drukuj

Marcin Kurowski, trener Azotów Puławy: Zasługujemy na nową halę

Trener Marcin Kurowski

Szczypiorniści Azotów Puławy rozegrali w superlidze już 15 spotkań. W ich dorobku jest 16 punktów, dających na półmetku sezonu 2011/12 piąte miejsce.

Do czwartej w tabeli Stali Mielec puławianie tracą punkt, do trzeciego MMTS Kwidzyn dwa. W tegorocznym dorobku podopiecznych trenera Marcina Kurowskiego znalazł się też historyczny awans do Final Four Pucharu Polski. Cieniem kładzie się odpadnięcie, już po jednej rundzie i dwumeczu z RK Bjelovar, z Challenge Cup.

• Kończy się rok jest okazją do różnego rodzaju podsumowań. Jest pan zadowolony z osiągniętego wyniku zespołu?

– Jest sukces w postaci awansu do najlepszej czwórki w Pucharze Polski. Pozostał jednak spory niedosyt. Wielka szkoda, że nie udało nam się przejść do czwartej rundy Challenge Cup. Zabrakło tylko jednej bramki. Wyniki dwóch spotkań, bliskie remisu (20:19 i 22:24 - przyp. red.) pokazują, że przeciwnik z Chorwacji był do wyeliminowania. Gdybyśmy przegrali mecze różnicą 10 goli, nie mielibyśmy żadnych złudzeń, że byliśmy gorsi. A tak, trochę szkoda, że już nie pokażemy się na arenie międzynarodowej.

• Można było ugrać więcej?

– Do fiaska w europejskich pucharach, powinniśmy dodać zbyt skromny dorobek w rodzimej lidze. Patrząc z perspektywy, mogliśmy mieć trzy punkty więcej, a co za tym idzie, być wyżej w tabeli. Mam na myśli przegrany mecz 26:28 na swoim parkiecie z Jurandem Ciechanów. Drugim jest tylko remis na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. W 38 minucie prowadziliśmy różnicą ośmiu bramek i roztrwoniliśmy taką przewagę. To potwierdza, że sport, w szczególności piłka ręczna, jest nieprzewidywalny.

• Przejął pan zespół po Bogdanie Kowalczyku. Zmienił się styl przygotowań, treningów, gry drużyny. Postawiliście na rzuty z drugiej linii, na ubocze zeszła gra skrzydeł? Nie zawsze taka taktyka zdawała egzamin?

– Tak było. Faktem jest też, że nowe twarze na rozegraniu były wzmocnieniem zespołu. To pozwalało skoncentrować się właśnie na drugiej linii. Z drugiej strony, trzej nasi skrzydłowi: Wojciech Zydroń, Sebastian Płaczkowski i Dimitrij Afanasjev, z różnych przyczyn, nie uczestniczyli z drużyną w okresie przygotowawczym. Dlatego, szczególnie przy natężeniu częstotliwości spotkań, granych systemem: środa - sobota, nie bardzo mogliśmy na nich liczyć. Z kolei rozgrywający czasami nie wytrzymywali tempa.

• Można spodziewać się, że w zimowej przerwie z zespołem pożegna się, będący bez formy, Dimitrij Afanasjev?

– Raczej nie. Zarówno on, jak też powracający z wypożyczenia do Piotrkowianina Piotrków Trybunalski Paweł Kowalik, będą mieli szansę rywalizacji o miejsce.

• Czego życzy pan kibicom piłki ręcznej w regionie w nowym 2012 roku?

– Wielu emocji ze szczęśliwym końcem, szczególnie w meczach w Puławach. Marzy mi się też nowa hala w naszym mieście, taka na 1,5 - 2 tys. kibiców. Fani szczypiorniaka i zespół zasługuje na taki obiekt.

---

KS Azoty Puławy - serwis specjalny

Zdjęcia

  • Trener Marcin Kurowski

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać