drukuj
Marek Kamiński w Kazimierzu
Utworzono: 12-03-2010, godz. 22.04, Ostatnia aktualizacja: 13-03-2010, godz. 15.14
Rozbija namiot co 70 km. Zdaje się, że nie będzie biwakował w Kazimierzu. Dziś, 11 marca rano, dobił do kamieniołomów. Kilka kilometrów wcześniej, o godzinie 9.37 w Zastowie Polanowskim do Kamińskiego dołączyło 4 kazimierskich kajakarzy. Podczas spotkania na Wiśle żaden z panów nie opuścił swojej łodzi.
Kazimierzacy powitali podróżnika na naszych wodach, wymienili kilka słów, życzyli pomyślnej drogi i przysłowoiowej stopy pod klemem.Pożegnali się i każdy popłynął własnym kursem...Wartkiego nurtu życzą kazimierzacy.com.pl
Współpraca:
fot. Jurek Kuna wkazimierzu.pl
























Kontakt:
Napisane
rychło w czas.Brawo dla autora za spostrzegawczość,ale Pan Marek jest już w Wawie.
refleks autora jest ok,
@press27:Pański apel należy raczej przekazac administratorowi mm.pulawy, który zatwierdza teksty. Zapewniam, że relacja z wizyty Kamińskiego na naszym rodzimym portalu wkazimierzu.pl "szła' niemal na żywo, tzn. mniej więcej z godzinnym opóźnieniem (czas dojścia z nad Wisły do komputera). W tym samym czasie została wysłana na mm.pulawy, a dalsze losy pozostawały bynajmniej nie w rękach autora.
Z pozdrowieniami
wkazimierzu.pl
Ufff odetchnęłam z ulgą ;)
Kamiński jest w Wa-wie. Nasz szanowny kolega "gruby" nie zdążył zatopić kajaka (w końcu prowadził go niejaki "Kamiński"). Już widziałam oczami wyobraźni, jak jego pytania o szpital i o 30000 podpisów, o moherową mafię rządzącą światem spakowane w formę torpedy ziemia-woda trafiają w pomarańczowy kajak M.Kaminskiego zmuszjąc w/w do dalszego kontynuowania wyprawy wpław ;) Na szczęście Kamiński płynie dalej.