drukuj

Historia Góry Puławskiej: Śliczne zakątki i krajobrazy...

Historia Góry Puławskiej

Fot. ze zbiorów Mikołaja Spoza nadesłał Robert Och

O historii Góry Puławskiej opowiada Mikołaj Spóz, regionalista.

Góra Puławska położona na lewym brzegu Wisły stanowiła ważny trakt komunikacyjny. Tu krzyżowały się drogi Janowiec-Kozienice i Radom przez Puławy do Lublina. Góra Puławska patrzyła na Wisłę we wszystkich jej porach roku. Na zamarznięty nurt, skuty lodem, po którym przeprawiali się mieszkańcy na drugi brzeg. Wieźli na saniach towary, płody rolne, żeby sprzedać je w Puławach, albo może nawet w odległym Lublinie. Z Góry Puławskiej spoglądano ze zgrozą na rzekę, która wiosną przybierała na sile i zabierała ludziom wszystko. Dobrze, jeśli oni sami uszli z życiem. Przeprawiali się promem, łódkami przez Wisłę. Jak Austriacy zbudowali most, za przejazd trzeba było zapłacić aż 50 groszy. To nie było mało. Góra Puławska i wtedy, przed dwoma setkami lat i teraz była i jest przedmieściem Puław.

Wierny Czartoryskim

– W XIX wieku był w Górze Puławskiej zajazd i karczma – mówi Mikołaj Spóz. – Zatrzymywali się tam podróżni, kupcy, może flisacy, którzy spławiali drewno do Gdańska. Pamiętajmy, że Wisła była ważnym szlakiem komunikacyjnym, a i kupcy, i handlarze musieli się przemieszczać, inaczej by nie zarobili. Stały tam także dwa wiatraki i jeszcze jeden z nich ja pamiętam. Nieopodal, w Klikawie była cegielnia i cegły też ładowano do łodzi i na barki.

Do 1939 roku w parku, otoczony drzewami i krzewami posadzonymi z rozmysłem, według planu, stał piękny pałacyk.

– Pałacyk wzniesiono około 1800 roku na życzenie księżnej Izabeli – opowiada pan Mikołaj. – Zbudował go Sebastian Orłowski, major artylerii absolwent Szkoły Korpusu Kadetów.

Sebastian Orłowski był człowiekiem mężnym i zdeklarowanym patriotą w tych ciężkich czasach, kiedy powstawały różne stronnictwa, opcje polityczne i wielu szło na układy z zaborcą.

Sebastian Orłowski wraz z Julianem Ursynem Niemcewiczem byli adiutantami księcia pana. W 1789 roku Orłowski udał się z nim na wyprawę do Anglii. Po II rozbiorze Polski podał się do dymisji, ale pozostał na służbie u Czartoryskich, prowadząc różne ważne sprawy książęcego domu.

– Kiedy w 1812 roku książę przeprowadził podział majątku, Orłowski odnotowany jest jako jego prawnik – dodaje M. Spóz.

7 czerwca 1812 roku pod wodzą Hieronima Bonaparte, brata cesarza Napoleona, przeprowadzone zostały manewry pod Łukowem. Brał w nich udział generał wojsk saskich Zygmunt Gutschmit, który tam się rozchorował – przypuszczalnie na zapalenie płuc. Przewieziony został do pałacu w Puławach, ale na ratunek było za późno. Zmarł na rękach Orłowskiego i został pochowany na tutejszym cmentarzu, a Czartoryscy wystawili mu grobowiec.

Nie został ślad

– Około roku 1800 Orłowski wybudował pałacyk według projektu Aignera, architekta urodzonego we Włostowicach – wyjaśnia Mikołaj Spóz. – Aigner, utalentowany syn stolarza, kształcił się dzięki Czartoryskim, którzy finansowali jego naukę i studia, wysyłali go za granicę. Później zbudował świątynię Sybilli, kościół w Żyrzynie i wiele innych wspaniałych obiektów. Zaprojektował też ów pałacyk w którym zamieszkał Orłowski. Został tam założony park widokowy będący przedłużeniem parku puławskiego. Patrząc od Puław w tamtą stronę miało się wrażenie, że park nigdy się nie kończy, że ciągnie się het, poza horyzont.

Pałacyk został zbudowany na planie wydłużonego prostokąta. W narożu południowo-wschodnim miał wysoką rotundę z kolumnami korynckimi, która nawiązywała do rzymskiej świątyni Westy. To pokłosie podróży Aignera do Włoch.

