drukuj

Galerianki naprawdę istnieją... (felieton)

Kadr z filmu Galerianki

Centrum handlowe, karta kredytowa „sponsora”, kilka nowych kosmetyków, ciuchów, a potem spłacanie długu ciałem. Tak zarabiają nastolatki, których rodziców nie stać na zadowalające kieszonkowe.

Niektóre dziewczyny opiekują się dziećmi bądź starszymi ludźmi. Niektóre latem zbierają owoce. A niektóre idą do centrów handlowych. Zakładają krótkie spódniczki, różowe kozaczki i białe kurteczki. Na twarzach mają ostry makijaż, który ma ukryć fakt, iż mają dopiero 14 czy 15 lat. Kręcą się między sklepami, uważnie obserwując otoczenie.

Czekają na samotnego, dobrze ubranego i dojrzałego mężczyznę. Wtedy wkraczają do akcji. Podchodzą, zagadują, a nuż może zechce nastolatkę, która potrzebuje nowego telefonu czy nowych ciuchów. W ramach zapłaty otrzyma jej ciało - uległe i wdzięczne za okazaną dobroć. Tak zaczyna się sponsoring - transakcja wiązana.

Galerianki - bardzo często nazywane są nieletnimi prostytutkami. Od kobiet stojących na ulicy niewiele się różnią. Ich ulica jest pod dachem galerii handlowej, a zapłatę zamiast w gotówce, otrzymują w postaci spodni, doładowania do telefonu czy flakonika markowych perfum, których będą mogły im pozazdrościć koleżanki.

Z wielu badań społecznych jasno wynika, że zjawisko prostytucji młodych dziewczyn wynika zbiedy w domu rodzinnym. Ale najczęściej chodzi o ubóstwo emocjonalne. Rodzice unikają rozmów z dziećmi o miłości i uczuciach. Więc młodzi ludzie poszukujących uczuć w seksie. Traktują seks instrumentalnie. Problem buduje się już w domu rodzinnym, w którym temat seksu zazwyczaj nie istnieje. Rodzice nierozmawiają z dziećmi o seksie, o tym jak należy się zabezpieczać, jakie mogą być tego konsekwencje. Wiele matek nie rozmawia ze swoimi córkami o tym, czym jest miesiączka, a temat współżycia zbywa karcącym spojrzeniem. Efektem są patologiczne zachowania, w tym przypadku - prostytucja.

„Kupiony" styl życia,markowe kosmetyki, nowe ciuchy - to wszystko, w kontraście życia w biedzie, jest powodem popychającym młode dziewczyny do sprzedawania własnego ciała dojrzałemu mężczyźnie, z wypchanym portfelem, lubiącego od czasu do czasu zabawić się z Asią, Kasią czy też Moniką.

Młode prostytutki, nazywane też „szlaufami" bądź „lachociągami", nie uważają się za „dziwki". Twierdzą, że to co robią, to ich „styl życia". Nie chcą mieć jednego stałego partnera w odpowiednim dla siebie wieku, bo jak mówią, nic by z tego nie miały. A tak są pieniądze, nowe ciuchy i władza wśród rówieśników. Takie zachowanie i obraz seksu jako zarobek są efektem przeżyć z dzieciństwa. Nastolatki molestowane w dzieciństwie przez ojców czy wujków kojarzą seks z czymś obrzydliwym, ale wiedząc, że mężczyźni tego pragną, chcą coś z tego mieć. Młodym dziewczynom z biednych rodzin pieniądze wydają się jedynym sposobem zyskania sobie sympatii bogatych koleżanek. Zatem oddają się „sponsorom", jednocześnie tracą szacunek do samych siebie, ale zwiększając poczucie własnej wartości w gronie rówieśników. Dla dziewczyn, które interesują tylko zera na koncie - bilans jest prosty: wolą poświęcić swoje ciało, aby uleczyć się z kompleksów, co nie znaczy, że pod warstwą cieni do powiek i kilogramów tuszu dorzęs nie kryją się oczy zagubionego dziecka...

Katarzyna Rosłaniec w swoim debiucie pełnometrażowym „Galerianki" przedstawiła świat samotnych dziewczynek poszukujących bliskości w dzisiejszym świecie. Bowiem świat tych dziewczyn jest kolorowy, a wartości kobiety wyznaczają ciuszki, dobre gadżety i bogaty facet. Film ukazuje świat dziewczyn, które robią (i zrobią) wszystko, aby pozbyć się nieszczęśliwego, trudnego, naznaczonego zależnością od nudnej i ubogiej, a często patologicznej rodziny, okresu dzieciństwa.

Wszystkie bohaterki bardzo wstydzą się tego kim są, kim są ich rodzice, rodzeństwo. Poprzez sprzedawanie się za ciuchy czy telefony, a czasem nawet za zwykła różową opaskę do włosów, odgradzają się od zwykłego, szarego świata, dzięki czemu zyskają złudne poczucie zainteresowania, miłości i akceptacji.

Dzisiejsza młodzież w przypadku problemów często widzi samobójstwo i autodestrukcję jako jedyne wyjście. Często krytykuje się starszych ludzi, że dla nich liczy się „to, co ludzie powiedzą". Tymczasem dla dzisiejszych gimnazjalistów to sprawa życia i śmierci. Krzywy wzrok koleżanek, plotki kolegów, wyśmiewanie za nieudany pierwszy raz, „nie modny" telefon czy spodnie, które wyszły już z mody doprowadzają do dramatów. To zjawisko, ukazane w filmie debiutującej reżyserki jest przykre.

Natomiast film jest godzien uwagi. Zwraca on uwagę na problem polskich gimnazjalistów. Powinni go przede wszystkim obejrzeć rodzice, aby mieć ogląd sytuacji, do czego czasem dochodzi,a oni nawet o tym nie wiedzą. Miejmy nadzieję, że temat galerianek wywoła potrzebną dyskusję także w naszym mieście.

Zdjęcia

  • Kadr z filmu Galerianki
prosiaczek
Autor:prosiaczek

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
pulawy2010
pulawy2010 wt., 2010-10-05 11:50

Ameryka

Jak chcą się puszczać na kasę to co komu do tego. Popyt, podaż itp. Ja tam nic nie mam do takich lasek, przynajmniej nie kradną, uczciwie zarabiają. Czy w Galerii Zielona są takie panny, bo na stronie galerii nic nie piszą o takich usługach.

...
wedrowycz
wedrowycz wt., 2010-10-05 11:54

Dupą przez świat - od małego

Dupą przez świat - od małego uczą się rzeczywistości:) A poza tym - jaka matka, taka córka:)

Antyk
Antyk wt., 2010-10-05 14:04

Dziękujemy, dziękujemy......

Cytat: "Jak wynika z raportu OECD, przeciętny dochód rodziny w Polsce należy do najniższych wśród krajów OECD, a ponad 21 proc. polskich dzieci żyje poniżej granicy ubóstwa Gorzej mają tylko Meksyk i Turcja". Dziękujemy, dziękujemy...

Antyk
audikom
audikom śr., 2010-10-06 12:12

Hobby,zawod czy tragedia

Od wiekow pałęta się teza że kobieta rodzi się z zawodem.
Jedne widzą w tym swą szanse, dodatkowe możliwości w wielu dziedzinach życia inne tragedie swej płci widzianej tylko jako obiekt seksualny.
Po wprowadzaniu kolejnych reform edukacji na przełomie lat 80/90 i kolejnych zagubiono lub celowo porzucono wychowanie w szacunku dla siebie i innych.
Za przestano uczenia zawodowego zasadniczego i średniego ktore miedzy innymi poprzez zajęcia praktyczne dawały umiejętności ułatwiające start w dorosłe życie.
Nie wszyscy muszą być humanistami,ekonomistami itp po wyższych studiach.
Wmawiało się dzieciom i wmawia kolejnym pokoleniom że mają tylko błyszczeć i konsumować,konsumować i jeszcze mocniej konsumować.Kładzie się duży nacisk na wmawianie kobietką że muszą się realizować poprzez puby, kafejki,galerie dyskoteki być wyemancypowanymi feministkami dla ktorych mężczyzna to wrog i co najwyżej dobre żrodło dochodow. Młoda kobietka pytana przez matke z czego będzie żyła skoro się nie chce przyłożyć do żadnej nauki odpowiada " mamo nie bądż staromodna przecież jest jeszcze taka instytucja jak mężczyzna , mąż" naiwne to myślenie i życie dośc szybko je weryfikuje.
Przepraszam za dość ostrą wypowiedż ale wynika to z tego że jestem mocno poruszony trudną sytuacją startu życiowego młodych ludzi z powodu braku odpowiedniego wychowania i nauki na dobrym poziomie czemu jesteśmy winni my starsi dorośli.

PS
Panie antyk nikt nie ma obowiązku poprawiać naszego żywota musimy zrobić to sami lub mamy za duże wymagania

KK
MamaMi
MamaMi śr., 2010-10-06 13:13

Jak zwykle panowie wiedzą najwięcej o kobietach...

W mojej opinii nie da się tak łatwo opisać otaczającej nas rzeczywistości.
Tytułowe galerianki... czy rzeczywiście to tylko dziewczyny z biednych rodzin, dzieci nie wyedukowanych rodziców, dziewczyny które w TEN sposób chcą zmienić swoją przyszłość?...nie wydaje mi się.
Byłam w ich wieku naście lat temu i pamiętam, że zawsze była grupa osób dla których najważniejsza była kasa czy gadżet i wydawało im się, że to jedyna droga do tego by ZAISTNIEĆ.
Może nie było galerii handlowych, ale myślę, że podobny "proceder" istniał - tyle, że nie było to tak widoczne.
Czy tylko dziewczyny z biednych rodzin zajmują się tym procederem?
Nie sądzę. Jedno jest pewne to dzieciaki, dla których rodzice nie mają czasu. Nie potrafią wyłapać tego momentu kiedy dziecko dojrzewa i zamiast poświęcać mu więcej czasu, baczniej obserwować - zostawiają dzieciaki same sobie.

Spójrzcie na spore grupy młodzieży 13-16 lat (dziewczęta, chłopców), którzy pałętają się bez celu po Zielonej. Może rzeczywiście wypełnienie czasu tańcami, językami, jazdą konną, pozbawiłoby tą młodzież DURNYCH pomysłów, ale...
nie jestem przekonana.
Młody człowiek oczywiście musi uczyć się na własnych błędach, nie przed wszystkim są w stanie uchronić rodzice, a tym bardziej ich pieniądze.
Raczej jest to kwestia intensywności myślenia młodego człowieka lub jej braku.
"Za moich czasów" też można było być popularnym w szkole dzięki szybkiej inicjacji, potem dzięki narkotykom (przecież można uczyć się skuteczniej i szybciej dzięki amfie ;-) ).
Była to jednak wąska grupa młodzieży (często bardzo inteligentnej), którą powinien zająć się wcześniej psycholog. I tu duża rola rodziców i nauczycieli...

~mamaMi