drukuj

Historia Puław: O bohaterach walki o wolność

Władysław Szczypa

Fot. Ze zbiorów Mikołaja Spóza

Uroczystości związane z odzyskaniem niepodległości w okresie międzywojennym były wyjątkowo uroczyste. Kraj długo cierpiał pod zaborami i wreszcie nadeszła upragniona wolność.

W jej odzyskaniu brało udział wielu szlachetnych obywateli Puław. Wielu oddało życie, niektórzy trafili do niewoli. Kraj był zrujnowany, ale entuzjazm w jego odbudowie wielki. Święto Niepodległości było zawsze wielką, patriotyczna manifestacją, radością, że jeszcze Polska nie zginęła i smutnym wspominaniem tych, co polegli. Uroczystości odbywały się pod obeliskiem, na którym był orzeł zrywający kajdany. Wprawdzie ufundowała go jeszcze księżna Izabela, ale odpowiadał wolnościowym zrywom obywateli.

Orzeł niepodległości

Uroczystości z okazji odzyskania niepodległości odbywają się i dzisiaj przed pomnikiem z orłem.
– 12 maja 1935 roku zmarł Marszałek Józef Piłsudski. Byłem małym chłopcem, ale pamiętam uroczystości żałobne w Puławach – wspomina Mikołaj Spóz. – Poszliśmy z ojcem pod starostwo, było dużo ludzi, wojsko, harcerze, poczty sztandarowe. Ojciec mi opowiada – wiesz, tu przed pałacem Marynki stał kiedyś na słupie kamiennym orzeł zrywający kajdany.

W ręce pana Mikołaja trafił „Zbiór różnych napisów w Puławach". Na czerpanym papierze ze znakami papierni książęcej w Celejowie, napisano: „ Tu wojsko polskie obozem stało. 1809 rok". Pod dowództwem Księcia Józefa Poniatowskiego". W Puławach księżnej Izabeli był kult księcia Poniatowskiego. Kiedy w 1809 roku szedł tędy z Sandomierza na Kraków, na pamiątkę wydarzenia księżna postawiła obelisk z tablicą.

– Prawdopodobnie po Powstaniu Listopadowym orzeł został strącony z obelisku przed pałacem Marynki. Później gdzieś został schowany, a po odzyskaniu niepodległości nie wrócił na swoje dawne miejsce i na kawałku kolumny został ustawiony przy kościele we Włostowicach. Obok była płyta upamiętniająca tych, co zginęli walcząc z nawałą bolszewicką i druga tablica dla uczczenia X rocznicy odzyskania niepodległości. Tam zawsze odbywały się uroczystości niepodległościowe z udziałem mieszkańców, pocztów sztandarowych, młodzieży szkolnej, organizacji. Obelisk przetrwał okupację – Niemcy go nie zniszczyli i nawet był jeszcze pierwsze lata po wojnie. Orzeł znikł gdzieś na początku lat pięćdziesiątych. W czasach zawirowań historycznych nawet pomniki poddawano represjom.
Dopiero po przemianach ustrojowych poskładany z kawałków, odnaleziony dzięki pasjonatom, znów może świadczyć o naszych burzliwych dziejach.

– Orzeł wrócił na miejsce obok kościoła – wyjaśnia Mikołaj Spóz. – Położono tam także repliki zniszczonych tablic, a jeden z oryginalnych kawałków, jaki się zachował, został wmurowany w cokół.

Bohaterskie kobiety

W walce o niepodległość brały udział także kobiety – wyjaśnia Mikołaj Spóz. – Jedna z tych bohaterek była Waleria Golińska zwana później Babcią. Za wierną służbę odznaczona była przez komendanta Piłsudskiego jako jedna z bardzo nielicznych kobiet Krzyżem Virtuti Militari. Była kurierką, członkiem drużyny strzeleckiej, POW, była w wywiadzie I Brygady Legionów. W młodości prowadziła sklep przy ul. Senatorskiej w Warszawie, a więc w prestiżowym centrum miasta. Tam było biuro informacyjne i skład amunicji. Jednak zagrożona aresztowaniem musiała sklep zlikwidować i wyprowadzić się z Warszawy. Piłsudski docenił jej działalność i uhonorował ją za odwagę i służbę dla ojczyzny.

– Była postacią znaną i lubianą w Puławach – opowiada M. Spóz. – Udzielała się w Uniwersytecie Ludowym, prowadziła działalność oświatową, charytatywną, wciąż aktywna, życzliwa i otwarta na potrzeby ludzi. Jej syn pracował w puławskim Instytucie. Była jedną z tych postaci, które walczyły o wolność, ale też po jej odzyskaniu edukowały społeczeństwo, wychowywały w duchu patriotyzmu i wyrzeczeń dla ojczyzny. Z takich właśnie ludzi rekrutowali się bohaterowie wojen.

Bezsprzecznie jednym z takich, a w dodatku tym, który opisał nadchodzący dzień wolności, był Władysław Szczypa.

Służył ojczyźnie

Z wielu szlachetnych obywateli Puławy mogą być dumne. Jednym z nich był Władysław Szczypa. Bezkompromisowy patriota, działacz i polityk, który czynem potwierdzał swoją obecność w sejmowych ławach przedwojennego parlamentu. Urodził się w 1895 roku w Puławach. Po ukończeniu gimnazjum pracuje najpierw w Tomaszowie Lubelskim. Jego życiowe drogi znów zaprowadzą go do rodzinnego miasta.

– Zawsze był niezwykle aktywny i podejmował każde działanie w obronie polskości – mówi Mikołaj Spóz. – Szczypa był prawdziwym patriotą. W 1915 roku został wcielony do armii rosyjskiej, ale już po paru miesiącach zameldował się w 4 Pułku Piechoty Legionów. Po prostu – jak uważam – uciekł z armii rosyjskiej. Od marca 1916 roku Szczypa już służy w POW (Polska Organizacja Wojskowa). Później jest komendantem I podobwodu 8 Okręgu POW.W maju 1918 roku za napad na skład broni okupanta – a byli nim w Puławach Austriacy, zostaje aresztowany i wywieziony na lubelski Zamek.

Jednak do Puław już także zawitały pierwsze symptomy odradzającej się wolności. W mieszkańców wstąpiła nadzieja związana przede wszystkim z działalnością Legionów. Na wieść o aresztowaniach ludzie zaczęli się burzyć. Odbywały się manifestacje w obronie uwięzionych więźniów politycznych i Władysław Szczypa został zwolniony.

Doczekali rozkazu

Zwolniony w listopadzie, rozbroił w Puławach austriacką komendę, wojskową załogę Puław i oddział żandarmerii powiatowej.

Sam Szczypa opisał we wspomnieniach ten dzień przed wydaniem rozkazu i noc, podczas której ruszyli do akcji. Pisze, że 1 listopada 1918 roku, siedział w mroku, w swoim mieszkaniu rozpatrując poranne meldunki, Na pukanie do drzwi pospieszenie schował papiery. Tymczasem „...do pokoju wszedł mój ulubiony sekcyjny „Sokół" (Feliks Mizera), który tego dnia miał służbę".

– Młody człowiek przyniósł mu zalakowaną kopertę z rozkazami – opowiada Mikołaj Spóz.. – Po złamaniu pieczęci i przeczytaniu pierwszych zdań rozkazów opanowało go niezwykłe wzruszenie. Rozkaz brzmiał, że jutro, tj. 2 listopada należy rozbroić oddział wojska austriackiego, komendy, posterunki itd. Szypa pisał, że po przeczytaniu instrukcji siedział jak odurzony. Pisał „...więc, Boże, że też dożyłem tych dni...", Zwrócił się do stojącego obok kuriera – „Wiesz, jakiegoście dnia doczekali? Biegnijcie piorunem żeby zaraz byli u mnie wszyscy sekcyjni i trzech kurierów". Kiedy wszyscy wkrótce zjawili się w mieszkaniu Szczypy ten zauważył, że „...oczy ich błyszczały gorączką czynu i rumieniec zabarwił policzki". Chęć wyrwania się z okopów niewoli była przemożna – dodaje Mikołaj Spóz. – Poza tym co tam dużo mówić – młodzież chciała zażyć wojaczki i rwała się do czynu.

