drukuj

Orlen Wisła Płock - Azoty Puławy 25:21

Piotr Masłowski

Fot. Archiwum

Nie powtórzyła się w nowej hali w Płocku historia z pierwszego meczu Azotów z Orlenem Wisłą Płock, kiedy to puławianie urwali punkt faworyzowanym mistrzom Polski.

W sobotę drużyna trenera Marcina Kurowskiego goniła w końcówce wynik. Na drodze do remisu stanął Azotom reprezentacyjny bramkarz Marcin Wichary. 

Kibice ostrzyli sobie apetyty na sportowy pojedynek dwóch uczestników ostatnich mistrzostw Europy w Serbii: bramkarzy Piotra Wyszomirskiego z Azotów i Marcina Wicharego.

Niestety, na parkiecie pojawił się jedynie popularny wśród gospodarzy "Wichura".

Wyszomirski, uskarżający się na bóle kręgosłupa, pozostał w domu. Pod nieobecność "Wyszu" pole do popisu miał doświadczony Maciej Stęczniewski. "Stenia" zaliczył dobry występ w puławskiej bramce. Golkiper Azotów wielokrotnie powstrzymał doświadczonych graczy uczestnika fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Bramkarz Azotów bronił rzuty Duńczyka Kennetha Olsena, nowego skrzydłowego Orlenu, a także rzut karny Christiana Spanne.

Faworytem spotkania byli gospodarze, którzy po pierwszej fazie rozgrywek zajmowali drugie miejsce w tabeli. Puławianie pojechali na rewanż również bez Wojciecha Zydronia, który ostatecznie do końca czerwca, w ramach ważnego kontraktu, będzie występował w Azotach.

Przed spotkaniem trener Kurowski podkreślał, że piłkarz odstaje z formą od pozostałych zawodników, gdyż przez prawie miesiąc nie uczestniczył w zajęciach z kolegami z drużyny. Popularny "Zyga" pracował indywidualnie, będąc odsuniętym przez zarząd od treningów.

Goście przespali pierwszą część meczu, po której przegrywali 8:13. Przyjezdni dali się też zaskoczyć na początku drugiej odsłony. W 34 min po trafieniu Olsena mistrz prowadził już 17:10.

Po kwadransie gry w tej części puławianie tracili już osiem bramek (12:20). Wtedy Azoty rozpoczęły pościg. Po golach Dimitrija Afanasjeva (dwóch) oraz Pawła Grzelaka i Dmytro Zinczuka strata zmalała do czterech trafień.

Bohaterem mógł zostać Afanasjev. Litwin zmarnował trzy wyśmienite okazje na gole. Za każdym razem prawoskrzydłowy przegrywał pojedynki z Marcinem Wicharym. Kto wie co by było, gdyby puławianin pokonał "Wichurę" na dwie minuty przed końcem przy wyniku 23:21 dla Płocka? A tak. Nadzieje na dobry wynik zostały zaprzepaszczone.

Orlen Wisła Płock - Azoty Puławy 25:21 (13:8)

Wisła: Seier, Wichary - Olsen 3, Spanne 4, Wiśniewski 1, Syprzak 4, Toromanović 2 , Kwiatkowski 1, Twardo 1, Zołoteńko 1, Dobelsek, Kavas 1, Kubisztal 2, Eklemović 3, Chrapkowski, Paczkowski 2.

Azoty: Stęczniewski, Kolev - Płaczkowski, Afanasjew 4, Bałwas 3, Kus, Grzelak 1, Gowin 1, Masłowski 4, Szyba 4, Witkowski, Łyżwa 2, Tylutki, Zinchuk 2.

Zdjęcia

  • Piotr Masłowski

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Gruby
Gruby pon., 2012-02-06 12:36

"Puławianie pojechali na rewanż również bez Wojciecha Zydronia,"

A szkoda, ale tak się mszczą niepotrzebne gierki i urażone ambicyjki :-(

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM!!!