Komiks, a sprawa polska. Recenzja wystawy w Domu Chemika
Wystawa niewielka, więc otwarcie też było raczej kameralne, co miało swoje zalety, gdyż można było spokojniej obejrzeć historię polskiego komiksu, zaprezentowaną w komiksowym stylu.
Na szczęście wystawę będzie można oglądać do 29 stycznia, wiec będą mogli to zrobić również ci puławianie, którzy nie mogli być na otwarciu, gdyż przygotowywali się do już dwudziestego koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pod batutą Jurka Owsiaka.
Wybrana przez Wojciecha Łowickiego cezura czasowa wystawy determinuje jej charakter. Wszak rok 1948 to rok powstania PZPR, a rok 1981 zakończył się wprowadzeniem stanu wojennego, ale mimo wszystko uważam, że przesłanie wystawy jest nieco zbyt zideologizowane i upolitycznione i to w sposób często spotykany u tych, którzy w taki czy inny sposób wypowiadają się o czasach niezbyt odległych, ale jednak nie znanych z autopsji.
Rzecz jasna, że w ramach wystawy nie można było zmieścić wszystkiego, ale mnie zabrakło odniesienia do ukazującego się przez krótki czas po październikowej odwilży pisma „Przygoda", a także do komiksów publikowanych w harcerskim „Na przełaj". Zresztą być może coś przeoczyłem, gdyż mimo wszystko plansze obejrzałem dosyć pobieżnie, zakładając, że jeszcze wrócę aby zrobić to spokojnie i dokładnie.
Niezbyt trafny i dla mniej zorientowanych trochę mylący, jest podtytuł wystawy – „Trudne początki". Owszem, można uznać, że rok 1948 to początek, ale chyba tylko początek wejścia komiksu w służbę u nowego reżimu.
Prawdziwy początek polskiego komisu to wczesne lata trzydzieste ubiegłego wieku, kiedy to Kornel Makuszyński i Marian Walentynowicz stworzyli Koziołka Matołka.
Zresztą po wojnie historia polskiego komiksu też zaczyna się nie w 1948 r. lecz dwa lata wcześniej, gdy w styczniu 1946 r. w „Ekspresie Ilustrowanym" rozpoczęto drukowanie świetnego komiksu Wacława Drozdowskiego „Wicek i Wacek". Nawiasem mówiąc właśnie na przykładzie tego komiksu można pokazać, jak polski komiks odchodził od przedwojennych wzorców i zaczynał służyć nowej władzy. Okupacyjne przygody Wicka i Wacka to wspaniałe satyryczne spojrzenie na wojnę, potem było coraz gorzej. Jak zawsze, gdy nad sztuką i ekonomią zaczyna dominować ideologia - wszystko jedno jaka ideologia.
Mimo tych paru krytycznych uwag, gorąco polecam obejrzenie wystawy – naprawdę warto!
- * -
Panie Wojciechu, dzięki za wystawę. Życzę wielu następnych – co najmniej równie udanych jak dotychczasowe, co nie wyklucza, że jeszcze lepszych. Należy Pan do PHD, proszę więc przyjąć wyrazy uznania, od prezesa PPPPPP ;-)
- * -
Moje zdjęcia są niestety kiepskiej jakości, ale na miejscu była jak zwykle ekipa puławskiej TVK, więc będziecie mogli obejrzeć relacja z otwarcia wystawy w profesjonalnym wykonaniu.
---































Kontakt:
Usiłowałem załączyć jeszcze kilka zdjęć,
ale za sepsę nie wchodzą :-(((
Trzeba było ...
... w formie komiksu je zrobić :)
Zdjęcia robiły też Panie z DCh, więc może dadzą swój post lub na stronie organizatora będzie można obejrzeć.
Polecam wystawę wszystkim wielbicielom komiksu wszelakiej postaci, ale czy tacą są w Puławach ... ???
Szkoda tylko, że wystawa skończy się wraz z początkiem ferii.
I ja tam byłem, soczek piłem i dobrze się bawiłem :))
Ja wypiłem dwa soczki ;-)
@Hylexuly:Ale na ciasteczka nie dałem się namówić ;-)
Pawle, dzięki za wstawienie moich fotek
Gdyby tak jeszcze udało sie wyjaścnic w czym tkwi problem :-(
Od poczatku korzystam z Pulnetu i jak dotychczas nie było problemu.
Zdjęcia do komentarzy wchodza bez problemu, a te do artykułow, za sepsę nie chcą wejść.
pamiętam "Piorun więcej nie uderzy" z wyd. Relax Nr 9 / 78 (22)
scenariusz: Majewski *
rysunki: Rocki
na ilustracjach oczywiście ów rzekomy "polski faszysta" miał okropną zarośniętą gębę pod wysoką rogatywką z kapitalistycznym orłem w koronie oraz oczywiście wielki ryngraf na piersi... - jak wiadomo obowiązujące do dzisiaj w POprawno-SSowieckiej nomenklaturze "synonimy zła" ;)))
*) Janusz Majewski (reżyser) jeden z "gigantów" kina PRL, którego syn Stolzmana w 2001 r. odznaczył Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
ps.
określenie "pod batutą Jurka Owsiaka" ma kojarzyć się ze stylem i ogładą?!?
od autora wystawy
Dziękując za miłe słowa, pragnę jednocześnie szybciutko (bo późno i jestem silnie zmęczony...) wyjaśnić sprawę 'braku' pewnych materiałów. Otóż, ekspozycja ma za zadanie przybliżyć i zachęcić do zainteresowania tematem. Właśnie chodzi o te ograniczenia wielkości wystawy. Nie da się szczegółowo opowiedzieć o wszystkich aspektach. A materiał - gdyby chcieć go pokazać w całej rozciągłości - byłby ogromny. Trudne początki: chodzi tu o początek komiksu współczesnego, nazwijmy go klasycznym. Pokazanie jak odchodził od formy para-komiksu, z której się jednak wywodził i którą trzeba też pokazać - ale znów nie sposób pomieścić wszystkich przykładów. Wybór jest tu raczej subiektywny. A treści propagandowe, na których skupia się wystawa w wielu miejscach - no cóż - takie były czasy. Zainteresowanych odsyłam na moją inną wystawę, która jest - z racji większej przestrzeni na niej przeznaczoną - bardziej rozbudowana. Jest też wiele oryginalnych plansz mistrzów gatunku. Mówię o "Propagandzie PRL w komiksie" (obecnie w Muzeum Regionalnym w Szczecinku; będzie też prezentowana m.in. na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi). I proszę mi wierzyć, komiks w tamtym czasie był naprawdę zideologizowany - bardziej niż kino i teatr. A tamte czasy znam z autopsji. Ale właśnie autopsja może przesłonić pewne rzeczy - młody człowiek czytający wówczas komiksy mógł naprawdę nie zauważać treści propagandowych, ale być jednocześnie ich odbiorcą. Trzeba było mi poświęcić wiele tygodni przeglądania 'na zimno' ogromu materiału źródłowego, abym to zobaczył i pokazał - nie tylko na tej wystawie; również na kilku innych.
Pozdrawiam autora recenzji i dziękuję za wnikliwą analizę.