– Pałacyk stanowił piękny element krajobrazu – dodaje Spóz. – W tamtych czasach nic nie było przypadkowego. Orłowski mieszkał tam do upadku Powstania Listopadowego. Przypuszczalnie po jego upadku wyjechał z Czartoryskimi. A pałacyk zniszczony okrutnie podczas działań wojennych, Niemcy ostatecznie rozebrali w 1940 roku.

Śliczne zakątki

– Przed odzyskaniem niepodległości w 1915 roku szambelan papieski, ksiądz Dominik Ściskało pisał w wydanych w 1926 roku pamiętnikach „Z dziennika kapelana wojennego 1914-1918 roku": „...nie przypuszczałem, że nad Wisłą znajdują się tak śliczne zakątki, krajobrazy, zupełnie co innego niż okolice Dęblina. Pagórki, wąwozy, wzgórza i jamy. Przed miastem mija się kilka starych, potężnych spichlerzy zbożowych. Na górze obok widać ruiny dużego niegdyś zamku, a opodal wieża okrągła z białego kamienia miejscowego. Sam Kazimierz dziś zupełnie podupadłe miasteczko. Jest jeszcze kościół franciszkański. Cała jedna dzielnica miasta leży w gruzach spalona podczas wojny".

Ale przecież podczas działań ucierpiały i Puławy wypalone okrutnie i Góra Puławska.

– Szambelan dopisał w dzienniku „...pierwsze nabożeństwo wyznaczyłem w Górze Puławskiej dla kilku z okolicy ściągniętych oddziałów. Sam kościół niewielki, stoi na wzgórzu widoczny z daleka, nadwyrężony w czasie wojny z wybuchów granatami".

Wojna i pokój

– W czasie I wojny światowej toczyły się tu ciężkie walki – mówi Mikołaj Spóz. – Walczyli Polacy, Niemcy, Austriacy, można powiedzieć, że na tej ziemi śmierć spotkała żołnierzy wielu narodów. I był tu cmentarz, na którym spoczywali zabici. Z czasem popadał w ruinę. Podczas okupacji Niemcy go odrestaurowali. Po okupacji znów to samo, znów był dewastowany, przypuszczam, że kamień z ogrodzenia przydał się w niejednym gospodarstwie. Kilka lat temu Niemcy dali pieniądze na uporządkowanie cmentarza.

W okresie międzywojennym Góra Puławska uważana była za miejscowość typowo letniskową. Przyjeżdżali tu dość zamożni ludzie z rodzinami. Była przepiękna, piaszczysta plaża, wypożyczano łódki, żaglówki, miejscowość otoczona lasem słynęła ze zdrowego powietrza, Wisła była czysta.

– Tu harcerze mieli wyznaczony teren, na którym odbywały się obozy letnie dla druhów z całej Rzeczpospolitej – mówi pan Mikołaj. – Przyjeżdżali z najdalszych zakątków do miejsca nazwanego przez nich „Czuwajowem". Postawili tam skromną kapliczkę, która istnieje do dziś.

Kościół w Górze Puławskiej był niszczony podczas obydwu wojen. W tej ostatniej ucierpiał najbardziej. Był na widoku i nie oszczędzano go – Rosjanie strzelali do niego bez potrzeby. Na jego zewnętrznej ścianie po wojnie wmurowano tablicę informującą, że brali tu ślub rodzice pisarki Ewy Szelburg-Zarembiny, którzy mieszkali w pobliskich Bronowicach.

Góra Puławska, jak wiele miejscowości, podczas II wojny przeżyła szczególną tragedię.

– W odwecie za zastrzelonych przez podziemie konfidentów Niemcy wzięli na zakładników 60 mieszkańców Góry Puławskiej. Podobno przy zastrzelonych znaleźli listy podejrzanych – opowiada Spóz. – Wśród zakładników był proboszcz parafii w Górze Puławskiej ksiądz Benedykt Kownacki. 20 ludzi zwolnili, 20 wysłali do obozów koncentracyjnych z których nikt nie wrócił, a 29 października 1942 roku wykonali egzekucje na pozostałych 20 zakładnikach. Spędzili całą wieś, i na oczach mieszkańców wszystkich powiesili. Stali obok, fotografowali się uśmiechnięci. Przy trakcie Puławy–Radom postawiono pomnik upamiętniający ich śmierć.

Zdjęcia

  • Historia Góry Puławskiej
  • Historia Góry Puławskiej
  • Historia Góry Puławskiej
  • Historia Góry Puławskiej

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
king
king ndz., 2011-05-22 18:04

o takie były kiedyś plaże jak na tym zdjeciu

piasek jak kryształ, a wodę z Wisły ludzie pili i nikt nie narzekał, teraz tylko muł nam został, a ryby kiedyś dorastały starości teraz popłynęły dawno już do morza do góry brzuchami.