Jerzy Żurawski o artykule o spichlerzu Feuersteina w Kazimierzu
Rzecz jest o zabytkowym spichlerzu Krzysztofa Przybyły, potocznie zwanym także spichlerzem Feuersztajna od nazwiska właściciela w początku XX wieku.
W artykule przytoczono m.in. następujące wypowiedzi moich następców na stanowisku Dyrektora Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym: „Zabezpieczyliśmy jego [spichlerza] konstrukcję. Nic w nim na razie się nie dzieje." I: „W latach 80. w prace wpompowano morze pieniędzy, ale remontu nie ukończono, więc zainwestowane środki teraz po prostu się marnują."
Zacytowane wypowiedzi wymagają komentarza. Trzeba pamiętać, że w latach 80. XX wieku - jeszcze i na szczęście - podejmowano zabezpieczenia i remonty zabytków nie tylko z myślą ich gospodarczego wykorzystania, lecz również w celu ich uratowania. Spichlerz Krzysztofa Przybyły, wzniesiony ok. 1600 r. jest zabytkiem unikalnym zarówno przez wzgląd na wartości artystyczne, reprezentujące na terenie Lubelszczyzny styl renesansu niderlandzkiego, a także ze względu na fakt, że jest jednym z elementów zespołu kazimierskich spichlerzy nie mających sobie równych w skali nie tylko Polski. Z tych to przede wszystkim względów przejąłem spichlerz w posiadanie Muzeum Nadwiślańskiego, zdecydowałem o podjęciu prac konserwatorskich i wydatkowałem na ten cel tyle środków, ile w owym czasie prace te były warte.
W latach 1984 - 1989 wykonane zostały pod spichlerzem nowe fundamenty wraz z izolacjami poziomą i pionową, mury magistralne powiązano wieńcami żelbetowymi, cały obiekt podpiwniczono. Nad piwnicami wybudowano strop, a pozostałe kondygnacje wmontowano potężne belki stropowe, wykonano nową więźbę dachową i pokryto ja dachówką na podszalowaniu. Usunięto dziewiętnastowieczne oskarpowanie zniekształcające sylwetę zabytku. Wykonano przyłącza energetyczne, wodno - kanalizacyjne i telefoniczne. Tylną ścianę budynku odkopano z nawału osuniętej ze zbocza wzgórza ziemi.
W połowie lat 90. przeprowadzono badanie tynków, usunięto późniejsze zamurowania arkad i loggi i - na podstawie zachowanych śladów - zrekonstruowano dwubarwną dekorację sgraffitową fasady; uzupełniono brakujące tynki. Prac wykończeniowych we wnętrzu spichlerza istotnie nie wykonano, ponieważ środki finansowe, którymi wówczas dysponowałem, należało skierować na remontowanie ruin zamku w Janowcu nad Wisłą.
W moim zamyśle spichlerz miał być przeznaczony na powiększenie bazy lokalowej Muzeum Przyrodniczego: dodatkowe sale ekspozycyjne oraz sale dydaktyczne z barkiem kawowym. W dalszym ciągu sądzę, że użytkowanie takie byłoby dla tego obiektu optymalne.
Dzięki w.w. pracom spichlerz został uratowany, a jego struktura budowlana znajduje się w doskonałym stanie technicznym. Powierzchniowe uszkodzenia tynków wraz z fragmentami dekoracji, czy obsunięcia się dachówek po ponad dwudziestu latach są zjawiskami normalnymi i powinny być na bieżąco naprawiane przez gospodarza.
Sztuka wysokich lotów, a do takiej należy nasz spichlerz, jest „cenniejsza niż złoto i drogie kamienie". Użytkowe wykorzystanie zabytku jest wielce pożądane, lecz dla spuścizny kulturalnej Polski nie najistotniejsze, Panie Redaktorze.
Jerzy Żurawski
Dyrektor Muzeum Nadwiślańskiego w latach 1972 - 2000.
Cała treść artykułu z Gazety Wyborczej na stronie www.wkazimierzudolnym.pl:
http://www.wkazimierzudolnym.pl/j-zurawski-o-konserwacji-spichlerza-przybyly.html

























Kontakt: