Miłość przetrwa wszystko
• Gdzie się Państwo poznali?
p. Zofia: – W naszej rodzinnej miejscowości – w Końskowoli. Ja śpiewałam w chórze kościelnym, a mój mąż grał w orkiestrze dętej na tubie. Początkowo się tylko przyjaźniliśmy, z czasem ta przyjaźń przerodziła się w miłość.
p. Józef: – Moja Zofia była najlepszą kandydatką na żonę
• Gdzie się pierwszy raz pocałowaliście?
– To było po kościelnych występach, dokładnie nie pamiętamy. To był pocałunek na pożegnanie.
• A pamiętacie swoją pierwszą kłótnię?
– Tej pierwszej nie pamiętamy. Jeśli dochodzi do kłótni między nami, to zawsze szukamy kompromisu. To jedyne wyjście.
• Co robili państwo w życiu?
p. Zofia: – Ja jestem pedagogiem. Początkowo byłam nauczycielką w liceum w Chodlu. Potem, jak z mężem przeprowadziliśmy się do Kazimierza, to podjęłam pracę w tutejszej szkole.
p. Lucjan: – Jestem krawcem. Uczyłem również zawodu w szkole w Puławach.
• Kiedy było najciężej?
– Po powrocie męża z wojska. Początkowo mieszkaliśmy w mieszkaniu przydzielonym przez gminę. Był to pokój z kuchnią. Potem, dzięki dużej pomocy dyrektora szkoły, w której pracowałam jako nauczycielka przeprowadziliśmy się do domu, w którym obecnie mieszkamy.
• Jak jest recepta na tak długie i zgodne życie w małżeństwie?
– Nie ma takiej recepty. Jeśli ludzie się kochają, to miłość przetrwa wszystko. Jesteśmy zgodnym małżeństwem starającym się szukać kompromisów w trudnych sytuacjach. Uzupełniamy i wspieramy się nawzajem. Dzięki temu przeżyliśmy ze sobą tak długi czas. Otwarcie na ludzi daje moc przezwyciężania wszystkich trudności życiowych. Od jednych uczyliśmy się, od innych dostawaliśmy „nauczki”.

























Kontakt: