Kierowca chuchnął, policjanci mają kłopoty
Sąd Rejonowy w Puławach uznał, iż wina oskarżonych policjantów: sierżanta i posterunkowego „nie budzi wątpliwości i została w pełni udowodniona”. Wyrok w tej sprawie zapadł pod koniec listopada. Z pozoru błaha sprawa, a karierze zawodowej obu funkcjonariuszy może jednak poważnie zaszkodzić.
Wszystko wydarzyło się styczniowej nocy w 2008 roku. Pod Corner Pubem w Puławach miało dojść do bójki. Osoba, która wezwała policję powiedziała funkcjonariuszom, że kierowca, który właśnie odjechał spod lokalu może być pod wpływem alkoholu. Policjanci zaczęli więc szukać opisanego przez świadka samochodu i kierowcy.
Jeden z patroli złożony z posterunkowego i sierżanta znalazł auto na stacji paliw BP przy ul. Włostowickiej. Przy samochodzie stało trzech mężczyzn i jedna kobieta. Z relacji policjantów wynika, że wszyscy zachowywali się arogancko, dlatego na miejsce przyjechał jeszcze jeden patrol.
Funkcjonariusze postanowili zabrać wszystkich na komendę. Ktoś jednak musiał przestawić auto stojące przy wejściu na stację paliw. Wtedy jeden z policjantów postanowił przebadać trzeźwość mężczyzny, który miał kluczyki do auta. Zrobił to dość nietypowo: Piotr C. chuchnął w twarz sierżanta sztabowego. A ten wierząc swemu nosowi „stwierdził że Piotr C. jest trzeźwy”.
I tu zaczął się problem. Bo po przewiezieniu na komendę pozostałe osoby zostały przebadane alkomatem z wynikiem od 0,39 do 1,99 promila. Policjanci przebadali wszystkich oprócz Piotra C. Według sądu, nawet nie zapytali go, czy podda się badaniu na alkomacie i pozwolili mu opuścić komendę. Efektem tego było umorzenie przez prokuraturę postępowania w sprawie prowadzenia przez Piotra C. samochodu w stanie nietrzeźwości. Badanie „organoleptyczne” w postaci chuchnięcia nie mogło być bowiem dowodem w sprawie.
Prokuratura zamiast oskarżać więc potencjalnego pijanego kierowcę oskarżyła o niedopełnienie obowiązków dwóch policjantów, którzy prowadzili sprawę. Sąd stwierdził na szczęście dla nich, że ich czyn miał niską szkodliwość społeczną. Bo mimo że badanie trzeźwości było przeprowadzone nosem, to z zeznań innych świadków wynikało, że Piotr C. rzeczywiście był trzeźwy.
I właśnie dlatego sąd umorzył warunkowo postępowanie wobec sierżanta i posterunkowego na okres próby wynoszący dwa lata. Jeśli w tym czasie policjantom przydarzy się jakaś wpadka, to mogą jednak odpowiedzieć za swoją niefrasobliwość.
– Kiedy zostało stwierdzone niedopełnienie obowiązków służbowych przez policjantów, komendant przeprowadził z nimi rozmowy dyscyplinujące – informuje Marcin Koper, rzecznik puławskiej policji.
























Kontakt:
Myślę,że rozszyfrowanie nazwiska PIOTRA C.
ustalenie kim jest,i kogo w puławskiej policji,bądź którymś z urzędów zna, wyjaśniło by pewnie dlaczego nie musiał dmuchać w "balonik"