drukuj

Mieszkańcy mają dość Bosmana na bulwarze nadwiślańskim

Statek cumujący na bulwarze nadwiślańskim

Mieszkańcy ulic Kołłątaja i 6 Sierpnia w Puławach chcą, aby z bulwaru zniknęła działająca na statku restauracja "U Bosmana”. – Hałasy i pijackie śpiewy są nie do wytrzymania – skarżą się ludzie.

– Jesteśmy już tym zmęczeni. Zakłócanie ciszy nocnej trwa od 3 lat. Siedząc w domach doskonale słyszymy, co dzieje się na barce. Jesteśmy zbulwersowani bezczynnością władz miasta – skarży się Andrzej Siwiec, jeden z sąsiadów statku.

Okoliczni mieszkańcy wystosowali petycję do prezydenta Puław Janusza Grobla. Domagają się likwidacji lokalu. Pod petycją podpisało się 60 mieszkańców ulic Kołłątaja i 6 Sierpnia.

Problem hałasu dobiegającego ze statku jest dobrze znany puławskiej policji i Straży Miejskiej. – Najwięcej skarg mamy podczas weekendów. Interweniujemy i udzielamy upomnień. Na kilka minut robi się ciszej, ale gdy patrol odjedzie, sytuacja znów się powtarza. Przecież nikt nie będzie się bawił w kotka i myszkę – mówi Robert Klimek, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Puławach.

Skargi w tej sprawie docierają także do radnych. – Sprawdzałem policyjne statystyki. Mundurowi zanotowali 9 interwencji przy Bulwarze Wiślanym. 2 wnioski skierowano do sądu. To chyba dużo, zważywszy, że lokal działa tylko w sezonie letnim. Nie mam nic przeciwko działalności gospodarczej w tym miejscu, o ile nie będzie dochodzić do zakłócania ciszy nocnej – mówi radny Sławomir Seredyn.

Z zarzutami mieszkańców nie zgadza się właściciel restauracji. – Nie jest wcale za głośno. Można to w każdej chwili sprawdzić. Jest norma, która określa poziom decybeli. A sam bulwar jest miejscem publicznym i nie ja nie odpowiadam za to, co na niej się dzieje. Muzyka roznosi się po wodzie, dlatego m.in. cały statek przykryty jest namiotem, w większości hałas jest zatrzymywany – mówi Artur Dziekoński.

Restauracja na Wiśle ma również zwolenników. – Lubię tu przychodzić wieczorami, siadam na ławce i słucham muzyki. Ładnie grają, czasami śpiewają wszyscy razem. To przecież nic złego. Może ktoś zazdrości temu właścicielowi i dlatego pisze na niego skargi – mówi pan Zygmunt z osiedla Kołłątaja.

Jak zakończy się konflikt? – Umówiliśmy się z prezydentem na rozmowę. Obiecał zająć się tym tematem – dodaje reprezentujący mieszkańców A. Siwiec.

Zdjęcia

  • Statek cumujący na bulwarze nadwiślańskim
  • Sławomir Seredyn (po lewej) i Andrzej Siwiec

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Antyk
Antyk pon., 2010-06-28 11:28

Czy decybele najważniejsze?

Dopuszczalny poziom hałasu w terenie zabudowanym w porze dziennej wynosi 60 dB (od 6.00 do 22.00); w porze nocnej 50 dB. Hałas w pomieszczeniach mieszkalnych nie powinien przekroczyć 40 decybeli w ciągu dnia a 30 decybeli w nocy. Ale czy norma jest najważniejsza? Ludziom, którzy niejednokrotnie ciężko pracują cały tydzień, należy się spokój w weekend. Podobna sytuacja ma miejsce w barze Krokodyl, przy Piaskowej. Tam też trzeba zbadać ilość wydobywających się decybeli z ogródka piwnego. Niektórzy właściciele barów myślą, że im głośniej gra muzyka, tym więkcej będą mieć gości. Ale skutek jest chyba odwrotny.

Antyk
kikamika1990
kikamika1990 pon., 2010-06-28 13:37

Nie można wszystkim dogodzić...

Zawsze komuś coś nie pasuje, zawsze byli, są i będą zwolennicy jak i przeciwnicy. Tego się nie zmieni.
Najlepiej wszystko polikwidować to bedzie wtedy doskonale.

papirus
papirus pon., 2010-06-28 13:54

szkoda że u nas nie ma

szkoda że u nas nie ma Kononiwicza ;) on by tu zrobił porządek ;)

marek
marek pon., 2010-06-28 15:21

tu nie chodzi o zlikwidowanie

chodzi o hałas i o....pijaną lub podpitą młodzież.
Wiem co to znaczy mieszkać obok baru i wiem ,że kto wraca to robi takie bydło,że głowa mała.
Młodzi (lat 16-18) idą wypici i krzyczą,klną,śpiewają.Ok niech idą ale oni siadają na ławkach pod klatkami,siusiają na klatkach,pod oknami a puste butelki rozwalają na chodniku .
Panny krzyczą,piszczą załatwiają się gdzie popadnie. Uwagi takim zwrócić nie można bo zaraz leci toto do bicia.Nie zabraniam pić czy dobrze się bawić ale skoro dla nich zabawą jest przeklinanie i rzucanie szkłem to nie znaczy,,że ja też to lubię.
Muzyka to inna sprawa.Echo niesie i naprawdę nie ma człowiek ochoty co noc wysłuchiwać repertuaru zespołu "xyz".
Barman się cieszy bo zarabia ale mieszkańcy nie chcą wąchać odoru moczu ,wymiocin i omijać rozbitych butelek oraz wysłuchiwać koncertu darcia na 6 mord.
Skoro młodzież nie potrafi bawić się to zrobić im knajpę za torami i niech tam się drą,sra.... itd.
Aha-plucie i charchanie oraz łamanie ławek też wchopdzi w skład tej "rozrywki" .Ciekawi mnie czy w domu też taki młodzieniaszek pluje dookoła kanapy ???

wedrowycz
wedrowycz pon., 2010-06-28 17:46

Barman jest od sprzedaży

@marek:

Barman jest od sprzedaży alkoholu a od nauki kultury jest policja (i rodzice). Albo na odwrót:)

Hylexuly
Hylexuly pon., 2010-06-28 16:50

Takich barów jest więcej

Zapraszam w piątkowe i sobotnie noce w okolice baru GREEN CLUB pod dawnym Pinokiem (obecnie Facai). Pijana młodzież robi co chce (krzyki, bijatyki, niszczenie mienia, picie alkoholu w okolicy baru lub w swoich autach), a policja czy straż miejska nawet tu nie zajrzy nocną porą :/

wedrowycz
wedrowycz pon., 2010-06-28 17:57

A co ta policja miałaby tam

@Hylexuly:

A co ta policja miałaby tam zdziałać? I tak już mają na pieńku z opiną społeczną a to za sprawą bezpodstawnych zatrzymań pijanych osób. Dopóki będzie społeczne pryzwolenie na takie rzeczy i antypolicyjna postawa społeczeństwa niewiele ulegnie zmianie. P.S: Straż miejska w nocy nie pracuje chyba:)

Hylexuly
Hylexuly pon., 2010-06-28 21:22

Zwykłe działanie prewencyjne,

@wedrowycz:

Zwykłe działanie prewencyjne, na pewno nie było by takiego bydła gdyby od czasu do czasu podjechał radiowóz. A on nie podjeżdża nawet, gdy ktoś dzwoni z prośbą o interwencję. Kontrola kierowców wychodzących z baru i wsiadających za kierownicę też dała by jakiś rezultat.
P.S.
A co do straży miejskiej ... a wogóle kiedyś pracują? ;P

pasażerka
pasażerka pon., 2010-06-28 17:27

a ja mieszkam dwa domy od

a ja mieszkam dwa domy od statku i mi nie przeszkadza hałas, bo go poprostu nie ma. gdy są okna otwarte to odgłosy sa takie jak w dzień a jak są zamknięte to bez problemu można iśc spac. Natomiast to że się niesie odgłos, to nic dziwnego, w końcu nieraz słychac pociągi jak jadą a to przecież drugi koniec miasta. w pełni popieram Cię wędrowczy, kultura osobista to oddzielny temat. Można byłoby wszystko pozamykac, jednak jeśli takie miejsca istnieją i działają to oznacza że jest zapotrzebowanie na nie.

wedrowycz
wedrowycz pon., 2010-06-28 17:55

Głupotą bezgraniczną moim

Głupotą bezgraniczną moim zdaniem jest oskarżanie właściciela baru o to, że ktoś wam sika pod domem. Na statku są toalety. Nocne krzyki i sikanie to już kwestia wychowania - niestety sprawy idą w złą stronę. Niedawno p.o. prezydenta podpisał ustawę gwarantującą dzieciakom bezstresowe wychowanie i zakazującą stosowania przemocy fizycznej bądź psychicznej w jakiejkolwiek formie. Przemoc psychiczna to jakiekolwiek naciski, zakazy bądź nakazy. Jest źle i będzie coraz gorzej. Razu pewnego przejeżdżałem pociągiem przez kraj naszych zachodnich sąsiadów i ku mojemu zdziwieniu zaobserwowałem niepokojące zjawisko. W Nimeczech piją już 12 letnie i trzynastoletnie dzieci. Tak będzie i u nas a to za sprawą bezstresowego wychowania właśnie. Dzisiaj w Polsce nie wolno już dziecku niczego zabraniać. Pozostaje jedynie używanie stosownej argumentacji ale i tu należy zachować ostrożność i wystrzegać się jakichkolwiek nacisków...

shortyadam
shortyadam pon., 2010-06-28 21:39

No to Don Wlado już nie

No to Don Wlado już nie odzyska zainwestowanj tam kasy

POrażka
POrażka pon., 2010-06-28 21:54

PO co to wszystko

ja mam 2 mieszkania,w każdym mam przeważnie otwarte okna i zawsze słysze z racji zamieszkania wracających pijanych,wesołych itp...ludzie sie bawią a że pijani to i głośniej rozmawiają ale ja sie skupiam na spaniu,a nie słuchaniu tego co pod oknem.nieraz "młodzież" całą noc jape piłuje,ale nie latam z tym do prezydenta bo powinni z miasta innna drogą wracać...POrażka

POrażka
wedrowycz
wedrowycz wt., 2010-06-29 00:00

Ciekawi mnie czy to nie jest

Ciekawi mnie czy to nie jest przypadkiem pomysł na pozbycie się konkurencji...

5h9
5h9 wt., 2010-06-29 07:57

jaką jeszcze teorię

@wedrowycz:

jaką jeszcze teorię spiskową/konkurencyjności/inne (niepotrzebne skreślić) wymyślisz ? Znowu się doszukujesz drugiego dna.. :)

wedrowycz
wedrowycz wt., 2010-06-29 12:57

Od wielu lat niedaleko jest

@5h9:

Od wielu lat niedaleko jest bar z piwem i jakoś nie było problemu a zaraz oboko są domy a tu nagle pojawia się problem... Skąd pewność, że to sikają ci ze statku? Może to bywalcy Tawerny? Z co do dna to zawsze jest jakieś drugie dno i nie ma sensu mówić o teoriach spiskowych a jeśli nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi...

truskawa
truskawa wt., 2010-06-29 09:01

Barkę odcumować na środek Wisły w okol. Wólki.

Goście mogą być odwożeni i przywożeni "gondolami". Na pokładzie zainstalować sklepy wolnocłowe, automaty o "niskich" wygranych, sklep z "kolekcjonerskimi" dopalaczami i pokoiki na godziny. Biznes - palce lizać. Następne dołączone barki można łączyć w pociąg rzeczny ;)

wedrowycz
wedrowycz wt., 2010-06-29 12:48

Pokoiki chyba już są...

@truskawa:

Pokoiki chyba już są...

miko
miko wt., 2010-06-29 13:32

Bosman, dwieśćie metrów w

Bosman, dwieśćie metrów w lewo Tawerna a między nimi powstaje browar. Proponuję zmianę nazwy bulwaru z "nadwiślańskiego" na "piwożłopów". Kwestię zachowania należy rozpatrywać indywidualnie, nawet jeśli zniknie Bosman to problemu (o ile taki istnieje) to nie rozwiąże bo towarzystwo przyjdzie na bulwar z własnym zaopatrzeniem i narobi bałaganu tak jak ma to miejsce poza sezonem.