Morderstwo w Dęblinie: Dostał dożywocie za wymordowanie rodziny (wideo)
– Jak można tak postąpić z człowiekiem, który jest niewinny? Nie ma żadnych dowodów, to jest hańba – mówił ze łzami w oczach Zbigniew J. wyprowadzany przez policjantów z sali rozpraw. Obok niego szły córki. Podtrzymywały go na duchu. – Wierzę w niewinność ojca – powiedziała jedna z nich.
Sąd zastrzegł, że 48-letni mężczyzna będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po odsiedzeniu 30 lat. Wyrok nie zapadł jednomyślnie. Nie zgodził się z nim jeden z trójki ławników – niezawodowych sędziów.
Tragedia rozegrała się 2 listopada 2009 roku. Tego dnia Zbigniew J. zadzwonił na numer alarmowy policji. Zawiadomił, że w domu przy ul. Polnej w Dęblinie ktoś zamordował jego rodzinę. Na miejscu policjanci znaleźli zwłoki Karola J., 16-letniego syna mężczyzny, jego żony Haliny J. i teściowej Wacławy S. Wszyscy zginęli od uderzeń w głowę tępym narzędziem. Halina J. była skrępowana: miała związane ręce i nogi oraz zaklejone taśmą usta.
Badanie zapachu z taśmy, którą skrępowano Halinę J. stało się według sądu jednym z ważnych dowodów obciążających. Znaleziono na niej zapach odpowiadający Zbigniewowi J. – Tej taśmy dotykał sprawca, a więc był nim oskarżony – stwierdziła w uzasadnieniu skazującego wyroku sędzia Anna Folwarczna.
Halina i Zbigniew J. mieli trójkę dzieci. W 2009 roku dwie dorosłe córki mieszkały już poza domem. W trakcie procesu znajomi małżeństwa opowiadali, że mężczyzna był chorobliwie zazdrosny o żonę. Uważał, że ubiera się wyzywająco, nosi zbyt duży dekolt. Wiosnę 2009 kobieta miała zapowiedzieć, że rozstanie się z mężem gdy ich syn tylko dorośnie.
Według sędziów wszystko zaczęło się od kłótni. W nocy z 1 na 2 listopada Zbigniew J. najpierw zniszczył telefon żony i skrępował ją. Jaki był dokładnie przebieg wydarzeń – nie wiadomo. Wiadomo tylko, że syn otrzymał dwa ciosy w głowę, żona – siedem, a teściowa – dziewięć.
Potem morderca próbował zatrzeć ślady. Przeciął przewód doprowadzający gaz. – Był w miejscu niewidocznym, za piecem. Musiał to zrobić ktoś, kto znał rozkład piwnicy – mówi sędzia Folwarczna.
Potem, według sądowych ustaleń, Zbigniew J. w co najmniej dziewięciu miejscach w domu rozlał łatwo palną substancję i zapalił świeczki. Potem wyszedł do pracy w jednostce wojskowej w Dęblinie. Zajmował się tam konserwacją sieci wodno-kanalizacyjnej. Wrócił po południu, robiąc po drodze zakupy. Do eksplozji gazu nie doszło. Było tylko dużo dymu.
Zbigniew J. twierdzi, że ktoś wymordował jego rodzinę, gdy on wyszedł do pracy. Wczorajszy wyrok nie jest prawomocny.



Morderstwo w Dęblinie. Wyrok dożywocia dla Zbigniewa J.























Kontakt:
W Ameryce porównują dna
W Ameryce porównują dna sprawcy z dna pozostawionym przy ofierze. Odciski palcow. W Polsce dają psu powąchać taśmę i sprawdzają czy zapach zgadza się z zapachem podejzanego. To chyba jakaś innowacyjna technika, o której do tej pory nie było za głośno. Jak widać jednak skuteczna:)
nie taka nowa metoda...
@wedrowycz:Z tego co pamiętam ślady/wzorce zapachowe latami przechowywała STASI (dawna policja polityczna NRD).
A tak w ogóle jest taki dział kryminalistyki zwany OSMOLOGIĄ
http://pl.wikipedia.org/wiki/Osmologia
W Ameryce porównują dna
a Szarik to co pies , nic mu nie ujmując niech się zapisze a annałach wiedzy nowej intelygency jako prowodyr inowacyjnej techniki w kryminalistyce światowej tylko żeby póżniej nie było że Szarik to agent stasi choć pewnie miał tam teczke zawierającą odciski łapy , oklejoną taśmą żeby zapachy nie uleciały do Jameryki.