Markuszów: Strachy na Łachy
Odpowiedni wniosek poparty podpisami trafił do wójta gminy Markuszów półtora miesiąca temu. – Słowo łachy źle się kojarzy. Nie chcemy mieszkać przy tej ulicy. Czasem dochodzi do tego, że ludzie z innych wsi nazywają nas potocznie łachami, a to przecież nie jest miłe – argumentowali markuszowianie.
Zaproponowali też nową nazwę ulicy: Łąkowa. Na nic zdały się tłumaczenia wójta, że nazwa ul. Łachy pochodzi od terenów rzecznych, nad którymi jest położona i wcale nie oznacza pogardliwego określenia tak jak myślą.
Mieszkańcy się jednak uparli, przynieśli pismo i gmina wszczęła całą procedurę: przeprowadziła konsultacje społeczne i przygotowała odpowiedni projekt uchwały.
Kiedy jednak został on wprowadzony do porządku obrad ostatniej sesji Rady Gminy ludzie nagle zmienili zdanie.
– Po prostu uświadomili sobie, że może ich to sporo kosztować – mówi Andrzej Rozwałka, wójt gminy Markuszów. – Musieliby wymieniać dowody osobiste, prawa jazdy, uaktualniać wpisy w księgach wieczystych, zgłaszać nowy adres do urzędu skarbowego czy ZUS.
Gdyby doszło do zmiany nazwy ulicy to koszt wymiany dokumentów w urzędach i różnego rodzaju instytucjach wyniósłby ok. 150–200 zł na jednego mieszkańca. Gmina mogłaby pokryć część kosztów związanych z wymianą dowodów. Ale za całą resztę mieszkańcy zapłaciliby w całości z własnej kieszeni.
I to właśnie ten fakt spowodował, że ich entuzjazm w sprawie zmiany nazwy ulicy opadł. – A kto mi na to da jak mam tylko 600 zł renty. Nie ma co się wygłupiać. Ostatecznie ta nazwa nie jest jeszcze taka zła – mówi pani Teresa.
Mieszkańcy poprosili wójta o wycofanie projektu uchwały z porządku obrad sesji. Ten przychylił się do prośby i radni nawet nie zajęli się tą sprawą.
– Narobili tylko zamieszania. Moim zdaniem ktoś ich wcześniej w prowadził w błąd mówiąc, że zmiana nie będzie nic kosztować. A tak niestety nigdy nie jest – kwituje Rozwałka.



























Kontakt: