Mieszkańcy Bałtowa brną w błocie i duszą się w kurzu
Mieszkańcy mają żal do władzy, że ta zamiast pomagać zbywa ich za każdym razem, kiedy walczą o dobry dojazd do swoich domów. Chodzi o drogę na tzw. Przecince w kierunku Wronowa.
Najgorzej jest jesienią i wczesną wiosną. – Wtedy w ogóle nie da się dojechać – mówi Ewa Cieśla, mieszkanka wsi. – Wyciągamy się nawzajem ciągnikiem z tego błota. Jak ktoś zachoruje to trzeba go wieźć kilkaset metrów do szosy, bo pogotowie tu nie chce przyjechać.
To nie jedyny problem. – Listonosz zostawia korespondencję w sklepie na wsi, bo samochód się psuje na tych wertepach – dodaje Jan Grzęda.
Ostatnio drogą przejechała równiarka. – Trochę się poprawiło, ale na dłuższą metę to nic nie da, bo jak przyjdzie pora deszczowa to będziemy mieli znowu kłopot – uważa Jadwiga Wiejak.
Mieszkańcy winią radnego z ich miejscowości. – Nic nie robi, by nam pomóc. Dziwię się mu, bo w poprzedniej kadencji był zastępcą wójta, teraz jest w Radzie Gminy – mówi Grzegorz Cieśla. – Władze przysyłają równiarkę albo przywożą nam wywrotkę piachu i myślą, że to załatwi sprawę.
– Nasi rodzice męczyli się z tą drogą, potem, my, teraz nasze dzieci i wnuki. Czasem jest tak, że nie mogą pójść przez to do przedszkola – oburza się Ewa Cieśla. I dodaje: Przez obecnego wójta Bałtów jest odcięty od całej gminy. Nikt nie myśli, by cokolwiek tu zrobić. Tylko przed wyborami obiecywali, że droga będzie utwardzona, żeby na nich głosować. Dlatego czujemy się oszukani.
– Nie jestem zorientowany, o którą drogę konkretnie chodzi. Lepiej w tej sprawie skontaktować się z miejscowym radnym – usłyszeliśmy od Andrzeja Bujka, wójta Żyrzyna.
Radny z Bałtowa rozkłada ręce. – Rozumiem mieszkańców, ale środków w budżecie jest mało i wszystkiego nie da się zrobić – tłumaczy Krzysztof Gędek. – Ja sam, choćbym chciał, to nie jestem w stanie przeforsować tego w radzie.
Radny zapewnia jednak, że prośby mieszkańców zostaną uwzględnione przy najbliższym podziale pieniędzy na remonty dróg gminnych. Radni zbiorą się w tej sprawie w czwartek (28.05.) na Komisji Rolnictwa, której Gędek jest szefem. – Do podziału mamy 100 tys. zł. Można pomyśleć o zakupie jakiegoś kamienia czy kruszywa na tę drogę – mówi.
Na asfalt mieszkańcy Bałtowa muszą poczekać jeszcze dwa lata. – Ta inwestycja jest zapisana w naszym planie na 2011 rok. Chcemy ją wykonać wspólnie z powiatem, który jest właścicielem odcinka tej drogi – wyjaśnia radny.

























Kontakt: