O wysadzaniu dębami ul. Włostowickiej w Puławach
Czy nas stać na te dziewczyny?
Część I – ulica Włostowicka
Społeczeństwo składa się z najrozmaitszych osobowości i typów ludzkich, które są wyspecjalizowane w ograniczonych zakresach i choć wzajemnie ze sobą współdziałają to jednak ich strefy widzenia rzeczywistości są różne i nie pokrywają się. Istnienie społeczeństwa musi zatem polegać na dużej dawce wzajemnego zaufania i wiary w kompetencje tych członków społeczności o sferze działania, których nie mamy zbyt dużej wiedzy.
Co się dzieje gdy część członków społeczności celowo lub przez swoją nieporadność nie działa w interesie całości a pozostali członkowie społeczności nie mogą w żaden sposób wpłynąć na kształt rzeczy z powodu braku wiedzy, informacji i istnienia zorganizowanej obrony aparatu biurokratycznego? Odpowiedź jest prosta. Budujemy socjalizm a właściwie jego cyniczną, schyłkową jego formę.
Właściwie rzecz, którą chcę opisać jest błaha ale całkowicie pokrywa się ze schematem postępowania stosowanym dawniej w naszej dwudziestowiecznej, socjalistycznej ojczyźnie.
A jak się ma do budowy zaufania społecznego? Proszę przeczytać i osobiście obejrzeć rzecz w naturze.
W czwartek i piątek 18 i 19 listopada rozpoczęły się prace przy sadzeniu dębów piramidalnych wzdłuż ulicy Włostowickiej w Puławach. Jest to uzupełnienie wcześniejszych nasadzeń dębów z roku poprzedniego. Ulica została ukończona i ostatnim akordem jest uzupełnienie zieleni.
Wydawałoby się, że wszystko przebiega jak należy i trzeba się cieszyć z tego dzieła. Puławy mają piękną ulicę prowadzącą w stronę Kazimierza, którą przejeżdżają wszyscy warszawiacy jadący do Kazimierza w stronę rynku gdzie odbywają swoje obowiązkowe, rytualne spotkania towarzyskie.
Taka ulica, wysadzana piramidalnymi dębami szypułkowymi z pewnością przyniesie dużo splendoru Puławom przy czym będzie świetnie nawiązywać do wyciętych w pień topól, zabytkowej alei topolowej Księżnej Czartoryskiej,wcześniej tam rosnących.
Kłopot jednak w tym, że nic z tego nie będzie. Dlaczego? Powodów jest kilka i wszystkie one wiążą się ze znajomością rzemiosła ogrodniczego i zasad projektowania zieleni przy drogach. Dlaczego uważam, że projektant źle wypełnił swoje zadanie?
Na początek proszę zobaczyć dęby szypułkowe „Fastigiata" rosnące przy pałacu Czartoryskich w Puławach.
Dęby obok pałacu Czartoryskich mają około 80-90 lat a już po 5-7 latach dęby wsadzone wzdłuż ulicy Włostowickiej osiągną wysokość linii energetycznej pod którą je wsadzono. Jak myślicie, co wtedy zrobią energetycy?
Część dębów, od cmentarza do wysokości pętli autobusów miejskich, jest wsadzona w odległości 1 – 1,5 m od krawędzi jezdni. Jak myślicie, będziemy jeździć w tunelu?

Wiele z tych dębów wsadzonych zostało na instalacjach infrastruktury miejskiej lub w jej pobliżu. Jak myślicie, co stanie się w przypadku awarii instalacji podziemnej za 10 – 15 lat gdy dęby będą już dużymi drzewami?
Tutaj muszę sam odpowiedzieć, bo nie wszyscy widzieli to co ja często widuję.
W przypadku awarii wodociągu lub linii energetycznej kopane są olbrzymie doły w wyniku czego drzewo traci większą część systemu korzeniowego i w czasie następnych po awarii burz i wiatrów wywraca się. Zakłada się, że drzewo nie powinno rosnąć 2 m od urządzenie podziemnego ale dęby to duże drzewa więc ich system korzeniowy też jest większy i zazwyczaj jest zawsze uszkadzany przy pracach ziemnych prowadzonych w ich pobliżu.
Pozostały jeszcze wynikające ze specyfiki gatunku powody dla których błędem było obsadzenie ulicy Włostowickiej dębami piramidalnymi. Mają one co prawda wąski pokrój i wyglądają jak cyprysy lub topole włoskie ale tylko w wyjątkowo sprzyjaj ących „okolicznościach przyrody". Zazwyczaj dęby piramidalne, szczególnie młode, do 20 roku życia, ulegają niecofającym się deformacjom z powodu opadów mokrego śniegu, który przykleja się do suchych liści w okresie zimowym.
Młode dęby zrzucają suche liście dopiero pod koniec grudnia. Z tego powodu wycięto większość dębów piramidalnych wsadzonych w ostatnich latach przy pałacu Czartoryskich a te, które zostały, przymocowane są do ziemi odciągami i podporami.

Dęby piramidalne są odmianą ogrodową dębów szypułkowych różniącą się od gatunku nadmiernym skrętem włókien i nadmierną siłą wzrostu. Dęby piramidalne to mutanty. Powoduje to, że nie zachowują one zazwyczaj statycznej formy i wymagają częstego cięcia korygującego pokrój lub podpierania całego drzewa przez wiele lat w okresie wzrostu. Nie nadają się do zadrzewień ulicznych ale do założeń krajobrazowych, do parków.
Dlaczego zatem zastosowano te drzewa do obsadzenia ulicy Włostowickiej? Oczywista odpowiedź to w moim mniemaniu ( być może mylę się ) niekompetencja projektanta.
A jaka jest mniej oczywista odpowiedź? Muszę zastrzec, że są to jedynie spekulacje ponieważ programowo nie interesuję się urzędniczymi papierami, do których czuję odrazę a jedynie zajmuje mnie to co widzę w naturze.
Proszę prześledzić następujący tok rozumowania. Cztery lata temu na tej samej ulicy tej zostały posadzone graby kolumnowe. Prawie wszystkie uschły. Graby i dęby należą do tej samej rodziny i mają takie same wymagania siedliskowe. Średnio rozgarnięty projektant może zorientować się, że siedlisko nie odpowiada tym roślinom i pewnie dęby skończą tak jak graby czyli prawie wszystkie uschną. Mimo to sadzone są dęby i to na całej długości ulicy. Na dodatek pod linią energetyczną i obok drogi.
To oznacza, że przyjęto w założeniu, że za kilka lat i tak drzewa zostaną wycięte o ile w ogóle przeżyją. Będzie można zaprojektować i wsadzić coś innego. Będzie ruch w interesie.
Dęby piramidalne i graby kolumnowe należą do najdroższych roślin w szkółkach bo są szczepione i sadzone jako 5-7 letnie drzewa w pojemnikach. Ich cena hurtowa oscyluje wokół 200 zł/szt. Do tego dochodzi cena wysadzenia na miejsce i opieki w pierwszym roku po wysadzeniu, o ile inwestor był na tyle przewidujący.
Wynagrodzenie projektanta i nadzoru (o ile był ustanowiony) zależy od wartości robót więc nikt nie jest zainteresowany w ograniczaniu kosztów jeśli jest koniec roku i pieniądze muszą być wydane żeby bilans był zgodny z wcześniejszą projekcją.
Wciąż trwająca próba obsadzenia drzewami ulicy Włostowickiej kosztowała nas wszystkich nawet tych najuboższych, w zależności od cenników szkółkarskich, zapewne kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Ciekawe jak rozłożyły się profity na poszczególne podmioty biorące udział w projekcie? Taka spekulacja (pewnie całkiem nieuprawniona) pociąga za sobą wniosek, że funkcje kontrolne rady samorządu są fikcją, a rada miasta zatwierdza każdy przedstawiony projekt bo się na tym nie zna a jedynym kryterium jest przynależność do określonej frakcji.
To komuna w czystej postaci. Ale czy nas na to stać i czy nie skończymy jak Grecja?
The show must go on.
Puławy 20.11.2011 Walmia
-------------
Odpowiedź na artykuł, którą otrzymaliśmy w poniedziałek z Biura Zieleni Miejskiej UM Puławy
Kilka lat temu powstała dokumentacja przebudowy ul.Włostowickiej w postaci tzw. „miasteczka holenderskiego". Cały obszar ul.Włostowckiej wpisany jest do rejestru zabytków województwa lubelskiego pod nazwą „aleja drzew Puławy-Bochotnica" i wszelkie rozstrzygnięcia projektowe konsultowane i zatwierdzane są przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie. Projektant (notabene biuro z Krakowa) zobowiązany został przez WKZ do posadzenia wzdłuż ul.Włostowickiej szpaleru drzew gatunku dąb szypułkowy 'fastigiata'. Nasadzenia realizowane są przez zarządcę drogi czyli Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie, na podstawie decyzji konserwatora. Wszelkie próby wpłynięcia na osobę wydającą tę decyzję w kwestii doboru gatunku nie odniosły żadnych rezultatów. Tak więc zarówno gatunek (zgadzam się, że nieodpowiedni do miejsca i siedliska) jak i lokalizacja jest efektem decyzji urzędników w Lublinie. Cena sadzonki takiego drzewa waha się od 60-80 zł (cennik szkółek drzew Stanisław Komsta, Kazimierz Komsta – Klementowice), tak więc informacja podana przez autora artykułu jest głęboko przesadzona. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie jest instytucją marszałkowską (samorząd województwa) co wskazuje, że koszt nasadzeń nie pochodzi bezpośrednio z kieszeni podatnika miasta Puławy. Myślę, że naszemu społeczeństwu potrzebna jest rzetelna informacja, a nie tekst wywołujący zamierzone niezadowolenie.
Izabela Giedrojć – Kierownik Biura Zieleni Miejskiej Urzędu Miasta Puławy





























Kontakt:
Ta cała inwestycja to jeden przekręt....
Tzw "Miasteczko Holenderskie" wykonano niezgodnie z dokumentacją jak równiez prawem,które zakazuje budowy garbów na drogach wojewódzkich i gdzie kursuje komunikacja publiczna.Garby zostały podniesione z 12 cm do ponad 30 cm co powoduje niszczenie samochodów i przyczyniło się do rezygnacji już na wstępie z wyboru Puław jako bazy dla drużyny na Euro 2012. Żadna kolumna z zawodnikami nie będzie pokonywała tego tory przeszkód.Są już nawet kawały krązące po Polsce na temat tej inwestycji. Nie widać też szkoleń jakich miało być wiele i Puławy miały na tym zarabiac co obiecywał Pan Prezydent.Dęby posadzono,nie podlewano,niezabezpieczono porządnymi palikami a koszący popodcinali je jeszcze kosząc trawe.Część zniszczyli lokalni mieszkańcy i tak się dzieje pod zarządem naszych władców już od lat.To są nasze pieniądze wyrzucane w błoto,marnotrawione,a cała ta sytuacja jest demoralizująca dla naszych dzieci.Ale władza wg siebie osiągneła sukces bo była feta na odbiorze z proboszczem w roli głównej,mimo,że ta kostka się rozpada i co dwa miesiące w okresie gwarancyjnym ja wymieniają.Po gwarancji w ciągu dwóch lat wszystko się rozleci bo nikogo już nie będzie to interesowało.To właśnie Polska.
Bardzo ciekawy artykuł.
Bardzo ciekawy artykuł. Szkoda tylko, że zapewne pozostanie bez echa. Decyzja podjęta, drzewa posadzone, tak ma być...
a co na to przepisy?
Warunki techniczne, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie.
Rozdział 11
Pasy zieleni
§ 53. 1. Szerokość pasa zieleni, zapewniająca wystarczające warunki jej wegetacji i pielęgnacji powinna wynosić co najmniej 3,0 m, jeżeli jest to rząd drzew, żywopłot lub pasmo krzewów.
2. Drzewa w pasie drogowym powinny być tak usytuowane, żeby w okresie swojej wegetacji nie powodowały niszczenia nawierzchni drogi oraz nie utrudniały użytkowania chodników przez pieszych, w szczególności przez osoby niepełnosprawne.
3. Odległość pnia drzewa od krawędzi jezdni nie powinna być mniejsza niż 3,0 m, a w wypadku przebudowy albo remontu drogi dopuszcza się mniejszą odległość, jeśli będą spełnione pozostałe warunki określone w rozporządzeniu.
4. Ustalenie odległości urządzeń inżynieryjnych, drogowych i budowlanych od drzew lub terenów wpisanych do rejestru zabytków lub obszarów objętych ochroną konserwatorską wymaga uzgodnienia z właściwym terenowo wojewodą.
Dęby
Istotne dla mnie jest to, że to nasi samorządowcy czy pracownicy UM nie mogą podejmować decyzji ważnych dla Puław, chociaż tak banalnych jak wybór gatunku drzew do nasadzeń na miejskich trawnikach, o czym świadczy Pani wypowiedź (dziękuję za szczerość) "Tak więc zarówno gatunek (zgadzam się, że nieodpowiedni do miejsca i siedliska) jak i lokalizacja jest efektem decyzji urzędników w Lublinie." Świadczy ona jednoznacznie o tym, że te drzewa nie powinny być tam posadzone i basta. Nie jest przy tym istotne, czy zakupiono je po 70 czy po 200 zł, bo to nie są jedyne koszty związane z ich posadzeniem i planowaną kilkudziesięcioletnią wegetacją. Błąd autora artykułu, przy całej jego treści świadczącej o profesjonaliźmie i znajomości rzeczy, a także zawarte w nim przesłanie jest mało istotny i pomijalnie mały przy problemie, który dla mnie mieszkańca Puław naprawdę ma znaczenie.
To nie pierwsze takie decyzje, które podejmowane z tylnego siedzenia - z województwa czy z Warszawy, ograniczały zdroworozsądkowe rozwiązywanie naszych prostych lokalnych, bo puławskich spraw. Czyż to nie minister podejmował decyzje w sprawie braku oznakowania wysepek na miasteczku holenderskim na ulicy Kilińskiego i wszelkich odstępstw od norm i przepisów oraz zdrowego rozsadku, czy nasi urzędnicy mogli zmienić coś w projektach i poprawić oczywiste buble? Niestety nie, trzeba było wielu poszkodowanych przez błędy w projektach, przez dopuszczenie do eksploatacji drogi wykonanej i oznakowanej niezgodnie z normami, ale zgodnie z decyzjami wyższych urzędników, którzy po tych bublach nie będą jeździć. Na szczęście po kilkudziesięciu rozbitych samochodach na tychże wysepkach pojawiły się tam długo oczekiwane znaki drogowe ustawione na żółtych plastykowych słupkach, można było - można, tylko trza chcieć, a jak chcieć to i móc. Można było ukształtować prawidłowo sinusoidy leżących policjantów na ulicy Niemcewicza i Jaworowej, można było. A nie można na ulicy Kaniowczyków? Chciałbym obudzić się rano i przeczytać na MM Puławy, że radni, że Pan Prezydent, że Pan Dyrektor Dróg Miejskich czy Pani Dyrektor Zieleni Miejskiej itd, czekają w dniach... i godzinach ... każdego tygodnia i że obiecują, że nie będa obojętni na nasze postulaty, które z całą pewnością rozwiążą, bo takie jest ich statutowe zadanie, i że nie będą czekać na decyzje urzedników Marszałka, bo decyzje podejmowane będą tu na miejscu, przez urzędników, którzy skazani są na wspólne z nami życie w mieście Puławy.
Dęby
Głową dębu nie przebijesz, ale kto wie, może będzie on przyczynkiem do dyskusji o samorządności
odp. autora
Ograniczę się do odpowiedzi na komentarz ogrodnika miejskiego.
Mam trochę inny poględ na temat promotora pomysłu nasadzenia dębów niż Pani Izabella.
Myślę , choć mogę się mylić bo w stanie niepełnej świdomości różne rzeczy człowiek słyszy choć to oczywisci nie zwalnia to od odpowiedzialności za własne słowa ( stąd zastrzeżenie , że pewnie mylę się co do tego), że to jest jej autorski pomysł a właściwie wariacja wcześniejszego pomysłu obsadzenia ulicy Wróblewskiego grabami kolumnowymi. Nieudana zreszta, bo wystarczy pójść za MOSiR żeby zobaczyć co zostało z tych grabów. Pierwsza próba obsadzenia ulicy Włostowickiej także była wykonana przy użyciu grabów. Prawie wszystkie padły. Sprawa jest jednak do sprawdzenia u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie. Tam można chyba będzie dowiedzieć się kto wymyślił te nieszczęsne dęby a wcześniej jeszcze graby .
Jednak to w ogóle nie jest ważne.
Drzewa są sadzone w pojemnikach więc można je łatwo przesadzić. To się dzieje teraz, teraz je sadzą . Dopiero za tydzień będzie odbiór tych prac . Dlatego właśnie teraz to przedstawiam.
To czy procedura od strony urzędniczej jest prawidłowa czy nie, nie obchodzi mnie. Życie urzędnika to ciągły obrót papierami i procedurami. Urzędnik to mistrz trzymania się procedur i porządku w papierach. Czy chcecie żyć w świecie Orwella?
Co z tego że ogrodnik miejski wszystko ma prawidłowo wpisane w papiery skoro jego rozwiązanie sprawy obsadzenia ulicy Włostowickiej dla nas wszystkich są idyiotyczne?
W tym właśnie problem.
Co z tego że dęby kosztują 90 zł u Pana Komsty a nie 200 ( w cennikach innych szkółek) jak do tego dochodzi cała obsługa biurokratyczna projektu ( dziesiatki godzin pracy aparatu urzędniczego) , ekspertyzy na temat tego czy dęby zagrażają bezpieczeństwu na drodze i liniom energetycznym , później wycinka dębów ( znów jakś firma) , później nowy projekt , później nowe nasadzenia itd. Do tego własnie prowadzi taka bezmyślność.
W ten sposób można się bawić do emerytury nawet jeśli będzie w wieku 67 lat ( także dla kobiet).
Co do pieniędzy , że to niby nie z kieszeni puławskiego podatnika to jest to tak niemądry argument , że nawet sie do niego nie warto ustosunkowywać. Pozdrawiam Walmia.
nie lubię jak prywatne animozje
@Walmia:ubiera się w fartuszek zatroskanego ogrodnika. Artykuł był atakiem na UM w Puławach, a kiedy cel ataku
skutecznie się obroni,ł Walmia wykręca kota ogonem i wrzeszczy, że to i tak wszystko jedno.
Co do meritum, to mam wątpliwości, bo o ile mi wiadomo to konserwator wojewódzki może zatwierdzić projekt lub nie, natomiast nie może narzucać jaki ma on być. To wybór projektanta i jego kompetencje.
Wynika z tego, że odpowiedź ogrodnika nie ujawnia wszystkiego.
