Ja nie widzę, a PSM nie widzi mojej krzywdy
Małgorzata Stromecka mieszka przy ul. Polnej w Puławach. Kobieta nie widzi na jedno oko, a na drugie widzi bardzo słabo. – Kiedy chcę przeczytać sms-a, to tylko z lupą. Korzystam z komputera, ale muszę ustawiać największą czcionkę, żeby cokolwiek dojrzeć – opowiada pani Małgorzata.
Od kilku lat kobieta stara się zmusić urzędników do przycięcia gałęzi drzewa rosnącego tuż za jej oknem. To rozłożysta lipa, która znajduje się dosłownie kilka metrów od jej okien. – Pisałam już wielokrotnie do urzędu, byłam wiele razy w spółdzielni. I niewiele to pomogło. W ubiegłym roku drzewo przycięli, ale już w tym roku spółdzielnia nic nie zrobiła – opisuje kobieta.
Sprawdziliśmy naocznie, czy rzeczywiście w jej mieszkaniu jest ciemno. W środku dnia w pokoju dziennym jej mieszkania rzeczywiście panował półmrok.
Interwencje w urzędzie pomogły na tyle, że w ostatnim piśmie skierowanym do Puławskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Urząd Miasta Puławy prosi „o podjęcie działań w ramach posiadanych możliwości zmierzających do poprawy warunków świetlnych mieszkań”.
Co zrobiła spółdzielnia? – Nie można od nas wymagać, żebyśmy co roku podcinali drzewo. Gdybyśmy to robili, to by obumarło. A kary za zniszczenie drzew są ogromne – mówi Tomasz Śliwiński, zastępca kierownika osiedla Wróblewskiego PSM.
Według niego, poprzednia przycinka drzewa zrobiła więcej złego niż dobrego. – Sam z kolei wnioskowałem do Urzędu Miasta o całkowitą wycinkę drzewa, ale wniosek spotkał się z odmową. Poza tym nie wiadomo, czy tak naprawdę to drzewo ma wpływ na ilość światła w mieszkaniu – dodaje Śliwiński.
Co zatem ma zrobić lokatorka? Kierownik nie podaje konkretnej odpowiedzi.
– A ja ostatnio dostałam roczne wyrównanie rachunku za prąd. Przyszło mi do zapłaty 300 złotych, czyli tyle ile wynosi moja miesięczna renta. Mnie naprawdę nie stać na to, żeby cały dzień palić światło w mieszkaniu. A niestety przez to drzewo jestem do tego zmuszona – rozkłada ręce Stromecka.
























Kontakt: