Konrad Czerniak: Trzeba gonić najlepszych
• Przed rozpoczęciem Mistrzostw Europy w pływaniu mówił pan, że liczy na miejsce w finale. Jednak marzeniem było miejsce na podium?
– Po to jeździ się na zawody, żeby wygrywać i zdobywać medale. Dlatego przyznaję, że liczyłem na ten sukces i jestem bardzo zadowolony, że udało mi się zdobyć brąz. To dla mnie na pewno kolejny krok do przodu i mam nadzieję, że nie ostatni.
• Jest pan zadowolony z osiągniętych czasów? Przed zawodami w Budapeszcie pokonał pan swój rekord życiowy na 100 m delfinem, ale na Węgrzech wyniki były minimalnie gorsze...
– Rzeczywiście nie pobiłem „życiówki", ale cały czas trzymałem się bardzo blisko. W eliminacjach było 52,10 s, w półfinale 52,09, a podczas walki o podium 52,16. Uważam jednak, że mój rekord życiowy i tak jest już wygórowany i ogólnie jestem zadowolony. Muszę też dodać, że tuż po mistrzostwach Polski w Gliwicach doznałem kontuzji barku, która przez jakiś czas mi dokuczała. Teraz przede mną zasłużone wakacje i odrobina relaksu.
• Na 100 m delfinem pierwsze miejsce zajął Rosjanin Korotyszkin, drugi był Holender Verlinden, a obaj zdołali zejść poniżej 52 sekund. Czy planuje pan w najbliższych miesiącach dogonić zagranicznych rywali?
– Uważam, że jestem w stanie pływać jeszcze szybciej i że stać mnie na dogonienie Korotyszkina i Verlindena. Od najbliższych zawodów biorę się porządnie do pracy, bo wiem co muszę jeszcze poprawić.Trzeba gonić tych najlepszych. Obecnie numerem jeden na świecie jest bez wątpienia Michael Phelps, który jest poza zasięgiem, z resztą można powalczyć.
• Według fachowców Konrad Czerniak musi popracować nad startami i nawrotami...
– Na pewno na te elementy będę zwracał uwagę, ale nie tylko. Podczas mistrzostw Europy przekonałem się też, że czeka mnie sporo pracy na siłowni. Było jednak widać, że wielu zawodników jest ode mnie silniejszych. Od września będę znowu w Madrycie i na pewno wspólnie z moimtrenerem Bartoszem Kizierowskim porozmawiamy i wspólnie wyciągniemy odpowiednie wnioski z zawodów w Budapeszcie.
• Ile ostatecznie miał pan odpoczynku przed eliminacjami na 50 m kraulem? Ponoć nie więcej niż kilkanaście minut...
– Zgadza się. Nie siedziałem z zegarkiem w ręku, ale chyba było to dokładnie 17 minut. Po finale na 100 delfinem biegłem szybko nabasen rozgrzewkowy i w ogóle nie zwróciłem na nikogo uwagi po drodze. Wziąłem szybki masaż, trochę poleżałem i połapałem powietrze i już trzeba było startować ponownie.
• Ale chyba dalej będzie pan próbował swoich sił w kraulu?
– Jak najbardziej, chciałbym nadal rywalizować w tym stylu. Myślę, że przy normalnym odpoczynku mógłbym powalczyć o finał w tej konkurencji. A potem, kto wie, co by się wydarzyło. Nie ma jednak, co gdybać. Było, minęło.
• Zachwycił pan wiele osób swoim wynikiem w sztafecie 4 x 100 m – 48,18 s...
– Dla mnie to także wielki pozytyw. To był ostatni dzień startów i na koniec postanowiłem dać z siebie wszystko. Przy okazji udało się też poprawić rekord Polski i to naprawdę w dobrym stylu. Wielu fachowców szybko nas skreśliło jako sztafetę, ale pokazaliśmy charakter i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego rezultatu.
• A jak zawodnicy polskiej reprezentacji oceniają dwa medale, które zdobyliście na mistrzostwach Starego Kontynentu? Nie brakuje komentarzy, że „biało-czerwoni" kiedyś byli potęgą pływacką, a teraz po tej potędze zostały tylko zgliszcza.
– Moim zdaniem reprezentacja w ostatnich latach została bardzo mocno odmłodzona. Ciężko od razu oczekiwać góry medali. Uważam jednak, że zdobycie dwóch krążków można uznać za pozytyw. Ta kadra jest również bardzo przyszłościowa i wierzę, że na kolejnych imprezach tej rangi będzie lepiej.
• Najbardziej zawiedziony w naszej ekipie był Radosław Kawęcki? Do finału na 200 m stylem grzbietowym przystępował jako pewniak do medalu, a ostatecznie musiał się pogodzić z czwartym miejscem.
– Każdy współczuł Radkowi, bo nawet podczas wyścigu wydawało się, że jest na dobrej drodze do zdobycia medalu. Niestety, wypadł poza podium i zajął najgorsze miejsce dla sportowca. Z drugiej strony trzeba jednak pamiętać, że to on był najmłodszy w tej reprezentacji. Myślę, że przyszłość będzie należeć do niego, zebrał bardzo ważne doświadczenie.
• W najbliższych dniach będzie pan odpoczywał po ciężkim sezonie, a są już plany na kolejny?
– Szczerze mówiąc na razie chcę się porządnie zrelaksować. Na pewno jednak jedną z ważniejszych imprez będą mistrzostwa świata w Dubaju. Co więcej, to się okaże w najbliższych tygodniach.



























Kontakt:
tak trzymac!!!
tak trzymac!!!
Takich trzeba wspierać
materialnie i szkoleniowo...drewnianych piłkarzy olać ciepłym moczem.
tak wlasnie !!!
@press27:tak wlasnie !!!