Wolność tuż, tuż

Później Szczypa zanotował : „... była chmurna i wietrzna noc jesienna. Na ulicach panowały ciemności, tylko gdzie niegdzie w jednym oknie jeszcze paliło się światło. Doszedłem do skrzyżowania ulic Zielonej i Skowieszyńskiej. Usłyszałem kroki i cofnąłem się za pień lipy. Z ulicy Skowieszyńskiej wyszło trzech ludzi i kierowało się w stronę folwarku...". Okazało się, że to byli jego podkomendni, którzy szli w stronę magazynu broni.

W tę noc zaczęło się rozbrajanie Austriaków. Wolność była tuż, tuż. Życie Władysława Szczypy zawsze było związane ze służba dla ojczyzny. Później jako ochotnik wstąpił do wojska i walczył na Wołyniu, gdzie został ranny. W 1920 roku bierze udział w wojnie z bolszewikami. W 1935 roku zostaje posłem Ziemi Puławskiej. To właśnie on podjął inicjatywę zbudowania przystanku kolejowego po to, żeby młodzież miała bliżej do szkoły. I dzięki niemu powstał taki przystanek w Rudzie Czechowskiej, później nazwany Puławy Miasto. To była budka z okienkiem kasowym, mała, prymitywna z lasem za plecami. Drogę tam wybudowali dopiero Niemcy, którzy szykowali się do ofensywy na wschód. No, ale uczniowie mogli wysiadać tutaj i mieli bliżej.

Tragiczny był los Władysława Szczypy później. We wrześniu zmobilizowany, ranny pod Kowlem trafił do niewoli sowieckiej.

– 29 listopada 1939 roku rodzina dostała list, że czuje się lepiej, że jest już zdrowy – nie ukrywa wzruszenia Spóz. – Następny, króciutki list dostali w kwietniu. Ze Starobielska. I koniec. Jego nazwisko jest pod numerem 3846 na liście zamordowanych w Katyniu. Podczas obchodów Święta Niepodległości wspomnijmy tych, którzy ją dla nas wywalczyli.

Zdjęcia

  • Władysław Szczypa

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Zbigniew Kiełb
Zbigniew Kiełb pon., 2011-11-14 05:40

w dodatku dla jasności

Władysław Szczypa został uwolniony z więzienia na Zamku w Lublinie 15 października 1918 r. Z tekstu wynika, że w listopadzie 1918 r., co jest błędem.

I kolejna duża nieścisłość - nr 3846 się zgadza, że był więziony w Starobielsku również się zgadza, ale że był zamordowany w Katyniu to duży błąd! Ile czasu będzie jeszcze pokutować ta informacja, tak często powielana?

Władysław Szczypa został zamordowany w 1940 r. w CHARKOWIE.

Na mogile rodzinnej, na cmentarzu przy ul. Piaskowej jest tablica z informacją, że zginął w Katyniu. Tablicę umieściła rodzina na bazie wiedzy posiadanej do ok. 1990 r. Potem po ekshumacjach w Charkowie rodzina dostałą informacje, że tam właśnie spoczywa Władysław Szczypa. Dzięki temu na pamiątkowej katyńskiej mogile, na tym samym cmentarzu - na tzw. Górce Katyńskiej - obok krzyża po lewej stronie na tablicy pomordowanych w Charkowie widnieje jego imię i nazwisko. Te same informacje są wydane drukiem w 1997 i 2010 r. i nie rozumiem ile jeszcze będzie się pisać, że zginął w Katyniu?

historyk
Gruby
Gruby pon., 2011-11-14 09:50

Warto, takie błędy prostować, ale…

@Zbigniew Kiełb:

Ale chyba nie warto robić z nich wielkiego problemu.

Wprawdzie w dobie Internetu stosunkowo łatwo znaleźć potrzebne informacje, ale do informacji z Internetu trzeba podchodzić z dużą dozą ostrożności
Nie wszystko i nie wszędzie jest bowiem wiarygodne, a to co wiarygodne na bieżąco uaktualniane.

Na przykład na stronie

http://bs.sejm.gov.pl/F/?func=find-b&request=W%C5%82adys%C5%82aw+Szczypa...
znajdujemy jeszcze dziś taką oto informację:

„Sys. no. 000001517
Nazwisko i imię
Szczypa Władysław 1895-?
(…)
BIOGRAFIA
Ur. 11.11.1895.
Zm. - brak danych.
Bibliografia
Kto był kim w II RP, 1994, s. 445 (fot., oprac. A. Dudek);”

Przyznaję, tutaj powinna być dokonana zmiana.

Jednak jeżeli się nie mylę, to na grobie rodzinnym nadal jako miejsce śmierci figuruje Katyń? Też można by zmienić, ale…
.
Na moich rodzinnych grobach znajdują się również imiona tych, którzy bynajmniej w nich nie spoczywają:
- Jan, ur. 1900 r. - zmarł śmiercią tragiczną 1942 r
- Stanisław, ur. 1927 r. – zmarł śmiercią tragiczną
.
Wprawdzie nadal nie wiadomo, gdzie zostali pochowani – jeżeli w ogóle byli pochowani - a data śmierci Staszka „Granata” nie jest pewna, to można by już ujawnić, że Jan (żołnierz Legionu Puławskiego) został zamordowany przez siepaczy z niemieckich, a Stanisław (żołnierz AK i WiN) przez tych z PRL, ale…
.
Ale symboliczne napisy na grobach pewnie pozostaną takie jakie są od początku. No chyba że wygram w totka ;-)
- * -
Katyń, to symbol zbrodni popełnionej przecież w różnych miejscach. Powszechnie mówi się o zamordowanych w Katyniu również w odniesieniu do tych, których zamordowano w Charkowie.
Nie zawsze potrzebna jest aptekarska dokładność. W pracach historycznych, jak najbardziej tak, ale w publicystyce, sztuce… już może nie tak bezwarunkowo koniecznie.
W tych dziedzina moim zdaniem dopuszczalne są skróty myślowe i uproszczenia. Świadomy odbiorca będzie wiedział o co chodzi, a tym którzy historii uczą się z poezji i z filmów rzeczywiście warto od czasu do czasu wyjaśniać, jak to było naprawdę. Ale nie wińmy poetów... I dziennikarzy też ;-)

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM!!!
Zbigniew Kiełb
Zbigniew Kiełb pon., 2011-11-14 22:33

zawsze można nic nie poprawiać bo i po co

jest napisane

,,Ze Starobielska. I koniec. Jego nazwisko jest pod numerem 3846 na liście zamordowanych w Katyniu"

Starobielsk to nie Kozielsk

wiem że pomordowanych w 1940 r. ogólnie nazywamy pomordowanych w ,,Katyniu" Jednak skoro mówi Pan o luźnym podejściu do tak sformowanego zdania to dla osoby nie znających pewnych uproszczeń wynika jasno nr taki a taki jest na liście zamordowanych w Katyniu a nie w Charkowie czy gdzie indziej. Czepiając się interpretacja jest jasna zginął w Katyniu.

Ale ma Pan racje Internet to śmietnik z którego wiele osób korzysta niech przyswajają takie a nie inne dane bo po co komu te szczegóły co za różnica że w Charkowie mordowano dwukrotnie... po co w ogóle zajmować tym?

Piszmy dalej o Katyniu ok. dobre i tyle że można. Dzięki pewnej publikacji wiemy że Szczypa wysadził most którego nie było że wyszedł na wojnę z 2 Pułku Saperów Kaniowskich... Choć to są wielkie bujdy.... ale po co co kol wiek poprawiać przecież to już historia....

Tak jak z moim ulubionym przekładem otwarcia mostu w Puławach 8 10 1916 r. przez Ferdynanda Habsburga który od 1914 nie żył.... ale widocznie zmartwychwstał:) Po co to poprawiać? To taki nieistotny szczegół - choć życie i przeszłość składa się ze szczegółów, które tworzą obraz poznania historycznego i naszej przeszłości.

Co do tablicy pisałem o tym wyżej i jestem w kontakcie z rodziną i jeśli pewne względy im pozwolą będzie zmieniona przy remoncie rodzinnego grobu.

pozdrawiam

historyk
Gruby
Gruby wt., 2011-11-15 07:09

Może to trochę dziwne, że sam pisząc ostro

@Zbigniew Kiełb:

innych namawiam do łagodności ;-)*;-)

Oczywiście, że należy poprawiać, ale niekoniecznie toczyć wojnę z popełniającymi błędy, a często po prosu lapsusy.
Przecież w inkryminowanym zdaniu:
„Zwolniony w listopadzie, rozbroił w Puławach austriacką komendę, wojskową załogę Puław i oddział żandarmerii powiatowej.”

Wystarczy nieco zmienić interpunkcję i wsio budiet wpariadkie ;-)
Oto dowód:

„Zwolniony, w listopadzie rozbroił w Puławach austriacką komendę, wojskową załogę Puław i oddział żandarmerii powiatowej.”
Prawda, że teraz nie ma już sprzeczności z faktami i dezinformacji? ;-)

Czepiać można się wszystkiego, nawet źle postawionego przecinka, tylko po co?
.
Mam przed sobą bardzo dobrą i bardzo ważna dla Puław książkę i to nawet z dedykacją autora ;-)
Tytuł tej książki to „Przerwane życiorysy…”, a podtytuł:
„Listy katyńskie osób związanych z Puławami i powiatem puławskim oraz Dęblinem”

Jeżeli ktoś nie przeczyta tej książki tak jak ja od deski do deski, a tylko życiorys por. Władysława Szczypy na stronach 66 – 68, to nie dowie się, że został on zamordowany w Charkowie.
Jeżeli jednak taki czytelnik zna cytowany wyżej podtytuł, to będzie przekonany, że Władysław Szczypa zginął w Katyniu.
.
W minioną środę byłem w Domu Chemika na „Zaduszkach historycznych” – świetnym spektaklu przygotowanym przez autora „Przerwanych życiorysów…”
W poprzedniej wypowiedzi pisałem, że należy być wyrozumiałym wobec poetów.
Napisałem to nie bez kozery, przewidując mój ulubiony ciąg dalszy ;-)
.
Ja jestem wyrozumiały wobec poetów. Nie mam pretensji do Konstantego Ildefonsa za dudniący w chmurach „równy krok Morskiego Batalionu” chociaż przecież ten batalion to oczywista bzdura!
.
Jestem wyrozumiały również wobec poety piszącego o taczankach Pierwszej Konnej pod warszawą, chociaż to przecież totalna bzdura a nawet fałszowanie historii.
Jestem również wyrozumiały wobec tych, którzy przygotowali świetny i pouczający spektakl, że nie zanudzali publiczności sprostowaniami fałszu o taczankach, zawartemu w jednym z recytowanych w czasie "Zaduszek historycznych" wierszy.
.
Brak czasu nie pozwolił mi na napisanie artykuliku o „Zaduszkach historycznych”, może uda mi się t nadrobić, zwłaszcza, że w miedzyczasie wykluwa mi się pomysł jak to co obejrzałem ocalić od zapomnienia ;-)Pozdrowienia!

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM!!!
Zbigniew Kiełb
Zbigniew Kiełb wt., 2011-11-15 18:14

a wszytko o ten przecinek :)

O właśnie ten przecineczek :)))))

Może tak

Jak się spotkamy to wytłumaczę Panu pewną zawiłość, którą powinien Pan zauważyć w innym artykule o np. dotyczącym wspomnianych Zaduszek historycznych czy mostów puławskich przy których miałem przyjemność popisać z Panem :))) A diabeł tkwi w szczegółach.... A bardziej zwracam uwagę redaktorowi :) Bo rzeczone ,,błędy" wynikają zupełnie z czego innego.... ale o tym porozmawiamy w cztery oczy co Pan na to? I ciesze się że Zaduszki się spodobały i chce Pan je ocalić od zapomnienia. Co więcej, siedząc dziś u lekarza w kolejce spotkałem wiele osób - widzów którzy już pytają czy za rok też będą Zaduszki historyczne :))

Pozdrawiam

historyk
Gruby
Gruby śr., 2011-11-16 11:06

Porozmawiać? Czemu nie ;-)

@Zbigniew Kiełb:

Wprawdzie  Jan Pospieszalski nie jest z mojej bajki, ale warto rozmawiać ;-)

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM!!!