drukuj

Kazimierz Dolny: Grób Pamięci i Nadziei

Grób Pański

w kazimierskim kościele św. Anny

Dobrosław Bagiński buduje Ołtarze Grobu Pańskiego od 26 lat. Najczęściej w Lublinie, u Andrzeja Boboli. W tym roku stworzył instalację gościnną w kazimierskiej św. Annie.

Uznał, że jest to przestrzeń właściwa nie tylko dla przesłania duchowego, ale i dla skali, której wymagała realizacja jego projektu.

 

Autor wie, że nie każdy artysta potrafi sprostać tematowi Pańskiego Grobu, że ten temat trzeba czuć. Ludzie, którzy nie rozumieją go od strony religijnej, nigdy nie zrealizują go dobrze, bo zawsze w instalacji będzie im „przeszkadzała" monstrancja - silny obiekt wizualny i jeszcze silniejszy w sensie rangi znaczenia. Tymczasem najpoważniejszą sprawą w takiej instalacji jest to, by to jednak Najświętszy Sakrament pozostał w centrum. Grób Pański w sensie teologicznym nazywa się Ołtarzem Grobu Pańskiego. Ołtarz zaś to miejsce wystawienia. To sedno, meritum przesłania. Cała strona narracyjna jest tylko obudową. By się zabrać za coś takiego, trzeba to poczuć poprzez swoją formację wiary, umieć podporządkować własną ideę artystyczną temu, co najważniejsze, czyli wymiarowi religijnemu. I na tym polega trudność. Dla budowniczego Grobu to wyzwanie, a nie po prostu plastyka.

 

Tegoroczny Grób wbudowany jest w kontekst zbrodni katyńskiej. Pomysł wziął się nie tylko z okrągłej daty, ale też i z profanicznego bałaganu na szczytach władzy, towarzyszącego rocznicy mordu. Przepychanką żywią się media i nagle zapomina się o tym, że w ziemi leżą przestrzelone czaszki. Najważniejszy jest wyjazd na defiladę i pytanie w jakim towarzystwie, podczas gdy w leśnym piachu leżą ludzie zamordowani. Do tego dołączyła całkiem osobista refleksja, związana z Katyniem: „Stale słyszę, że ten miał stryjka, ten miał wujecznego brata, który został zamordowany w Katyniu. Zastanowiłem się i wszystko mi się ułożyło w całość. Nasz ojciec był oficerem w pułku artylerii konnej we Włodzimierzu Wołyńskim. Podporucznik rezerwy, powołany do wojska w ostatnich dniach sierpnia 39 roku, zmobilizowany, bo wojna wisiała w powietrzu. Dokładnie w przeddzień jej wybuchu pobrał się z matką, mając kartę mobilizacyjną w kieszeni. O wpół do piątej rano wzięli ślub i prosto z kościoła ojciec poszedł na stację, czyli na wojnę. Wylądował za Bugiem.

 

Trwała wojna z Niemcami i pułk ojca został przeprowadzony na drugą stronę Bugu, udając się w kierunku Częstochowy. Po drodze został rozbity i nastąpiła demobilizacja szczątków oddziału. Powiedziano: opór jest już bez sensu. Niech idzie do domu kto może i jak może. Jesteście wolni.

 

Po demobilizacji tata dotarł do Lublina i został ujęty przez Niemców, spędził 5 lat w niewoli jako oficer w oflagach, ale nie zginął. Wychudł, chorował, ale przeżył. Niemcy z różnych powodów dotrzymywali konwencji nie mordowania jeńców. Może musieli, w każdym razie tata wrócił i dzięki temu myśmy się urodzili - ja i moje rodzeństwo. Gdyby nie było we Włodzimierzu rozkazu wymarszu na drugą stronę Bugu - nas by w ogóle nie było. A tu proszę, taka duża rodzina - skutek jednego rozkazu! Gdy to wszystko do mnie dotarło, uświadomiłem sobie, że jesteśmy w pewnym sensie dłużnikami tych, którzy się nie narodzili. Iluś ludzi, naszych kolegów, nigdy się nie urodziło, bo ich potencjalni ojcowie zostali zamordowani w katyńskim lesie. Pojąłem, że nasz dług wobec ofiary katyńskiej jest długiem, który nie obejmuje wyłącznie osób zabitych, ale i potencjału, który się nigdy nie zrealizował.

 

Wszystkie te myśli dedykowałem Tym, którzy się nie urodzili.

 

W kontekście Grobu Pańskiego inaczej się czyta katyński symbol. Nie przeszkadzają przenośnie. Czapki nie są oryginalne i to nie razi. Tak samo brzozy, będące metaforą żołnierskiej ofiary (choć gdyby chcieć pozostać wiernym rzeczywistości, musiałyby stać sosny). Najbardziej jednak chodziło o Najświętszy Sakrament i Zmartwychwstanie, w które wpisana jest pełna aluzji scenografia. To sytuacja kontekstualna, w której od razu wiemy o co chodzi. Wiemy o czym myśleć, ale jednocześnie jesteśmy w tej przestrzeni z powodów religijnych. Motywy katyńskie, to motywy do myślenia, do rozważań. To mogą być podpowiedzi, didaskalia - pomyślcie o tym, ale jednak w optyce głównego przesłania religijnego.

 

Mogłaby to być tylko instalacja artystyczna, ale wtedy zhierarchizowanie symboli byłoby zupełnie inne. A jednak tutaj Najświętszy Sakrament stoi ponad czymkolwiek. A przy Pamięci - stoi Nadzieja.

Zdjęcia

  • Grób Pański

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać