przetarg na świadczenie takich usług? Czy w grę wchodzą tylko znajomości? Ja nie pojmuję takich mechanizmów!

papirus
papirus sob., 2010-02-27 02:07

Załatwmy to po Polsku...

Załatwmy to po Polsku... Najlepiej wszystko wyburzyć i nie będzie problemu. Nikt nie zarobi i nikt nie zyska.

Kajan
Kajan sob., 2010-02-27 15:32

Polski biznes p. Piotrowskiej

Pani Piotrowska prezentuje typowy polski biznes - pod przykrywką szlachetnej działalności na rzecz Czartoryskich i Puław zbija na turystach kasę, niewiele w zamian oferując. Opowiada na sucho historię i przepędza zwiedzających po brudnych salach z plastikowymi kwiatami i przypadkowymi obrazami. Poziom tej "instytucji" obrazuje najlepiej "ekspozycja" wykopalisk w Sieni - zakurzone szczerupy ułożone na schodkach wewnętrznej klatki schodowej... tutaj najlepiej widać intencje p. Piotrowskiej! Ja naprawdę wstydziłbym się coś takiego ludziom pokazywać, a i oglądałem to z zażenowaniem!
Poza tym wyliczenia poprzedników mają sens, bo pokazują, że to oprowadzanie to skok na szybką kasę! Przez Pałac przelatuje w sezonie grupa za grupą!
Na nieszczęście p. Piotrowskiej w Pałacu powstało profesjonalnie urządzone Muzeum Czartoryskich, które wyostrzyło tylko problem braku poszanowania dla zwiedzających ze strony p. Piotrowskiej i pokazało, że król jest nagi!
Życzę wszystkim, żeby czasy polskiego dzikiego biznesu, w przypadku którego chce się zgarnąć jak najwięcej kasy nic w zamian nie oferując, minęły bezpowrotnie!
A propos Muzeum Czartoryskich w Puławach, to gratuluję wysokiego poziomu (zapewne trudnego do osiągnięcia na tzw. prowincji) i zachęcam do utworzenia porządnej strony internetowej!

Krzysztof Brzeziński
Krzysztof Brzeziński sob., 2010-02-27 16:52

Przypomina mi to

pewną sytuację, która jakiś czas temu była przerabiana przez dziennikarzy bodajże TVN24. Również dwie firmy, również działające w jednej placówce, tyle, że za jedną stała kasa i polityczne układy (a'la Muzeum) a za drugą uczciwi ludzie, którzy mieli dobry, uczciwy pomysł na zarobienie pieniędzy (a'la biznes p. Piotrowskiej). Dlaczego wszyscy tak lżycie na interes rodziny Piotrowskich? Zazdrość, że udało jej się rozkręcić niewielki interes, a może typowo polska mentalność nakazująca wytykać błędy i uchybienia wszystkim, tylko nie sobie. Jeżeli komuś nie pasuje styl prowadzonej przez p. Piotrowską działalności, uważa, że w pałacu poza plastikowymi kwiatkami i rozklekotaną klatką schodową nie ma tam co oglądać niech po prostu nie odwiedza tego miejsca. Pamiętajmy, że firma Piotrowskich to nie muzeum. Udają się tam osoby chcące dowiedzieć się czegoś o historii rodu Czartoryskich, a nie pragnące nacieszyć oczy zbiorami muzealnymi. Dla nich przeznaczone jest właśnie otwarte niedawno Muzeum. Po co tak wszystko komplikować. Że 12 zł, aby zwiedzić oba miejsca na raz to za drogo? Nie ma problemu. Z pierwszą wizytą zaliczamy Muzeum, za tydzień przewodnika i wszystko gra. Wątpię, żeby ktokolwiek z udzielających się na ten temat forumowiczów miał okazję przeglądać zeszyt, w którym p. Piotrowska zbiera wpisy od zadowolonych turystów, ale naprawdę ich liczba to setki, jeśli nie tysiące pochlebnych komentarzy.

Ostatnia sprawa. Bardzo proszę nie zniżać się do poziomu p. Odorowskiej i zaprzestać czepiania się tego stolika, bo jest to naprawdę żenujące. Turysta zwiedzający Pałac zwraca uwagę na to, co na stoliku się znajduje,a oferta p. Piotrowskiej z zakresu literatury fachowej i różnego rodzaju suwenirów jest bardzo bogata.

Gruby
Gruby wt., 2010-03-02 21:35

Fenomenalny pomysł! ;-)))

@Krzysztof Brzeziński:

" Z pierwszą wizytą zaliczamy Muzeum, za TYDZIEŃ przewodnika i wszystko gra" - proponuje Krzysztof _ _ _ A miedzy pierwsza a drugą wywizytą w pałacu wycieczka zwiedza na przykład puławskie kościoły, po jednym dziennie. ;- )))*;-))) _ _ _ Takie rozwiazanie to czysty zysk dla puklawskich hoteli, restauracji, przewidników... No bo przeciez w oczekiwaniu na druga wizyte w pałacu wycieczka musi mieć co robić, coś jeśc i gdzieś spać ;-)))*;-)))

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM a radny Sławomir Adam Kamiński nie powinien zostać prezydentem Puław!!!
Kajan
Kajan pon., 2010-03-01 09:56

"Polska mentalność"

Nie! Nie! Nie! Proszę Pana tu nie chodzi o polską zazdrość i zawiść! Tymi hasełkami już się nie można bronić! Tu chodzi o elementarny szacunek dla zwiedzających, o udoskonalanie oferty, o możliwie dobry produkt! Chodzi o komfort zwiedzającego, który nie żałuje wydanych pieniędzy - zwiedzającego który czuje, że ktoś go ceni, a nie nabiera! Bo ja poczułem się nabrany! Tablica na której reklamuje swoje usługi p. Piotrowska oferuje do zwiedzania wnętrza pałacowe z obrazami itd. itp. To brzmi co najmniej jakby się miało zwiedzać Wersal, a w efekcie chodzi się po brudnych, pustych salach! I ta dyskusja o stoliku jest potrzebna, bo czas najwyższy zacząć walczyć z polską tandetą, brakiem elementarnej estetyki, brakiem poszanowania dla otoczenia (tym bardziej zabytkowego, pałacowego!!!). Nie udawajmy że jest pięknie, skoro nie jest! Nauczcie się w końcu biznesmeni, że warto jednak cenić klienta, bo on raz się nabierze, ale nigdy więcej do was nie wróci! I nie brońcie się "polską mentalnością zawiści", bo to w dzisiejszych czasach staje się komiczne! Może warto zmienić swoją mentalność i dostosować się do ducha czasów?

Kajan
Kajan pon., 2010-03-01 10:09

Ps.

I nie jest żenującym drogi Panie wytykanie tandetnego stolika, bo są na szczęście ludzie, którzy cenią sobie estetykę, a żenującym jest sugerowanie, że Muzeum jest nieuczciwe, a p. Piotrowska święta! To nie jest dobry kierunek dyskusji, która ma z założenia przynieść coś konstruktywnego! Wróćmy na odpowiednie tory! ;)

Mephisto2003
Mephisto2003 pon., 2010-03-01 14:00

c.d.

Wypowiedzi p. Krzysztofa Brzezińskiego są zadziwiające. Jak Pan może z góry zakładać, że działania Muzeum są nieuczciwe? Co o tym ma niby świadczyć? To, że po raz pierwszy od czasów księżny Izabeli udało się powołać w Puławach porządne muzeum? Niech Pan nie zapomina, że zorganizowanie tego Muzeum było możliwe dzięki porozumieniu kilku stron: Urzędu Miasta Puławy, Sejmiku Wojewódzkiego, Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dln. i IUNG'u! Jaka jest w tym zatem nieuczciwość? Czy boli Pana, że ekspozycja jest na miarę tych czasów? Czy Pańskie poczucie estetyki spełniały dotychczasowe "wystawki" PTTK? Zresztą, niech Pan łaskawie przeczyta wczorajszy artykuł: http://www.mmpulawy.pl/artykul/swiatynia-sybilli-doczeka-sie-remontu-857... Jest w nim jasno powiedziane, że miasto Puławy dokłada się do remontów konserwatorskich najważniejszych pawilonów parkowych i pałacowych wnętrz, a zatem ma święte prawo wymagać! Administrowanie trasą turystyczną po pałacu powinno być przekazane niezwłocznie fachowcom, a nie - jak ładnie Pan to ujął - "interesowi rodziny Piotrowskich". Na jakiej podstawie twierdzi Pan nadto: "Udają się tam osoby chcące dowiedzieć się czegoś o historii rodu Czartoryskich, a nie pragnące nacieszyć oczy zbiorami muzealnymi"? Na szyldach reklamujących "niewielki interes" rodziny Piotrowskich napisane jest wyraźnie: ZWIEDZANIE PAŁACU Z PRZEWODNIKIEM. Takie hasło niesie ze sobą określone konotacje! I dlaczego wreszcie mamy przestać "czepiania się tego stolika (...)". Ja akurat jestem turystą, który zwraca uwagę na estetykę otoczenia! Puławski pałac i park to jedno z najważniejszych miejsc naszej kultury narodowej. W cywilizowanych krajach jego alejki wykładane byłyby złotem (to jest oczywiście przenośnia... - wolę sprostować, zanim wykrzyczy mi Pan, że jeszcze nie widział dotąd złotych alejek w parkach pałacowych). Byłaby to atrakcja na skalę europejską! Mam nadzieję, że odwiedza Pan muzea rezydencjonalne u naszych zachodnich sąsiadów... i wie o czym mówię...! Choć sądząc po Pańskich wypowiedziach, obecny stan jest dla Pana optymalny! WSTYD!

Kajan
Kajan pon., 2010-03-01 17:12

:)

Myślę, że p. Piotrowska nie powinna odbierać tej dyskusji do końca personalnie - po prostu na jej przykładzie widać brak odpowiedniego podejścia do obiektów zabytkowych, czyli zastosowania
* dyskretnych, ujednoliconych tablic informacyjnych (jest ich kilka, porozstawianych po parku i pozawieszanych na jego murze - obdartych, brzydkich),
* estetycznych, dopasowanych do charakteru wnętrz stolików / krzeseł,
* ceramicznych / drewnianych donic na kwiaty, a nie plastikowych etc. etc.
I to nie są drogie rzeczy, tylko trzeba wiedzieć i trzeba chcieć! Zachęcam do zmian na lepsze, dla ogólnej poprawy otoczenia i samopoczucia!

Robertus
Robertus pon., 2010-03-08 11:41

dwie strzałki!

Byłem właśnie w Pałacu Czartoryskich. Ku mojemu przerażeniu w sieni pałacowej wystawione są już dwie strzałki do dwóch kas! To jest jakiś paradoks!

Choć w całej rozciągłości popieram Muzeum Czartoryskich, muszę jednak wyrazić mój zdecydowany sprzeciw przeciwko wstawieniu tak bardzo nieestetycznej „kolumnowej” strzałki! Tutaj to już nawet p. Piotrowską przebiliście! Strzałka nie może przytłaczać! A ta MUZEALNA to jakaś żart! Kto to słyszał!? Dla dobra pałacowych wnętrz, wyrzućcie ją PROSZĘ!!!