Dąb szypułkowy
Dąb szypułkowy Fastigiata
[Quercus robur Fastigiata]
Drzewo wysokości do 40 m. rośnie wolno. Korona szeroka, stożkowa (u drzew rosnących pojedynczo), z potężnymi bocznymi konarami. Pień gruby, z tendencją do rozgałęziania się nisko nad ziemią, pokryty grubą, głęboko bruzdowaną, ciemnobrązową korowiną. Pędy nagie, w ziemie z grubymi pączkami skupionymi na wierzchołku. Liście w zarysie odwrotnie jajowate, długości 5-14 cm i szerokości 3-6 cm, wrębne, o nieregularnych i zaokrąglonych klapach (3-7 par), u nasady uszkowate, krótkoogonkowe, z wierzchu ciemnozielone, pod spodem jasno-niebiesko-zielone i nagie. Nerwy boczne kończą się w klapach i w zatokach. Kwitnie w maju, 2 tygodnie wcześniej od dębu bezszypułkowego. Żołędzie w półokrągłych miseczkach, po 2-3 na szypułkach długości 3-8 cm, o bardzo zmiennym kształcie i zmiennej wielkości. Świeże żołędzie lub po zamoczeniu mają charakterystyczne, zielonkawe paski (prążkowane).
Występuje niemal w całej europie, z wyjątkiem terenów północnych i obszaru śródziemnomorskiego, Azji Mniejszej. Pospolity w całej Polsce, zwłaszcza na niżu. W górach dochodzi do wysokości 600-700m n.p.m. Występuje w lasach mieszanych i w czystych dąbrowach.
Od niepamiętnych czasów sadzony przy osiedlach, w parkach, przy drogach oraz szeroko uprawiany w lasach. Wrażliwy na spóźnione wiosenne przymrozki. Wymaga żyznych gleb, najlepiej gliniastych lub piaszczystych, z dużą zawartością próchnicy i dostatecznie wilgotnych. W młodości znosi ocienienie, później wymaga pełnego nasłonecznienia. Tworzy głęboki system korzeniowy, ale na glebach płytkich, podmokłych wytwarza system powierzchniowy. Osiąga potężne rozmiary i żyje bardzo długo (kilkaset lat). Należy do podstawowych gatunków dla dużych parków i zadrzewień krajobrazowych. Jest cennym drzewem przydrożnym. Jest wytrzymały na zanieczyszczenia powietrza pyłami i gazami. W parach bardzo malowniczo wyglądają drzewa rosnące pojedynczo na dużych powierzchniach. Ze względu na palowy system korzeniowy źle znosi przesadzanie. Drewno dębu szypułkowego jest twarde, ciężkie, ale zawsze bardzo cenione i używane do różnych celów, przede wszystkim w budownictwie i meblarstwie.
od autora
bardzo słusznie wywodzisz gin. To projektant decyduje ale płaci UM a kto w UM wie najlepiej co jest najlepsze dla miasta?
Czy może myslisz , że w umowie o wykonanie projektu wymienieni są wsyscy , którzy ten projekt finansują? Nic bardziej mylnego. Umowa jest z UM i tylko z nim.
Z UM nie widziałem się przez ostatnie 10 lat więc chyba zarzut o to , żę mam osobisty interes w atakowaniu UM jest bezzasadna. Podałem fakty. Te rzeczy można zobaczyć wychodząc na ulicę. Oczywiście grzejąc d... przy komputerze tego się nie zobaczy.
To był mój ostatni komentarz. Może się jeszcze odezwę ale nie jestem pewien czy jest sens poświęcać wam czas skoro jesteście tak nierozsądni. Wszak życie nie trwa wiecznie.
Autorze, autorze
czytaj nie tylko siebie. Masz informację P. Izy Giedrojć (pozdrawiam przy okazji) że nasadzenia realizuje Zarząd Dróg Wojewódzkich podległy samorządowym władzom wojewódzkim a kierujesz strzały w stronę Um Puławy. Fakty nie są ważne, ważny cel tj. UM ???
czekam z niecierpliwością na odpowiedź UMarsz z Lublina
o ile zostało wysłane zapytanie ws. "wysadzania włostowickiej" do tejże, jakże nam odległej instytucji ;)))
Urzędnicy UM Puławy pracują w....
większości gorzej niż fatalnie.Byłem np. ze sprawa w Zarządzie Dróg Miejskich i to jest zgroza.Dziw bierze,że ludzie po studiach moga być tak prymitywni.Nie inaczej na Lubelskiej trudno zdiagnozować czyto złośliwość czy prymitywizm.I coś mi się zdaje,że co roku jest gorzej.
Dęby
Nie można powiedzieć, że nie ma tematu i to bez względu na to kto jest inwestorem, kto podejmuje decyzje co do nasadzeń i ile to będzie kosztowało. To czy, i jakie drzewa będą rosły na trawniku w odległości niespełna jednego metra od krawędzi jezdni powinno być rozstrzygane z poszanowaniem prawa i zasad beżpiecześtwa ruchu drogowego, jak też wymagań odnośnie infrastruktury nadziemnej i podziemnej. Właśnie to prawo i pragmatyka nakazały aby w ciągu ostatnich kilku lat wyciąć dziesiątki jeśli nie setki tysięcy drzew w całej Polsce, w tym w Puławach choćby na ulicy Lubelskiej i na nic zdały się protesty UM czy mieszkańców miasta. Zadecydowało o tym bezpieczeństwo użytkowników dróg. I żeby było jasne - tamte drzewa skazane na śmierć rosły w odległości 2, 5 czy 15 metrów od krawędzi jezdni. Tak było na przykład na drodze Puławy - Końskowola - Kurów - Lublin. Przez pierwsze pół roku po tej wycince nie poznawało się drogi do Lublina. Urząd konserwatorski z całym dla niego szacunkiem nie przywróci trasie Puławy - Parchatka jego zabytkowego charakteru dębami, bo tam rosły lipy i sokory, ale gdy były sadzone, książęta Czartoryscy nie mogli przewidzieć, że po tej drodze o randze dzisiaj wojewódzkiej będą jeździły samochody o szerokości znacznie większej niż ówczesne furmanki. Niemniej jednak podtrzymuję tezę, że o tym co dzieje się w mieście powinni przynajmniej współdecydować miejscowi urzędnicy, a jak można i trzeba, to choćby po symbolicznych konsultacjach społecznych., może nawet na tym forum. Jak widać z powyższych komentarzy, po ich przeczytaniu może nawet Pani Iza miałaby jakiś argument w ręku do podjęcia przynajmniej dyskusji z inwestorem, pod warunkiem, że taka dyskusja merytoryczna a nie emocjonalna wywiązałaby się przed podjęciem decyzji o nasadzeniach. Podejrzewam, że mając na względzie wszelkie za i przeciw do nasadzeń użytoby drzew, które rosłyby do wysokości nie większej niż 4 - 5 m, korony nie wchodziłyby nad jezdnię, stanowiłyby element ozdobny a nie próbowały naśladować 20-to metrowych topól czy dębów o charakterze historycznym.
Ja pytam: jakie były kryterie
Ja pytam: jakie były kryterie odległosci drzew od siebie? Bo przed jednymi posesjami nie mamy w ogóle, a przy innych są po dwa. Kolejne pytanie: dlaczego od gór drzewa sadzone są miedzy ulicą a chodnikiem, a od Wisły między chodnikiem a posesjami? Co za !@#$% posadził drzewo tuz przy polu, gdzie wiadomo, że wykręcający traktor zakończy gwałtownie zywot drzewek?
A tak w ogóle: pare lat temu po wycięciu sokór i białodrzewów sadzono graby i chyba klony. Dzis po nich nie ma sladu - część poległa w walce z wandalami, reszta dała głowy przy przebudowach ulicy. I zakładam, że dębaki skończą w ten sam sposób.
U zarządcy drogi częściej piją wódę...
niż myślą o inwestycjach przez siebie nadzorowanych.To co się dziwić i od kogo wymagać?